źródło: www.wirtualnemedia.pl

Prezes firmy OTCF – Igor Klaja, zapewnił, że spółka nie zwolni żadnej osoby z powodu epidemii koronawirusa. Zmniejsza jedynie pracownikom wymiar zatrudnienia. Zauważył, że wskutek zamknięcia sklepów niespożywczych cała branża odzieżowa ma wielkie problemy z płynnością finansową.

Według danych z KRS w 2018 roku firma zanotowała 682,91 mln zł przychodów (634,6 mln zł w kraju, a 48,31 mln zł za granicą) i 50,71 mln zł zysku netto, a rok wcześniej – 592,06 mln zł wpływów i 61,54 mln zł zysku netto.

Wydatki na wynagrodzenia poszły w górę rok do roku z 40,1 do 58,86 mln zł, a nakłady na ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia pracownicze – z 7,6 do 9,79 mln zł. Jeszcze w 2012 roku OTCF miał ok. 150 mln zł przychodów, w 2015 roku – już prawie 400 mln zł, a dwa lata później – prawie 600 mln.

– Zobowiązanie, obietnica, którą złożyliśmy, że nie zwolnimy nikogo z powodu koronawirusa, będzie tak długo trwała, dopóki nie ogłosimy upadłości. Nie będziemy ludzi zwalniać, bo to jest szaleństwo, to nieetyczne, niemoralne. Nie tędy droga, droga jest w solidarności – zapewnił Igor Klaja.

Zaznaczył, że w marcu z blisko 3 tys. pracowników zostało zwolnionych, przy czym zdecydowano o tym w pierwszej połowie marca, jeszcze przed pojawieniem się epidemii koronawirusa w Polsce. – To były osoby, które po prostu nie sprawdziły się na etatach – uzasadnił.

Klaja poinformował, że w ostatnich dniach poprzez komunikator internetowy rozmawiał z tysiącem pracowników swojej firmy. – Mam poczucie, że w tym momencie jako przedsiębiorca nie prowadzę firmy, tylko mamy misję. Walczymy o to, żeby przetrwać – podkreślił.

W związku z zagrożeniem epidemicznym, od połowy marca zamknięta jest zdecydowana większość sklepów niespożywczych (m.in. odzieżowe), a 31 marca zamknięto też hotele oraz salony fryzjerskie i kosmetyczne.

– My – branża handlu i usług, te firmy, które znacie państwo z galerii handlowych – straciliśmy płynność. Wszystkie firmy – te małe i te notowane na giełdzie, w zasadzie powinny ogłosić upadłość, bo nie mamy żadnych wpływów – ocenił Igor Klaja.

Producent 4F 90 proc. wpływów osiągał w sklepach stacjonarnych. – Ta upadłość nam grozi. Proszę zrozumieć, że ja nie wiem, ile zamknięte będą galerie, a my generujemy 90 proc. przychodów ze sklepów, które są zamknięte. Oczywiście one muszą być zamknięte, nie neguję tego – zaznaczył prezes firmy.

4F wspiera walkę z koronawirusem

W połowie marca OTCF przekazał już szpitalowi MSWiA w Warszawie 300 par gogli, z których korzysta personel medyczny zajmujący się osobami zarażonymi koronawirusem. Firma ogłosiła, że 20 proc. obrotu w jej sklepie internetowym 4F.pl zostanie przeznaczone na walkę z epidemią, ponadto zaczęła szyć maseczki ochronne. – Zebraliśmy ponad 1 mln zł, przekazaliśmy 235 tys. maseczek – podsumował Igor Klaja.

Polecamy także:

Jak sieć 1Rebel walczy o utrzymanie zespołu instruktorów?