źródło: informacja prasowa

Według liderów branży fitness pierwszy kwartał 2020 r. rozpoczął się bardzo dobrze dla całego sektora. Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 sprawiła jednak, że niemal z dnia na dzień musieli oni zamknąć swoje kluby i stracili dużą część swoich przychodów. Jak wynika z siódmej edycji badania firmy doradczej Deloitte „The European Health & Fitness Market 2020”, w 2019 roku przychody klubów sportowych w Europie wyniosły 28,2 mld euro, czyli o 3 proc. więcej niż rok wcześniej. Na rynku pojawiali się nowi gracze, a liczba klubowiczów wzrosła o niemal 2 mln. Tylko w Polsce, przed wybuchem epidemii, działało prawie 3 tys. klubów fitness, do których uczęszczało nieco ponad 3 mln osób.

Jak wynika z corocznej analizy branży fitness przygotowanej przez firmę doradczą Deloitte i EuropeActive, tuż przed wybuchem pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 liderzy branży optymistycznie patrzyli na perspektywy rozwoju całego sektora. Na prognozy wpływ miały czynniki makrospołeczne, takie jak rosnąca świadomość korzyści zdrowotnych, starzenie się społeczeństwa czy też zwiększająca się klasa średnia.

Walka o przetrwanie

Wielkość rynku fitness w 28 państwach Unii Europejskiej oraz Norwegii, Rosji, Szwajcarii, Turcji i na Ukrainie wzrosła rok do roku o 3 proc., osiągając w 2019 roku przychody w wysokości 28,2 mld euro. Rozwój ten był napędzany nie tylko przez rosnącą w tych krajach liczbę klubów, lecz także liczbę osób z nich korzystających. To wzrost odpowiednio o 2,3 proc. oraz 3,8 proc. w porównaniu z 2018 rokiem. Ponadto inwestorzy wciąż patrzyli na branżę z dużym zainteresowaniem, o czym świadczy 17 transakcji fuzji i przejęć w ciągu roku.

Rynek fitness jest jednym z tych obszarów, które kryzys związany z rozpowszechnieniem się koronawirusa SARS-CoV-2 najbardziej dotknął. Niemal z dnia na dzień wiele krajów, w tym Polska, zdecydowało się na zamknięcie obiektów sportowych. Jak wynika z szacunków Federacji Pracodawców Fitness, zrzeszającej duże sieci klubów sportowych, skutki finansowe tak długiego przestoju ciężko będzie zniwelować, nawet po ich ponownym uruchomieniu w maju czy czerwcu bieżącego roku. Federacja przewiduje, że w najbardziej optymistycznym wariancie przy otwarciu klubów przed początkiem czerwca, luka przychodowa w branży wyniesie 1,84 mld zł.

– Sektor ewoluuje i dzięki licznym możliwościom ery cyfrowej próbuje się dostosować do rzeczywistości, której warunki dyktuje epidemia. Część klubów, by uratować się przed widmem upadku, wdrożyła zajęcia oraz konsultacje trenerskie w trybie online. Były one zresztą obecne w wielu ofertach już wcześniej, ale na pewno nie w takiej skali jak dziś. Warto jednak pamiętać, że działania te są wciąż niewystarczające, aby móc zapewnić stabilność zarówno właścicielom jak i pracownikom. Obiekty sportowe cały czas ponoszą wysokie koszty stałe, takie jak np. koszt najmu powierzchni czy leasing sprzętu – mówi Przemysław Zawadzki, Partner, Lider Sport Business Group w Deloitte.

Kolejny rok z rzędu w 2019 roku pozycje liderów branży utrzymały Niemcy oraz Wielka Brytania. Te kraje razem z Francją, Hiszpanią i Włochami mają 65 proc. udział w ubiegłorocznych przychodach europejskiego rynku. Polska z nieco ponad 3 mln członków zarejestrowanych w około 2,7 tys. klubach fitness zajmuje 7. pozycję w rankingu.

Wzrost przychodów tuż przed wybuchem pandemii

Przychody pierwszej dziesiątki największych europejskich operatorów fitness stanowiły 3,6 mld euro. Liderem rankingu kolejny rok z rzędu pozostała sieć premium z Wielkiej Brytanii – David Lloyd Leisure, której przychody w 2019 roku wyniosły 587 mln euro. Na drugim miejscu znalazł się holenderski Basic-Fit z 515 mln euro przychodów, który umocnił tym samym swoją pozycję rynkową. Z kolei najbardziej dynamiczny wzrost odnotował SATS Group, który awansował z piątej na trzecią pozycję rankingu, osiągając przychody wyższe rok do roku o 19,5 proc. Rok 2019 był też dobry dla nisko kosztowych operatorów takich jak RSG Group, PureGym, Clever fit czy Fitness World, przejęty przez brytyjskie PureGym pod koniec roku. Ostatnia trójka sieci miała dwucyfrowe wskaźniki wzrostu.

