artykuł partnerski

Po niemal miesiącu od ponownego otwarcia siłowni i fitnessów możemy z pełną świadomością stwierdzić, że wielu więcej zapłaciło za to otwarcie, niż zarobiło z jego powodu. Sposób odmrażania gospodarki, jak i komunikacja przepisów z tym związana od samego początku budziła kontrowersje. Innego typu informacje pojawiały się na konferencjach, co innego wynikało z ustaw. Teraz mamy dodatkowo wyroki sądów, które jasno stwierdzają, jakie zapisy (mimo mocy aktu prawnego) nie są respektowane przez sądy, a kary i mandaty są umarzane.

W ostatnim artykule pisałem o tym, ile zapłaciliśmy przez niewiedzę związaną z kwestiami sanitarnymi. Pokazuje tam, że wystarczyło wydać kilkaset złotych, by uruchomić klub. Rekordzista wydał prawie kilkanaście tysięcy, kierując się wytycznymi.
Powoli spada kurtyna, a za nią wyłania się smutny obraz absurdu, w który daliśmy się wciągnąć na własne życzenie. Chcąc po raz kolejny posłusznie kierować się zasadami etyki i poleceniami „mądrych” Panów z konferencji prasowych daliśmy się wpuścić w maliny, do tego samemu pokrywając za to rachunek.

Przeanalizujmy kilka popularnych informacji, które były w obiegu, a stały się mitem:

MIT 1: 2 m obowiązkowego odstępu na zajęciach

Jeszcze przed IV etapem rozmrażania gospodarki Ministerstwo samo przyznało, że w przypadku wielu aktywności fizycznych, zachowanie takiego dystansu jest “obiektywnie niemożliwe”. Następnie samo rozporządzenie z 29 maja, również zezwala na to, by osoby ćwiczące jedynie zachowywały dystans społeczny, który nie jest zdefiniowany ustawowo. Przy tym sama ustawa pozwala na szereg wyłączeń w tej kwestii, zatem mamy co najmniej 3 furtki, by nie robić naszym klientom piekła z codziennego pobytu w naszych obiektach. Podczas przeróżnych debat, osoby opiniotwórcze myliły nawet ten zakres jako „metrowy promień”, sugerując, że ma to być odległość 1mx1m, a hitem było stwierdzenie, że „zalecenia (wytyczne) są integralną częścią rozporządzenia”, które bez wzruszenia rzuca w eter branżowy prawnik.

Mimo tego, do dziś panuje przekonanie o obowiązku 2-metrowych odstępów podczas zajęć. Pomagaliśmy jako kancelaria otwierać kilkadziesiąt placówek po lockdownie i stale korespondowaliśmy z SANEPIDEM, niby wielu też to robiło, różnica jest taka, że wszystko opierało się o podstawy prawne. W każdym z przypadków otrzymywaliśmy pozytywną odpowiedź lub brak zastrzeżeń.

Jedynie w Sanepid w Lublinie początkowo zakwestionował nasze procedury sanitarne, lecz po dłuższej konwersacji z Panią Dyrektor nie potrafiła podać podstawy prawnej takiej sugestii i potwierdziła, że niezapowiedziana kontroli w tym przypadku nie może nastąpić.

📩 #PARTNERZY KANCELARII SĄ BEZPIECZNI – MAMY ODPOWIEDŹ SANEPIDU!W zeszłym tygodniu, gdy zabezpieczaliśmy właścicieli…

Opublikowany przez Michał Kosel – KoselKwentnie w czasach kryzysu Piątek, 12 czerwca 2020

