źródło: Onet, KFF, youtube

W rok po śmierci Artura Ligęski ukazał się dokument opowiadający jego wstrząsającą historię. Zaprezentowany podczas 62. Krakowskiego Festiwalu Filmowego dramat jest wynikiem wielu rozmów Artura z dokumentalistką Manu Luksch.

Historią Artura Ligęski w 2018r. żył cały fitnessowy świat. Pochodzący z Podkarpacia trener personalny wyjechał w październiku 2017r. do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Rozpoczął tam pracę wspierając jeden z konceptów fitnessowych. W kwietniu 2018r. został zatrzymany pod zarzutem posiadania i zażywania narkotyków. Niedługo potem usłyszał wyrok dożywocia wydany przez sąd w Abu Zabi.

W walkę o uwolnienie Artura zaangażowali się polscy politycy. Jednak dopiero interwencja następcy tronu Muhammada ibn Zajeda an-Nahajana dała mu ponownie wolność w maju 2019r. Po powrocie do kraju przyznał, że cudem tylko przeżył, a w izolatce w jakiej przebywał był torturowany, nie podawano mu leków i nie pozwalano się myć.

Film o Arturze nie był planowany. W wywiadzie dla serwisu Onet, Manu Luksch przyznała:

Od kilku lat pracuję nad dokumentem o Ahmedzie Mansoorze, którego nazywa się ostatnim bojownikiem o prawa człowieka w Emiratach. Kiedy dowiedziałam się, że przez kilkanaście miesięcy jego sąsiadem z celi obok był mężczyzna z Polski, pozbawiony wolności w niejasnych okolicznościach, skontaktowałam się z nim i poprosiłam o rozmowę. Nie zamierzałam poświęcać mu osobnego filmu, po prostu chciałam poznać człowieka, który jako ostatni (z dostępnych mi świadków) widział Ahmeda (…) Chociaż spędziliśmy razem tylko jeden dzień, polubiliśmy się i utrzymywaliśmy kontakt. Najpierw korespondowaliśmy w sprawie Ahmeda, ale wkrótce doszły do tego także osobiste tematy. Pisaliśmy do siebie na WhatsAppie, a dodatkowo Artur nagrywał mi liczne wiadomości głosowe, które pół recytował, pół śpiewał.

Reżyserka umówiła się z Arturem na montaż fragmentów z ich rozmów, by mógł je wykorzystać w Internecie. Niestety, zanim to nastąpiło przyszła wiadomość o jego śmierci. W wywiadzie z Ewą Szponar, Manu przyznaje o wątpliwościach w sprawie tragicznych zdarzeń:

“To był szok: Artur cierpiał wprawdzie na PTSD (zespół stresu pourazowego), ale sprawiał wrażenie osoby, która dobrze sobie radzi: studiował, miał szereg planów. Mojemu smutkowi po śmierci przyjaciela — a myślę, że mogę go tak nazwać — towarzyszyły wątpliwości co do charakteru jego śmierci. Nie chcę, by to zabrzmiało paranoicznie, ale brak jednoznacznej przyczyny zgonu i świadomość nieograniczonych wpływów Emiratczyków pozwalają snuć pewne przypuszczenia.

Holenderska policja badała jego sprawę bardzo dokładnie. Sama byłam w częstym kontakcie z detektywem, który prowadził śledztwo. Do tej pory niczego nie udało się ustalić”.

Nakreślona minimalistycznymi środkami, wstrząsająca historia Artura Ligęski – polskiego biznesmena i trenera personalnego, bezprawnie skazanego na dożywocie w Abu Zabi. Opowieść o samotności, sile ducha i niezłomnej woli życia, która pomogła bohaterowi przetrwać wielomiesięczną izolację, tortury i seksualną przemoc. Jednocześnie historia niezwykłej przyjaźni, która połączyła Polaka z Ahmedem Mansoorem – miejscowym dysydentem i obrońcą praw człowieka, odsiadującym wieloletni wyrok w tym samym dubajskim więzieniu Al-Sadr – czytamy w festiwalowym opisie filmu.