photo: Photographee.eu/ Fotolia

5 mitów na temat pracy Trenera Personalnego

Przeglądając współczesne social media i kolorowe gazetki, można wysnuć wiele mylnych przypuszczeń, iż zawód trenera personalnego jest usłany różami. Trenerzy na zdjęciach wyglądają lepiej niż zawodowi modele fitness, w zwykłych klubach fitness w cenniku możemy dostrzec, że trening personalny często kosztuje ponad 100 zł i to w pakiecie  pięciu czy dziesięciu jednostek, płatnych odgórnie i oczywiście wszyscy trenerzy nie mogą się odpędzić od klientów – mamy w końcu tak duża modę na bycie „fit”. Jak jest naprawdę? Jakie są inne mity na temat tego zawodu? Na łamach portalu Branża Fitness przybliżę je i pokażę prawdę…

  1. Trenerzy Personalni zawsze są w formie.

Szewc bez butów chodzi. Zabiegani, spędzają cały dzień na siłowni, dodatkowo często jeszcze weekend zajęty przez szkolenie. Nic dziwnego, że sami nie mają już nie tylko siły i czasu, ale też po prostu motywacji by dać konkretny wycisk również i sobie.

  1. Wysoka stawka „do ręki” za trening personalny.

Trenerów jest coraz więcej i kluby fitness dobrze to wykorzystują. W zamian za to, że dają swoim pracownikom wyłączny dostęp do potencjalnych klientów, podstawę finansową (w formie dyżurów czy zajęć grupowych) oraz często również szkolenia i know-how, to zrozumiałe jest, że pobierają prowizję od treningów personalnych na poziomie 40%, 50% a nawet więcej dla siebie. To już powoduje znaczne uszczuplenie zarobków od tych trzycyfrowych kwot obecnych w oficjalnych klubowych cennikach.

  1. W dzisiejszych czasach klienci na pewno uganiają się za Trenerami i łatwo jest pozyskać podopiecznego.

Niestety trenerów przybywa znacznie szybciej niż potencjalnych ich klientów, toteż bez wsparcia pracodawcy w formie klubu fitness lub innej firmy, jednak ciężko się przebić i posiadać wystarczającą ilość klientów by z tego zawodu się utrzymać. Sytuacje, gdy klient sam zaczepia trenera i deklaruje się, że chce rozpocząć współpracę i kupić u niego pakiet treningów personalnych są prawdziwą rzadkością.

  1. Jest to komfortowa i przyjemna praca.

Mimo wszystko to Trener jest dla klienta, a nie na odwrót. Trzeba znosić humory czy gorsze dni podopiecznych, czasami wręcz za nimi ganiać by z nami trenowali z racji poszukiwania przez nich u Nas motywacji. I zawsze z tyłu głowy gdzieś przemyka fakt, że jak sami na siebie nie zarobimy to nikt nam wypłaty na koniec miesiąca nie da.

  1. Wystarczy złapać odpowiednią ilość klientów, aby mieć spokojną pracę i pewną pensję.

Większość klientów jest z nami na pewien czas. Nigdy nie wiemy czy nagle nie wyprowadzą się do innego miasta, nie stracą pracy czy nie zerwą więzadeł krzyżowych na nartach. Stąd zawsze, co roku będą występowały wahania w stałej liczbie naszych podopiecznych. Nawet jak już pozyskamy komplet klientów, to wystarczy by przyszedł sezon ogórkowy, jakim są, np. wakacje by odnotować znaczny spadek płynności finansowej – również to widać po tym jak mało jest klientów w klubach fitness latem w porównaniu do zimy.

Przeczytaj pozostałe moje artykuły:

> Owocna współpraca pomiędzy nami trenerami

> Jaka jest nasza rola?

> Zawód trenera personalnego – to naprawdę taka sielanka?

> Jak wybrać dobre szkolenia?

> Współczesny trener a współczesny klient

> Jak być dobrym trenerem?

> Jak wyróżnić się na rynku?

> Trener personalny a działalność gospodarcza

> Trening personalny z dojazdem – wady i zalety

> Realia formalno-prawne pracy trenera i instruktora

> Prawdziwe zarobki trenera personalnego

 

Jakub Undra – Szkoleniowiec, trener, instruktor wielu dyscyplin treningowych. Założyciel Instytutu Kształcenia Trenerów.

 

www.MagdalenaSzmidt.com/kontakt/