Projekt FitBodies, czyli trening w stodołach

Połączenie najprężniej rozwijających się trendów w Polsce = FitBodies

Czy jest to crossfit? Nie do końca. Bieganie? Także nie. Fitbodies to autorski projekt stworzony przez połączenie pasji dwóch doskonale uzupełniających się osób, będący nowoczesnym treningiem funkcjonalnym dedykowanym zarówno amatorom, jak i wyczynowym sportowcom. To niebanalne połączenie treningów wytrzymałościowych z siłowymi, nowa forma treningu wzbudzająca coraz większe zainteresowanie wśród Polaków. Fitbodies to nietylko autorski program treningowy stworzony przez doskonale uzupełniającą się parę, ale także obozy sportowe i szkolenia organizowane w stodołach wyposażonych w sprzęt, którego jak sami moi rozmówcy mówią „nie ma praktycznie żadna siłownia czy box crossfitowy w Polsce”.

Paweł Nerek ze sportem związany od najmłodszych lat. Zanim zajął się crossfit’em kopał w piłkę i całkiem nieźle mu to wychodziło. Były zawodnik Polonii Warszawa (I liga, Ekstraklasa, Młoda Ekstraklasa), Pogoni Siedlce (II liga) i Stomil Olsztyn (II liga). Z Crossfitem związany jest od 2013 roku. Przez dwa lata (do stycznia 2016 roku) head coach 111 CrossFit w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Człowiek lubiany, szanowany i rozchwytywany. Head coach w CrossFit Wilanów, prowadzi treningi w CrossFit Dock oraz Szkole Motoryki. Startował w Battle of the East w Kuwejcie oraz prestiżowych Dubai Fitness Championship w 2015r. Oprócz edukacji trenerskiej, która ciągle kontynuuje, zdobył tytuł inżyniera logistyki na Wojskowej Akademii Technicznej oraz magistra na Akademii Leona Koźmińskiego. Ambasador firmy Reebok oraz główny tre-ner projektu Reebok Run Crew, który oparty jest na metodzie treningowej Aerobic capacity, ma-jącej na celu poprawę wydolności i uzupełnianie regularnych treningów bieganiem.

Julita Kotecka przez 7 lat trenowała wyczynowo, w tym czasie zdobyła pięciokrotne Vice-Mistrzostwo Polski na róż-nych dystansach (1000m, 1500m i 3000m), trenowała z Kadrą Polski. Studiowała fizjoterapię na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Zaangażowana trenerka personalna, amba-sadorka firmy Adidas, jak sama o sobie mówi życie zawsze się do niej uśmiecha, może dlatego, że sama szczerzy się do niego na co dzień.

W rozmowie z nami, Paweł i Julita opowiedzieli o inspiracji do rozwoju pomysłu, o ich metodzie na dotarcie do klientów oraz o tym, że najważniejszą kwestią na przetrwanie w branży jest kształcenie samego siebie. Jak sami zaznaczają, inwestycja w siebie jest najlepszą inwestycją w zawodzie trenera. Jaka jest ich interpretacja crossfitu i dlaczego uważają, że jest niewłaściwie rozumiany w Polsce? Co jest dla nich absolutnie fundamentalną kwestią? Jak sami o sobie mówią nie są kolejną modną „fit parą”, ale trenerami z prawdziwego zdarzenia, którzy robią to co kochają i dzielą się swoją pasją do aktywności fizycznej z innymi.

Czym jest projekt FitBodies – skąd pomysł i inspiracja?

Paweł: FitBodies to bardzo obszerny projekt, jednak jego głównym filarem jest nasza filozofia treningu i dbania o formę. Ja jako trener crossfit, a Juli jako trenerka biegania jesteśmy obecnie w dwóch najbardziej rozwijających się trendach w Polsce. Postanowiliśmy połączyć nasze pasje i pokazać ludziom jak odpowiednio trenować. FitBodies to nasz przepis na to jak ćwiczyć, żeby osiągać upragnione rezultaty, łącząc najlepsze elementy metodyki treningowej crossfit, biegania oraz „functional bodybuilding”, czyli funkcjonalnych ćwiczeń kulturystycznych odpowiednio wplecionych w plan treningowy.

Julita: Pracujemy w głównej mierze nad indywidualnymi planami dla sportowców, jak również amatorów. Pomagamy przygotować się m.in. do biegów na różnych dystansach, zawodów crossfit, ale przede wszystkim pomagamy „zwykłym” ludziom, którzy nie wiedzą jak powinni trenować na siłowni lub bieżni.

Jaka jest Wasza misja i w jaki sposób ją realizujecie? Jakie macie plany na rozwój projektu? 

Julita: Naszą myślą przewodnią, przy tworzeniu projektu FitBodies, było zachęcenie par do wspólnych treningów. Inspiracja wzięła się z naszego życia codziennego. W szale obowiązków, pracy i przygotowań do naszego ślubu brakowało nam czasu dla siebie. Do tej pory trenowaliśmy głównie oddzielnie i zmieniając ten nawyk udało nam się wygenerować o wiele więcej wspólnego czasu. Wpłynęło to niesamowicie dobrze na nasz związek, a wspólne treningi pomogły nam jeszcze lepiej się poznać.

Paweł: Nasz główny plan na rozwój Fitbodies to zdecydowanie obozy sportowe i szkolenia. Pierwszy obóz, który okazał się mega sukcesem mamy już za sobą. W miejscowości Miastkowo, z której pochodzą moi rodzice, zdecydowaliśmy się żeby zaadoptować do treningu, starą ogromną stodołę. Dużą część sprzętu kupiliśmy, resztę rzeczy własnoręcznie zrobił mój tata i dzięki temu udało nam się wyposażyć stodołę w sprzęt jakiego nie ma praktycznie żadna siłownia czy box Crossfitowy w Polsce. Oprócz RIGa- czyli dużej konstrukcji drążków do podciągania, mamy liny do wspinania, kółka i poręcze gimnastyczne, sztangi klasyczne i „axle bar”, kettle, hantelki, ciężkie worki z piaskiem, sanki, opony, duże drewniane belki i wiele innych. Full wypas !

Julita: Oprócz tego obok mamy stadion lekkoatletyczny i piękny las, w którym biegamy! A całość położona jest nad pięknym stawem i na zupełnym pustkowiu , więc całość tworzy idealne miejsce do treningu i odpoczynku zarazem. Nasze najbliższe plany to rozwinięcie oferty obozów i oprócz biegowo- crossfitowych campów, chcemy regularnie prowadzić obozy stricte dla biegaczy, obozy dla zaawansowanych crossfiterów, obozy dla amatorów i coś mega zajawkowego- obozy przetrwania! Spartańskie warunki, stodoła, staw las i wielkie tereny dają mega pole do popisu.

Czym wyróżniacie się spośród innych? Jakie są Wasze mocne strony przyciągające klientów?
Paweł: Przede wszystkim autentycznością. Obydwoje żyjemy sportem od dziecka, zajmowaliśmy się tym wyczynowo. Ja jestem związany z Crossfitem praktycznie od początku, kiedy tylko zajawka tym sportem zawitała do nas do kraju. Natomiast Juli biegała całe młodzieńcze życie w Kadrze Narodowej, a jako trenerka przez ostatnie 5 lat niesamowicie się rozwinęła. Jeśli chodzi o Crossfit to idziemy trochę „pod prąd” i obydwoje uważamy, że ten sport jest bardzo źle rozumiany i interpretowany w Polsce. Wszędzie pierwsze skojarzenie z Crossfitem to „intensywność” i nawet definicja o tym mówi. Jednak wiele osób trenujących zapomina, że absolutnym fundamentem jest mechanika i jakość ruchu. Dopiero posiadając odpowiednią technikę, nawyk i powtarzalność ruchu możemy mówić o intensywności. Więc w moim programowaniu i treningach staram się wykonywać wszystkie elementy na jakość, a nie ilość i dzięki temu w moim boxie praktycznie nie zdarzają się kontuzje.

Julita: To, co nas jeszcze wyróżnia na tle konkurencji, to sposób w jaki trenujemy ludzi. Bardzo dużą rolę przykładamy do tego w jaki sposób nasi klienci żyją i pracują. Na tej podstawie programujemy im treningi i staramy się stworzyć kompleksowy plan, w którym trening będzie idealnym uzupełnieniem całej układanki jaką jest życie codzienne. Nie chcemy żeby wszystko kręciło się tylko wokół treningu, mam bardzo racjonalne podejście do tego. Poza tym jesteśmy bardzo otwartymi ludźmi, zdajemy sobie sprawę, że trener to także psycholog, ale przede wszystkim przyjaciel, bliska osoba z którą masz stałą relację. To, co przyciąga klientów to nasze wzajemne uzupełnianie się. Ja patrząc z boku na osoby trenujące crossfit, widzę jakie mają braki w przygotowaniu wytrzymałościowym i wiem jak odpowiednio wplatając trening biegowy poprawić ich wyniki. Paweł natomiast ma ogromną wiedzę, jeśli chodzi o ogólne przygotowanie siłowe i motoryczne. Widzi czego brakuje biegaczom i crossfitterom. Wprowadzając odpowiednie uzupełniające ćwiczenia siłowe i pracę nad mobilnością świetnie potrafi wypełnić te luki. Oboje bardzo zwracamy uwagę na technikę wykonywanych ćwiczeń. Mimo, że nie pracuję w zawodzie jako fizjoterapeutka, to wykorzystuję zdobytą wiedzę w codziennej pracy jako trener.

Które kanały dotarcia do Klienta poruszacie i z jakim skutkiem? W jaki sposób promujecie się?
Paweł: Juli już od ponad 3 lat prowadzi swój fanpage na FB – obserwuje ją ponad 12 tysięcy osób oraz profil na Instagramie. Od 2 miesięcy mamy również naszą stronę internetową. Docelowo chcemy rozwijać naszego bloga, tym kanałem przekazywać innym wiedzę, ale także pokazywać to wszystko na kanale YouTube. Jednak jako trenerzy wiemy z doświadczenia, że najskuteczniejszy jest marketing szeptany, czyli rekomendacje naszych klientów. W większości nowi klienci to osoby „z polecenia”. Co nas niezmiernie cieszy.
Julita: Natomiast jeśli chodzi o potencjalnych sponsorów i firmy, z którymi współpracujemy lub negocjujemy, to zdecydowanie króluje Facebook i Instagram.

Co jest według Was najważniejsze w osobie trenera?
Paweł: Trener musi traktować swoją pracę ,,na poważnie”. Mimo, że wydawać by się mogło, że taka praca jest lekka, łatwa i przyjemna, prawda jest taka, że jest ona bardzo wymagająca. Praca z człowiekiem wymaga bardzo dużo poświęcenia i ogromnej wiedzy. Trener musi w pewnym stopniu brać odpowiedzialność za zdrowie drugiego człowieka.
Julita: Najważniejsze to mieć pasję i plan na siebie. Trener powinien być otwartą osobą, empatia to niezbędna cecha charakteru jaką powinien posiadać.

Jak myślicie, jaki jest sposób na przetrwanie na rynku branży fitness? I co jest w tym wszystkim najważniejsze?
Paweł: Dla mnie niezmienną podstawą jest po prostu robienie dobrej roboty. Trenerzy z pasją i wiedzą przetrwają zawsze, więc od tego trzeba zacząć. Ciągłe dokształcanie się, eksperymentowanie, czytanie specjalistycznej literatury i kursy to podstawa. Inwestycja w siebie to najlepsza inwestycja w zawodzie trenera.
Julita: Kolejny krok to odpowiednio prowadzone social media i pokazanie ludziom siebie. Autentyczność, dawanie przykładu i ciekawa osobowość na pewno są niezwykle ważne w branży fitness. Warto podkreślić doświadczenie trenera jako byłego wyczynowego zawodnika. Wiedza teoretyczna jest bardzo ważna, jednak najcenniejsze naszym zdaniem jest sprawdzenie na własnym sobie technik treningowych, odczuwania, ale także tej radości i spełnienia, jakie towarzyszy nam po treningu. Z całą pewnością zwiększa to autentyczność i zmienia postrzeganie klienta, zresztą podopieczni sami często nam o tym mówią.

Dziękuję za rozmowę.
Magdalena Szmidt