Z wizytą w krakowskiej Manufakturze Zdrowia

Rozmowa z Joanną Patecką, menagerką klubu Manufaktura Zdrowia

Manufaktura Zdrowia to niewielki klub fitness zlokalizowany w Business Parku, 6 km od Krakowa. Klientami klubu są głównie pracownicy korporacyjni. Postanowiliśmy dowiedzieć się, w jaki sposób klub radzi sobie z retencją, w jaki sposób dociera do swojej grupy docelowej oraz jak obecnie kształtuje się krakowski rynek fitness. Na moje pytania odpowiedziała Joanna Patecka, managerka klubu Manufaktura Zdrowia.

Manufaktura Zdrowia znajduje się w krakowskim kompleksie biurowym, w Business Parku w Zabierzowie. Klub posiada rozbudowany, dostosowany pod grupę docelową grafik zajęć grupowych, w którym głównie przeważają: joga, pilates, stretching oraz kilka form i odmian spinningu. Wiele zajęć prowadzonych jest na zewnątrz. Powierzchnia klubu wynosi 800 m2, na której zaaranżowano trzy sale: do zajęć mentalnych, w której dominuje kolor zielony, pomagający w osiągnięciu pełnego relaksu, do zajęć funkcjonalnych oraz oddzielną strefę spinningu. Do dyspozycji gości przygotowano specjalny pokój relaksu oraz saunę suchą. Powstanie klubu miało na celu wypełnienie luki, jaką kilka lat temu zaobserwowali właściciele wśród siłowni w miejscach pracy. Za niespełna miesiąc klub kończy ósme urodziny. To dobry moment, aby przyjrzeć się, jak sytuacja wygląda obecnie…

Jaka jest filozofia Manufaktury Zdrowia?

Nasza filozofia jest ściśle związana z nazwą.  W bliskim sąsiedztwie klubu jest wiele miejsc, w których nazwie przeważa słowo „Manufaktura”, np. Manufaktura Urody i Manufaktura Czekolady. To firmy młodsze od nas, więc lubimy sobie tłumaczyć, że nasza nazwa przypada do gustu i jest dobrze kojarzona, więc przedsiębiorcy zapożyczają człon „Manufaktura”. Naszym celem jest promowanie zdrowia i zdrowego stylu życia, a nasza Manufaktura ma kojarzyć się z miejscem, w którym jest to wdrażane w życie. Przez manufakturę rozumiemy produkcję masową produktu ( otwieramy się na wszystkich), ale odbywającą się ręcznie ( czyli sami musimy pracować nad swoim ciałem, nie zrobią tego żadne operacje plastyczne czy cudowne tabletki), oparta na podziale pracy (czyli każdy z etapów realizowany jest przez wyspecjalizowanego w tym pracownika). Nasza recepcja ma za zadanie budować te relacje, a każdego dnia pracuje nad tym, aby nasz gość miał ochotę przejść przez kolejne etapy ,,produkcji’’. Gość zostaje „przekazywany” do instruktora, a w między czasie, jak coś szwankuje polecamy masażystę czy fizjoterapeutę, który z nami współpracuje. Wierzymy, że takie manufakturowe i etapowe podejście do klienta gwarantuje sukces, i żadne ,,roboty’’ nie pomogą w osiągnięciu celu, a właśnie ręczna, własna praca. 

Lokalizacja Manufaktury Zdrowia gwarantuje wizyty pracowników korporacyjnych, którzy są Waszą główną grupą docelową. Jakie macie sposoby na dotarcie do swoich klientów?

Klienci korporacyjni byli od zawsze naszą główną grupą docelową, ale w momencie, gdy Shell – największy klient korporacyjny zmienił siedzibę, a wraz z nim kilka tysięcy „potencjalnych” oraz naszych klientów, zdecydowaliśmy otworzyć się również na okolicznych mieszkańców. Specyfikacja pracy w korporacji pozwala klientom na treningi w czasie ich długich przerw. Ponadto firmy rekrutując pracowników, jako wartość dodaną wskazują na to, że na terenie znajduję się siłownia. Jaki jest nasz sposób dotarcia? Dbamy o reklamę wewnątrz i na zewnątrz budynku oraz o kuszące propozycje naszego fit baru, które kierujemy nie tylko do osób aktywnych fizycznie, ale do wszystkich pracowników budynku. W tym przypadku nie zamykamy się na siłownię, jako jedyną  świadczoną usługę. Na terenie całego budynku rozwiesiliśmy plakaty. Jeden z managerów korpo pomógł mi w kwestii wykorzystania odpowiedniego przekazu… Tworząc projekt plakatu pomyślałam, że wystarczy zachęcić do naszych nowych, super produktów. On wtedy powiedział do mnie: „Asia popatrz na to z innej strony! Nas nie obchodzi, że Wy macie nowość i fit glutenfree jedzenie. Nas obchodzi to, że jak o 15:00 pozamykają wszystkie bary, a kanapki w automacie skończą się, to u Was można kupić coś, co od razu można wrzucić do mikrofali i po 5 minutach gotowy, ciepły posiłek.” Przekaz był prosty… ALL DAY LONG – już po kilku dniach zaobserwowaliśmy wizyty nowych klientów, którzy specjalnie przyszli po jedzenie.

