Marku, pomimo młodego wieku zarządzasz firmą realizującą duże projekty zagraniczne. Jakie były Twoje początki w branży?

Przygodę z biznesem zacząłem wcześnie, bo w wieku 22 lat. Próbowałem odnaleźć się w wielu branżach. Import i konfekcjonowanie tytoni, handel samochodami, prowadzenie restauracji, ale młody umysł nie zawsze szedł w parze z biznesem, dlatego zrezygnowałem ze wszystkiego i wyjechałem do Anglii. Tam nabrałem szacunku do pracy i zdobyłem ogromne doświadczenie, które postanowiłem wykorzystać w rodzimym kraju. Postawiłem na e-commerce. Internetowa sprzedaż artykułów sportowych szła naprawdę dobrze, jednak wciąż czułem niedosyt. Chciałem czegoś więcej, chciałem coś stworzyć. Własną, unikatową markę, która byłaby znana na całym świecie. Robiąc reaserch w fitness klubach jak i na targach branżowych zauważyłem, że klatki funkcjonalne są tylko dodatkiem do wyposażenia klubów. Większość firm oferuje kilka standardowych modeli. Pomyślałem wtedy, żeby zaoferować klientom większy wybór, taki, jakiego nie daje żadna inna firma. Zawsze pragnąłem tworzyć coś unikatowego, coś jedynego w swoim rodzaju i się udało. Siłą naszej firmy są projekty, opracowane dokładnie z myślą o potrzebach naszego klienta. Uważam, że każdy z nas jest inny i zasługuje na indywidualne podejście.

Co myślisz na temat polskiego rynku branży fitness? Czy Polska jest otwarta na innowacje?

Polska, jak i inne kraje, jest otwarta na innowacje! Pytanie tylko, czy właściciele klubów fitness są im przychylni? Jedni przekonują się od razu, czując w tym potencjał i nowe efekty, które dają innowacyjne rozwiązania. Inni czekają, aż innowacja wejdzie mocno na rynek i nie okaże się tymczasowym hitem. Czekają, aż będzie mocno rozpoznawalną serią ćwiczeń, bez której klub jest po prostu uboższy. Na początku nie było klatek funkcjonalnych. Gdy weszły w życie, były bardzo ubogie. Z czasem nabierały kształtu i bardziej funkcjonalnych stacji, na których można było przeprowadzić zajęcia grupowe. Dziś klatka jest obecna prawie w każdym klubie, mocno wbijając się w strefę, która po prostu musi być.

Co wyróżnia Naomi Fitness Design? Jakie rozwiązania cieszą się największym zainteresowaniem?

Wyróżnia nas to, że podchodzimy do każdego klienta indywidualnie. Wiem, każdy to mówi, ale u nas wygląda to troszkę inaczej. Klient nie tylko może wybrać u nas gotowy produkt, zmienić kolor, czy wybrać poszczególne elementy do klatki. Klient może stworzyć własny unikatowy Design, który będzie potem wyprodukowany i zainstalowany w jego klubie. Mówimy tu o doborze wysokości, szerokości stacji, sposobie mocowania i wizji kupującego. Tworzymy całkiem nowe projekty lub dostosowujemy się do danej powierzchni, aby jak najlepiej ją wykorzystać. Każda stacja jest inna, każdy ma swój metr kwadratowy na dane ćwiczenie więc w ciągu jednego treningu nie robimy 2x tego samego ćwiczenia. Dodatkowym atutem klatki jest możliwość trenowania ponad 20 osób na raz, więc jeżeli klub wprowadzi zajęcia płatne, nasza klatka zwraca się po ok. 6 miesiącach i potem już na siebie zarabia.

Tak, jak wspomniałam, realizujecie projekty na skalę międzynarodową. Czy mógłbyś przybliżyć kilka najciekawszych?

Tak, zaczęliśmy od rynku zagranicznego. Jesteśmy obecni na 4 kontynentach i pracujemy mocno nad tym, żebyśmy byli obecni na każdym kontynencie. Projektów było bardzo dużo, ale bliżej chciałbym je przedstawić w kolejnych odsłonach, ponieważ każdy z nich zasługuje na uwagę. Stworzyliśmy największą klatkę zewnętrzną w Europie dla Szwajcarskiej Akademii Wojskowej. Na naszych klatkach ćwiczy również Armia Francuska. Prowadzimy rozmowy z Armią Izraelską, jak również z Armią Egipską. Nasza klatka stoi w siedzibie Airbusa we Francji. Jesteśmy obecni w klubach WMCA w Stanach Zjednoczonych. Bardzo dużo klatek, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych wysyłamy do Singapuru. Dla klienta z Holandii stworzyliśmy klatkę dwupiętrową o powierzchni ponad 60m2. W nowo budowanym obiekcie wielkoszlemowym w Kuwejcie wartym ponad 1 mld Euro zostaliśmy wybrani do zagospodarowania strefy funkcjonalnej oraz crossa. Do tego dochodzą sieci klubów we Francji, Szwajcarii, Włoszech, Niemczech i oczywiście w Polsce.

 

Polecamy także:

25 LAT CZEKAŁAM NA TRENING EMS – Rozmowa z Agnieszką Gierulą – właścicielką sieci studiów EMS by mihabodytec – DIAMOND CLUB