photo: grthirteen/ Fotolia

Polski rynek suplementów rośnie w siłę

Potrzebne są zmiany w przepisach

Nie wszystkie suplementy dostępne na rynku są bezpieczne dla zdrowia

Wartość rynku suplementów jest szacowana na 4,35 mld zł. Cały czas obserwowana jest tendencja zwyżkowa. Eksperci spodziewają się, że w 2020 r. przekroczy 5 mld zł. Do stosowania suplementów diety przyznaje się 72% Polaków, z czego prawie połowa (48%) zażywa je regularnie, jak wynika z sondażu Agencji Badań Rynku i Opinii SW Research przeprowadzonego w lutym 2017 r. Ponad 6 proc. suplementów diety skontrolowanych w ubiegłym roku przez Państwową Inspekcję Sanitarną zostało zdyskwalifikowanych ze względu na jakość zdrowotną.

Niebezpieczne substancje na rynku

W Polsce działają 202 wytwórnie i 676 hurtowni suplementów diety. W 2017 r. laboratoria Państwowej Inspekcji Sanitarnej w ramach badań środków spożywczych przeanalizowały 4280 próbek suplementów diety, w tym 470 produktów z importu spoza UE, 662 z krajów członkowskich UE i 3148 produkcji krajowej. Inspekcja zdyskwalifikowała z powodów jakości zdrowotnej 6,24 proc. próbek suplementów. Najwięcej procentowo zdyskwalifikowano próbek środków z importu (13,20 proc. spoza UE i 13,14 proc. z Unii).

GIS alarmuje: potrzebne są zmiany w przepisach 
Rynek suplementów diety bardzo się rozwinął w naszym kraju. Jest wart kilka miliardów złotych. Cały czas obserwuje się tendencję zwyżkową. W trosce o klienta dobrze byłoby ten rynek uporządkować – przyznał  Marek Posobkiewicz, Główny Inspektor Sanitarny. Posobkiewicz powiedział też o planowanych zmianach w przepisach dotyczących suplementów diety. – Mówiąc o suplementach diety, powinniśmy pamiętać o tym, że jest to żywność. A jako taka podlega prawu żywnościowemu. Tak jest we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Mimo to w różnych krajach jest różne podejście do suplementów diety. Są kraje, gdzie nie ma szczegółowych regulacji dotyczących suplementów. Każdy producent może wytworzyć i wprowadzić suplementy diety na rynek tak jak każdą inną żywność. Są też państwa, w których suplementy podlegają rejestracji. Jeżeli ktoś chce po raz pierwszy wprowadzić na rynek nowy suplement diety, powinien zgłosić to do GIS. Zgłoszenie jest zakończeniem wymogu ustawowego. – przyznał Posobkiewicz.`
Posobkiewicz zaznacza, że należy pamiętać, że zawsze za każdy produkt odpowiedzialny jest wprowadzający go na rynek. – Często jest to zarówno producent, jak i dystrybutor. Każdy produkt musi być bezpieczny i jego skład musi być zgodny z prawem – stwierdził. GIS zgodnie z oceną ryzyka przygotowuje plan poboru próbek na terenie całego kraju. Oprócz tego są jeszcze kontrole i pobory próbek interwencyjne, związane np. z informacją od konsumenta, że jego zdaniem określony produkt nie spełnia wymagań.
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” główny inspektor Marek Posobkiewicz poinformował, że trwają prace nad założeniami nowelizacji Ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Zmiany miałyby dotyczyć dodatkowej weryfikacji suplementów. GIS chce, by przed uzyskaniem zezwolenia na sprzedaż w aptece preparaty musiały przejść audyt, który potwierdzi ich skład i jego zgodność z prawem.
Narodowe łykanie kitu
Jan Bondar, rzecznik GIS ocenił, że na polski rynek trafia coraz więcej niebezpiecznych suplementów. Każdego dnia dystrybutorzy zgłaszają do GIS około 20 nowych suplementów diety. Nie zawsze to, co napisane jest na opakowaniu, faktycznie znajduje się w opakowaniu. Najczęstsze zastrzeżenia budzi fakt, że suplementy diety udają leki. Portal dlahandlu.pl przypomina,  że w 2017 r. wycofano z obrotu m.in. produkt pod nazwą „Klin-Kler” pochodzący z Chin. Ołów, który się w nim znajdował, przekraczał ponad 142-krotnie, a rtęć 2,6-krotnie najwyższe dopuszczalne normy.
GIS poinformował, że w 2017 r. w ramach europejskiego System Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF) odnotował 267 powiadomień dotyczących suplementów diety. Tylko pięć (czyli 1,9 proc.) dotyczyło produktów z Polski. Najwięcej, bo aż 42 proc., dotyczyło suplementów z USA, 30 proc. z Wielkiej Brytanii i 10 proc. z Chin. 16 proc. stanowiły powiadomienia w sprawie suplementów o nieznanym lub nieustalonym pochodzeniu.Wśród wszystkich zgłoszeń do RASFF 21 proc. dotyczyło produktów stwarzających poważne zagrożenie dla zdrowia. Były to np. suplementy zawierające niedozwolony w żywności sildenafil (obecny w lekach na potencję), sibutraminę – substancję niedozwoloną w żywności, stosowaną w lekach hamujących łaknienie.

źródło: Centrum Prasowe Główny Inspektorat Sanitarny

Zobacz także: