Czy posiadanie box’ów crossfitowych to opłacalny biznes? Jak wygląda zainteresowanie crossfitem w Polsce? W jaki sposób zatrzymać klienta? –  Rozmowa z Marcinem Dudczakiem – jednym z właścicieli dwóch afiliowanych box’ów w Warszawie

Wcześniej prowadził własny fitness klub, ale pasja do nieco odmiennej techniki treningowej zainspirowała Go do rozwoju biznesu w kierunku crossfitu. Marcin Dudczak, współwłaściciel NoLimit Group otworzył wraz z Dominikiem Górskim i Bartkiem Śliwą swój pierwszy box NoLimit CrossFit Ursus ( „Niedźwiedzie”) 12 października 2013 roku, a w ślad za sukcesem w styczniu 2017 roku uruchomili drugą lokalizację na warszawskim Muranowie (NoLimit CrossFit Dziki). Miał to szczęście, że wystartował z pomysłem w miarę wcześnie, dlatego miał szansę umocnić swoją pozycję i zbudować sporą bazę wiernych klientów.

Jesteś jednym z właścicieli dwóch box’ów crossfitowych. Czy ten biznes jest opłacalny?

Popularność produktu jakim jest crossfit obecnie utrzymuje się na w miarę korzystnym dla nas poziomie. W Stanach od wielu lat popularność nie słabnie. Obecnie jest już wiele box’ów w Warszawie, więc jest ciężko, ponieważ konkurencja jest spora. W Warszawie ciężko znaleźć odpowiedni lokal, który odpowiadałby warunkom, które powinien spełniać box crossfitowy. Opłacalność biznesu jest wtedy, gdy na jeden klub są dwie osoby. Chciałbym mieć w klubie 2000 osób, ale niestety nie jest to możliwe, ponieważ w tym biznesie bardzo ważne jest indywidualne podejście do klienta, więc nie możemy mieć zbyt dużych grup. Osoba musi mieć dużo przestrzeni, klubowicze muszą mieć komfort. Utrzymanie lokalu sporo kosztuje. Ostatnio jeden z box’ów w Warszawie splajtował. Przejmujemy ich klientów, m.in. dzięki specjalnie przygotowanej promocji. Jeżeli ktoś myśli, że otworzy sobie crossfit nie będąc sam trenerem i nie prowadząc większości zajęć i będzie zarabiał –  to się myli. Jesteśmy trenerami i robimy to z pasji. Nie jest to mocno dochodowy biznes, bardziej pasjonacki.

Jaka jest Wasza misja i w jaki sposób ją realizujecie?

Zależy nam, żeby wzbudzić w ludziach potrzebę treningu. Mamy na celu spowodowanie, aby klubowicze przychodzili, byli z nami przede wszystkim odnosili sukcesy, żeby się rozwijali. Crossfit jest taka branżą, że tutaj liczy się „community” – społeczność. Właśnie to tworzenie społeczności udaje się nam bardzo dobrze. Zebraliśmy pokaźną grupkę, którą skupiliśmy wokół siebie. Od początku istnienia organizujemy obozy sportowe ( teraz, np. wyjeżdżamy do Polańczyka nad Solinę), tym właśnie udaje się nam budować naszą wierną, zaangażowaną społeczność. Poza tym cały czas się rozwijamy. Mamy NoLimit Academy, gdzie skupiamy się na szkoleniach z zakresu treningu i dietetyki.

Co wyróżnia NoLImit Crossfit spośród konkurencji? Jakie są Wasze mocne strony przyciągające klientów?

Jako jedyny box w Polsce mamy te dwie afiliacje jakimi są crossfit i Strong First. To nasze główne zajęcia, ale mamy również specjalny program adresowany do biur, zajęcia mobility mające na celu zwiększenie mobilności zakresu ruchu oraz zajęcia, które przygotowują do biegów przeszkodowych. Naszą „perełką” – wprowadziliśmy to jako pierwsi w Polsce – jest INTRO do treningów crossfit, czyli wprowadzenie dla osób, które chcą zacząć trenować. Dwutygodniowy kurs obejmuje naukę podstawowych technik. Takiej osobie jest łatwiej zacząć, bo zna ćwiczenia, a nam jest łatwiej prowadzić zajęcia, ponieważ nie musimy się skupiać tylko na tej jednej osobie.  Poza tym mamy zajęcia „Crossfit Mama” – mamy przychodzą z malutkimi dzieciątkami. Mama może spokojnie zrobić trening, a maleństwo jest powierzone, wtedy opiekunce. Ponadto byliśmy jednym z pierwszych box’ów, który wprowadził zajęcia CrossFit Kids odbywające się równolegle z zajęciami dla dorosłych. Rodzic może przyjść na trening wraz ze swoją pociechą, która również ćwiczy. Nasze zajęcia cieszą się sporą popularnością. Moim zdaniem na interesującą, wyróżniającą się ofertę klubu składają się: elastyczność godzin zajęć, różnorodność prowadzących zajęcia oraz rzeczy dodatkowe, które klub organizuje, tj. wspólne wyjazdy i spotkania integracyjne. Wyróżnia nas przede wszystkim rodzinna, kameralna atmosfera tworzona przez naszą „community”.

