Realia formalno-prawne pracy trenera i instruktora

Polski świat fitness rządzi się swoimi prawami zatrudnienia, zupełnie nieporównywalnymi do osób zatrudnionych na państwowej posadzie czy pracujących w biurze, gdzie umowa o pracę po okresie próbnym jest w zasadzie standardem. W fitness klubach, jako wynik ciągłej walki z konkurencją i obniżanie cen, coraz szerszym zjawiskiem staje się szara strefa. Szacuje się, że nawet 25% pensji osób pracujących w branży nie podlega żadnemu opodatkowaniu i najczęściej są płacone po prostu „do ręki”. Dotyka to nie tylko trenerów, ale też szczególnie osoby pracujące na innych stanowiskach: recepcja, serwis sprzątający czy masażyści. Pracownikom zdarza się, że taki „układ” często odpowiada, gdyż część niezapłaconych danin publicznych jest oddawana właśnie pracownikowi, co finalnie poprawia jego stawkę oraz może liczyć na częstsze otrzymywanie pieniędzy, niż co miesiąc (zaliczki, tygodniówki).

Inny problem, który się pojawia, jest notoryczne zatrudnianie pracowników na umowę o dzieło zamiast umowę zlecenie, celem uniknięcia odprowadzenia składek zdrowotnych i emerytalnych (ZUS). Składki ZUS są znacznie większym kosztem dla pracodawcy, niż podatek dochodowy i podnoszą wydatki utrzymania kadry. Jednak, aby dokładnie zobrazować różnicę, należy przytoczyć konkretny przykład. Przy umowie zlecenie przy całkowitym koszcie pracodawcy (pełna pensja brutto, łącznie z uwzględnieniem wszystkich składek po stronie pracodawcy i pracownika) na poziomie 1000zł, pracownik otrzymuje na konto de facto około 630zł, co przy umowie o dzieło wraz z kosztem uzyskania przychodu na poziomie 50% (uzasadnionym prawami autorskimi) będzie to kwota 910zł netto, czyli jest to ponad 40% więcej niż dla umowy „pełnej” umowy zlecenie. W przypadku osób studiujących lub zatrudnionych na umowę zlecenie lub umowę o pracę w innej firmie na najniższą krajową, lub innych osób płacących jedynie ZUS w formie składki zdrowotnej ta pensja będzie wynosić około 840zł netto. Stąd, tak często w ogłoszeniach o pracę widzi się preferencje przyjmowania na wszelkie stanowiska właśnie studentów.

Należy nadmienić, że umowa o pracę w realiach pracy trenera praktycznie nie istnieje i jest niespotykana ze względu na oczywistą niechęć właścicieli fitness klubów. Uzasadnione jest to wymogiem spełnienia celów sprzedażowych przez świeżych, jak i doświadczonych zatrudnionych, dodatkową obowiązkową składką chorobową czy niewygodnymi zobowiązaniami dla zatrudniającego – mówiąc wprost, gdy podwładny nie spełnia oczekiwań, to na umowie „śmieciowej” można od ręki zastąpić go nowym instruktorem, bez obawy przysługujący niewykorzystany urlop, czy o to że swój okres wypowiedzenia wykorzysta na zabranie swojej klienteli ze sobą, np. do innego, konkurencyjnego klubu.

Najbezpieczniejsza formą zatrudnienia dla instruktorów pozostaje, co najmniej umowa zlecenie (wobec braku opcji umowy o pracę) lub dla osób bardziej stabilnie operujących na rynku czy pracujących w kilku klubach lub jako freelancerzy – założenie własnej działalności gospodarczej. Obie opcje dają pełne ubezpieczenie zdrowotne oraz prawa do emerytury czy renty.

*Artykuł przygotowany  pod nadzorem merytorycznym Grzegorza Undra, biegłego sądowego z zakresu rachunkowości i finansów, dyplomowanego biegłego księgowego.

Jakub Undra – Szkoleniowiec, trener, instruktor wielu dyscyplin treningowych. Założyciel Instytutu Kształcenia Trenerów.