– Za rynkiem fitness w Polsce i całej Europie, naprawdę dobry rok. To między innymi za sprawą rosnącej świadomości znaczenia zdrowego i aktywnego trybu życia oraz lepszej dostępności placówek sportowych. Nadal istotny wpływ na zachowania konsumenckie miały nowoczesne technologie, czyli opomiarowanie, śledzenie aktywności, dzielenie się informacjami w mediach społecznościowych czy wreszcie porady lub treningi on-line. Widzimy umocnienie i przyspieszenie tego wzorca w okresie pandemii, spodziewamy się, że obecna sytuacja może trwale odmienić obraz rynku fitness, wspierając jego digitalizację – mówi Szymon Pankowski, Menadżer, Sport Business Group, Deloitte.

Liderem w Europie pod względem liczby członków został Basic-Fit z 2,22 mln klubowiczów. Na drugiej pozycji uplasowała się z kolei sieć RSG Group, a tuż za nią brytyjski PureGym – odpowiednio z 2,05 mln oraz 1,13 mln użytkowników.

Polski potencjał

Tuż przed wybuchem pandemii w Polsce działało około 2,7 tys. klubów fitness, do których uczęszczało nieco ponad 3 mln osób. Przychody polskiego rynku w 2019 roku stanowiły 986 mln euro (bez VAT), czyli 4,23 mld zł. Średnia miesięczna wysokość opłaty członkowskiej spadła rok do roku o 1,8 proc. i wyniosła 26,5 euro.

Największą liczbą klubów dysponuje obecnie Grupa Benefit Systems. Na polskim rynku operator posiada 159 klubów działających pod takimi markami jak Zdrofit, Fitness Academy, S4 Fitness Club czy Calypso. Podmiot ten jest liderem rynku pracowniczych pakietów sportowych. Na drugim miejscu znalazła się sieć Calypso – 47 placówek. Na trzecim miejscu uplasowała się z kolei Xtreme Fitness Gyms dysponująca 42 klubami fitness.

– Rekordowy dla branży 2019 rok za nami. W dobie niepewności niestety jedno jest pewne – raport za 2020 rok będzie wyglądał zupełnie inaczej. Obostrzenia społeczno-gospodarcze do pary z powolnym powrotem do nowej normalności sprawią, że łączny przychód branży może skurczyć się nawet o połowę. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu aż jedna trzecia działających dzisiaj klubów fitness i siłowni zamieni się w pustostany lub zmieni operatora – i to w perspektywie najbliższych dwunastu miesięcy – mówi Adam Śliwiński, Prezes Zarządu Total Fitness oraz członek Federacji Pracodawców Fitness.

Digitalizacja zmienia branżę

Dla wielu klubowiczów coraz częściej liczy się obecnie możliwość treningu nie tylko w klubie, ale także we własnym domu, podczas podróży służbowej czy też na świeżym powietrzu. To przyczyniło się do zmiany koncepcji funkcjonowania wielu graczy, w tym większej koncentracji na indywidualnych potrzebach klientów. Jak twierdzą eksperci Deloitte, duży wpływ na branżę ma też digitalizacja, która wymaga od klubów włączenia cyfrowych rozwiązań do ich modeli biznesowych.

Ponadto aplikacje mobilne czy też tzw. urządzenia wearables, czyli inteligentne zegarki i opaski cieszą się największym uznaniem wśród osób poniżej 45 roku życia. Doceniają oni m.in. możliwość śledzenia w czasie rzeczywistym własnej kondycji fizycznej i dzielenia się wynikami z przyjaciółmi. Cyfryzacja branży wydaje się szczególnie ważna w czasie, gdy ograniczenie spotkań grupowych jest konieczne, a przejście na działalność online może stać się jednym ze sposobów na utrzymanie funkcjonalności.

– Pandemia COVID-19 wcześniej czy później dobiegnie końca, ale następująca po niej rzeczywistość może wymagać adaptacji, a może nawet istotnej zmiany koncepcji funkcjonowania klubów fitness. Zrozumienie potrzeb klientów w nowej rzeczywistości i umożliwienie im uprawiania ulubionych sportów w bezpieczny i efektywny sposób będzie wyzwaniem, ale i ciekawą szansą dla rynku – mówi Szymon Pankowski.

Polecamy także:

Niespodziewany zwrot w procesie odmrażania gospodarki w Czechach