Które kanały dotarcia do Klienta poruszacie? W jaki sposób promujecie się?

Staramy się uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach, które nas interesują: maratony, biegi, imprezy lokalne tj. dni Ursusa, staramy się być wszędzie, gdzie to możliwe. Uczestniczymy również w wielu akcjach charytatywnych, np. Milion Swingów dla Autyzmu czy zbiorki na osoby niepełnosprawne, pobieranie krwi wraz z Czerwonym Krzyżem. Ponadto naszymi kanałami, dzięki którym staramy się dotrzeć do klientów są ulotki, Facebook, strona internetowa, własny blog z artykułami. Wcześniej umieszczaliśmy swoje artykuły na innych blogach. Wszystko po to, abyśmy byli bardziej widoczni.

W jaki sposób skutecznie zarządzać biznesem w branży fitness i jak przetrwać na rynku?

Najważniejsze, by osoba, która otwiera box nie ograniczała się jedynie do roli właściciela, ale kluczem jest bycie w tym wszystkim trenerem, który cały czas się rozwija, który chce coś więcej dla klubowiczów. My sami szkolimy, ale też uczestniczymy w bardzo dużej liczbie szkoleń właśnie, aby dać naszym klubowiczom więcej od siebie. Ta wiedza jest cały czas poszerzana przez, co klubowicz dostaje dużo więcej. Staramy się cały czas wzbogacać ofertę i szkolić nasze kadry. Staramy się stale odpowiadać na potrzeby naszych klubowiczów i rynku, wprowadzając nowe rzeczy, np. ostatnio otworzyliśmy drugą część klubu o powierzchni 300 m2 przeznaczoną na indywidualne zajęcia. Poza tym, w kwestii naszego biznesu bardzo ważna jest lokalizacja.

W jaki sposób pozyskał Pan swoją profesjonalną kadrę instruktorską? Co dla Pana jest najważniejsze w osobie trenera?

W większości naszą kadrę trenerską tworzą uczestnicy z naszych kursów NoLimit Academy. Uważam, że rekrutacja nam sprawnie wychodzi. Dla mnie najważniejszymi cechami w osobie trenera są: wiedza, a co za tym idzie umiejętność przekazania tej wiedzy, charyzma, osobowość.

W jaki sposób skutecznie komunikować się z team’em?

Dla nas jest to prawdziwe wyzwanie, które cały czas staramy się usprawniać. Obecnie jest nas sporo, ok. 22 osoby na dwie lokalizacje. Organizujemy częste spotkania, zebrania, wyjścia, wyjazdy oraz przede wszystkim komunikujemy się poprzez nowości techniki, tj. Messenger.

Jakie macie sposoby na retencję klientów?

Staramy się, aby nie dochodziło do tego, że nasi klubowicze odchodzą – staramy się ich „dopieszczać” różnymi akcjami. Jeżeli klubowicze nie byli na zajęciach dłużej, niż miesiąc to dzwonimy do nich i staramy się uzyskać informacje, dlaczego nie chodzą i staramy się udzielić im pomocy, np. jakaś trudna sytuacja finansowa czy operacja, wyjazd, zmiana miejsca zamieszkania czy kontuzja. Jeżeli w grę wchodziła kontuzja to, wtedy staraliśmy się pomóc poprzez porady naszych trenerów lub kontakt z fizjoterapeutą. Moim zdaniem jest to dobry sposób, ponieważ klubowicze, dzięki naszym telefonom wracali. Tym sposobem ściągnęliśmy na dobrą drogę ok. 40-50% osób. Jeżeli zmieniali miejsce zamieszkania to kierowaliśmy ich do naszej drugiej lokalizacji.

Dziękuję za rozmowę.

Magdalena Szmidt