Dziś mam przyjemność porozmawiać z Katarzyną Sitkiewicz, osobą która zainspirowała Radosława Jarmułę do wprowadzenia Orangetheory Fitness do Polski.
Od 10 lat mieszka w USA (California), w Dolinie Krzemowej. Członkini Polskich Profesjonalnych Kobiet w Dolinie Krzemowej, gdzie zajmuje się mentoringiem Polek. Pracuje jako Product Manager w Microsoft. Studentka Harvard University, gdzie uczy się o najnowszych trendach w biznesie. Prelegentka na wielu prestiżowych konferencjach. Wielbicielka sportu. Będąc jeszcze w Polsce, przez 10 lat trenowała lekkoatletykę i była członkinią Polskiej Kardy Narodowej.

Kasiu, powiedz proszę jak rozpoczęła się Twoja przygoda z Orangetheory Fitness?

Sport towarzyszył mi przez całe życie, zarówno hobbystycznie jak i zawodowo. Byłam utytułowaną sprinterką w kadrze Polski (3 miejsce w Mistrzostwach Polski). Na pewnym etapie mojego życia wyjechałam do Stanów Zjednoczonych. Szukałam tam odpowiedniego dla siebie miejsca, w którym będę mogła trenować. Niestety, nigdzie nie czułam się na tyle dobrze, żeby zostać tam przynajmniej kilka miesięcy. Przetestowałam wiele klubów fitness, studiów butikowych, aż koleżanka namówiła mnie, żebym wypróbowała Orangetheory Fitness. Na początku nie byłam przekonana, ale postanowiłam spróbować. Chciałam trochę schudnąć, więc początkowo chodziłam 2 razy w tygodniu, w weekendy. Po jakimś czasie postawiłam sobie ambitniejszy cel. Zaczęłam trenować 4 razy w tygodniu i wtedy bardzo szybko zobaczyłam efekty – nie tylko gubione kilogramy, ale przede wszystkim więcej siły i energii na co dzień. Poprawiła się moja wytrzymałość, a także udało mi się nawiązać znajomości z osobami, które były na tym samym etapie co ja i miały podobne wyzwania. To było niezwykle motywujące do dalszego działania. Tak bardzo zakochałam się w Orangetheory Fitness, że uczęszczam do klubu już 4 lata. Tą pasją zaraziłam również Radka, który postanowił wprowadzić Orangetheory Fitness do Polski.

Co takiego jest w Orangetheory Fitness, że jak człowiek spróbuje, nie wyobraża sobie trenować w innym miejscu?

Magię tworzy żywiołowa muzyka, a także energia grupy. Podczas treningu każdy motywuje się nawzajem do ciężkiej pracy. To nie jest klub, do którego ludzie przychodzą robić sobie selfie, tylko osiągać wyniki i cieszyć się z życia. Panująca atmosfera udziela się wszystkim. Po treningu czujesz się szczęśliwy przez długi czas. Orangetheory Fitness pozytywnie uzależnia. Dodatkowo nawiązane tam kontakty to często przyjaźnie na lata.

W Polsce panuje błędny pogląd, że trzeba mieć bardzo dobrą kondycję, aby chodzić do Orangetheory Fitness. Co może być tego przyczyną?

Właśnie takie przekonanie początkowo powstrzymywało mnie przed pójściem na te zajęcia i to był błąd. Myślę też, że ludzie mogą być przerażeni widząc hasło – spal z nami 1200 kcal. To jest jak najbardziej możliwe, jednak w Orangetheory Fitness nie ma żadnej presji. Trening jest dla każdego, dla osoby początkującej i zaawansowanej. Żeby zacząć, nie trzeba być wysportowanym. Treningów mogą spróbować osoby, które nigdy nie miały do czynienia ze sportem. To trening, który jest codziennie inny i codziennie stawia ci wyzwanie, abyś za każdym razem osiągał lepsze wyniki, ale we własnym tempie. Dzięki indywidualnemu podejściu, stałej opiece trenera, monitoringowi serca i śledzeniu wyników na bieżąco, intensywność treningu jest doskonale dopasowana do każdego – niezależnie ile masz lat, ile ważysz i jaką masz kondycję. Z treningów w USA korzystają również kobiety w ciąży oraz osoby dużo starsze i to jest piękne. Jeżeli ktoś nie daje rady, lub ma przeciwwskazania zdrowotne, trenerzy dobierają alternatywne ćwiczenia. Trenerzy motywują do ciężkiej pracy, ale także korygują osoby, które zaczynają przygodę ze sportem. Grupa ma motywować, ale przede wszystkim walczysz sam ze sobą, z własnymi słabościami.

Mieszkasz w Stanach już jakiś czas. Powiedz proszę jak wygląda tam rynek fitness?

W Stanach Zjednoczonych, w mojej ukochanej Kalifornii sport jest stylem życia. Znajomi umawiają się na wspólne bieganie lub spacer, tak samo jak w Polsce na kawę. To element życia, a nie środek do osiągnięcia celów. W Stanach ludzie są bardzo pozytywni, otwarci i pełni energii. Dla nich to coś naturalnego, że każdy jest dla siebie miły, uśmiecha się do siebie i to jest niesamowite. Tak samo w środowisku sportowym.
Kluby fitness, czy studia butikowe są w USA łatwo dostępne. Znajdują się prawie na każdej ulicy. Oferta klubów fitness jest ogromna i bardzo zróżnicowana. Mimo dużej konkurencji, Orangetheory Fitness jest jednym z najpopularniejszych konceptów. Cieszę, że miałam swój udział w tym, że pojawił się także w Polsce. Teraz mogę z moimi znajomymi z Polski dzielić się pomarańczową energią.

Ostatnie pytanie, jak byś chciała zachęcić Polaków do Orangetheory Fitness? 

Najważniejsze jest to, żeby się nie bać aktywności fizycznej, potu i zmęczenia. Aby się przekonać do treningu wielofunkcjonalnego, trzeba zrobić pierwszy krok i przyjść na trening. Tego się nie da opisać, tylko trzeba tego doświadczyć to na własnej skórze.

Polecamy również:

Orangetheory Fitness w Wilanowie oficjalnie otwarty