W naszym przypadku działa również poczta pantoflowa, ponieważ stali klienci odwiedzają nas ze swoimi nowymi kolegami z pracy. Bierzemy udział w eventach oraz organizujemy maratony na terenie kompleksu, a także zajęcia na świeżym powietrzu, tj. np. spinning podczas, którego znosimy rowery na jeden z tarasów. Jesteśmy zauważalni, dzięki czemu wzbudzamy zainteresowanie wśród przechodniów oraz pracowników kompleksu. Dotarcie do korporacji nie jest łatwe, wykorzystujemy działania, na które zezwala najemca. Tutaj nie ma mowy o żadnych newsletterach.

Klient korporacyjny to klient, który najczęściej korzysta z kart tj. Multisport, Ok System. Jest to grupa, która posiada nieograniczoną możliwość wyboru lokalizacji, w którym chce ćwiczyć, przeważnie nie przywiązując się do jednego miejsca. Jakie macie na to sposoby?

To niewątpliwie bardzo ciężki temat. Moim zdaniem, faktycznie klienci posiadający karty Mulitisport są to najtrudniejsi klienci. Jeśli uprawiają ,,benefitową turystykę’’ dziś są, a jutro ich nie ma. Nie przywiązują wagi do jednego miejsca, wystarczy, że raz cokolwiek im się nie spodoba następnym razem nie przyjdą. W tym przypadku świetnie spisują się programy lojalnościowe. Nie można faworyzować klientów Benefit, ale to właśnie oni uwielbiają zbierać punkty w popularnym systemie lojalnościowym FreeBee. Każde wydane 5 zł w naszym barze to 1 pkt. Punkty wymieniamy na shake, kawę, masaże, a raz do roku organizujemy losowanie we współpracy z firmami zewnętrznymi, które fundują nagrodę w postaci pobytu w hotelu lub SPA.

Większość pracowników kończy pracę o godzinie 16.00. Przygotowujemy grafik w taki sposób, aby klient kończąc pracę od razu miał czas na przyjście do nas i zbyt długo nie czekał na rozpoczęcie zajęć. Zajęcia rozpoczynamy „połówkowo”, czyli przykładowo o godzinie 16:30 .

Jaki jest krakowski rynek fitness? Jakie obserwujesz tendencje na przestrzeni ostatnich lat?

Rynek fitness w Krakowie rozwija się od kilku ładnych lat. Co roku przyrost nowych klubów jest zauważalny. Jeszcze osiem lat temu miejsc takich jak Manufaktura było niewiele. Teraz faktycznie otwierają się siłownie w biurowcach, ale są one prywatną strefą danej korporacji, zamkniętą na ludzi z zewnątrz. W promieniu 8 km od nas znajduje się 6 klubów fitness, a niebawem otworzy się również nowa lokalizacja dużej sieci fitness. Jednak są to kluby o zupełnie odmiennej specyfice od naszej. Od kilku lat dominującą pozycję na rynku miał Fitness Platinium, w którym pracowałam na stanowisko managera. Krakowski rynek jest ciężki, ale bardzo wdzięczny. Nie da się ukryć, że sieć Fitness Platinium w swoim czasie zdominowała krakowski rynek proponując swoim klientom korzystanie, aż z trzynastu lokalizacji, prawie w każdej dzielnicy miasta dodatkowo wykorzystując skuteczne zabiegi cenowe. Niedawno byliśmy świadkami przejęcia klubów Platinium przez Benefit. Nowa marka MyFitnessPlace to dla nas… ulga. Przewidujemy, że Benefit, jako naprawdę solidna firma ureguluje ceny w Krakowie.

Z moich obserwacji wynika, że przez szybki rozwój branży fitness obniżyła się również jakość instruktorów. Myślę, że jest to ogólnie zauważalne w całej Polsce, ponieważ w obecnym czasie każdy chce być fit i każdy chce być trenerem. Dostęp do szkoleń jest niezwykle ułatwiony, a cena za szkolenia bardzo realna. Zaczyna brakować naprawdę dobrych pracowników. Jest to zagrożenie dla krakowskiego rynku.  Kluby zatrudniają kogokolwiek, aby mieć kadrę, tym samym zaniżając jakość usług.

Dziękuję za rozmowę.

Magdalena Szmidt