MIT 2: Niezapowiedziana kontrola sanepidu

To był kolejny straszak, a raczej legenda miejska, mówiąca o tym, że „po mieście grasują Panie z Sanepidu i jak nie będziemy grzecznie siedzieli pod miotłą, to zrobią z nami porządek”. Nic bardziej mylnego. Pisałem o tym wielokrotnie, ponieważ z kontrolami Sanepidu miałem do czynienia jeszcze jako nastolatek, ponieważ wychowywałem się w branży gastronomicznej. Wtedy Sanepid przypominał bardziej gestapo, a ja miałem bardzo upartego staruszka, który znał prawo i wiedział jak się z nimi obchodzić. Do rzeczy: musimy rozróżnić dwa tryby. Tryb pierwszy to tryb kontrolny, który jasno jest zapisany w Ustawie Prawo Przedsiębiorców z 2018 roku, który m.in. mówi o tym, jak można kontrolować podmioty prawne, jak zawiadomić przedsiębiorcę, jaki termin na odpowiedź on ma, jaki będzie zakres kontroli i z jakiego powodu. Drugi tryb to tryb prewencyjny, który posiada również PIP czy Kuratorium (np. kolonie dla dzieci). To taki tryb, który bazuje na zasadzie: „nie mam informacji, ale może być zagrożone życie lub zdrowie, zatem przychodzę bez zapowiedzi”. To może być ewentualnie to, co wszyscy nazywają “niezapowiedzianymi kontrolami”. Problem jest inny. W przypadku wystąpienia tego typu kontroli również trzeba udowodnić, że:

  • wystąpiło podejrzenie zagrożenia życia lub zdrowia,
  • nie mieliśmy informacji, stąd dana wizyta się odbywa

Nasi klienci i partnerzy w Kancelarii od pierwszych dni byli wyposażeni w pisma oraz zapisy w regulaminach, które wytrącały urzędnikom ten argument z ręki. Przy odpowiedniej konstrukcji w dokumentacji zewnętrznej i wewnętrznej, wystarczyło JEDNO PISMO do Sanepidu chwile przed lub po otwarciu oraz dołączenie odpowiednio skonstruowanej procedury bezpieczeństwa sanitarnego, by mieć 100% pewności, że taka kontrola nie może do nas zawitać. Niektórzy woleli jednak stosować się do tego, co “Pani z telefonu mówi” – więcej o tym na tym filmiku.

https://www.facebook.com/watch/?v=608154369828166

MIT 3: Maseczki w holu, obowiązkowe dla klienta

Kolejna rzecz, która znacznie odstrasza i wzbudza dyskomfort naszych klientów, która mogłaby być kompletnie niepotrzebna, gdyby osoby nieznające się na zawiłościach prawnych nie zabierały publicznie głosu, a osoby znające się zabierały go częściej i klarowniej. Opisywałem to w tym artykule.

Gdy 29 maja pojawiło się rozporządzenie dotyczące stricte naszej branży, było jasne, że możemy korzystać z szeregu włączeń, które były zawarte jeszcze w rozporządzeniu, chociażby z 2 maja. Nie wiedzieć czemu, wszyscy czekali na wytyczne sanepidu, aż do poniedziałku-wtorku, gdy klienci naszej kancelarii mogli działać już od soboty i za kilkaset złotych dostosować się do startu klubu.

Ustawa daje co najmniej kilka wyłączeń, na potrzeby braku obowiązku noszenia maseczek w zamkniętym pomieszczeniu. To kwestia miejsca ogólnodostępnego (którym nie jest siłownia), kwestia PKD i uregulowań związanych z prawem budowlanym, jak i kluczowa, czyli zdrowotna, która daje furtkę ustawową (w rozporządzeniu) na brak obowiązku noszenia maseczki – więcej mówię o tym na nagraniu z webinaru – możecie je pobrać za darmo na tej grupie.

Reasumując: tak, można poruszać się po całym obiekcie bez maseczki, trzeba jednak dostosować się do odpowiedniego zapisu.

Ufff.. samo mięso w niecałą godzinę! Jesteśmy już po #WEBINARZE, kto się nie załapał, a chciałby nagranie, zapraszam na…

Opublikowany przez Michała Kosla Środa, 1 lipca 2020

MIT 4: 1 osoba na 7m2 w zależności od powierzchni

To właśnie wytyczna, na którą wszyscy czekali od 29.05 niemalże do 02.06, która początkowo wynosiła 10m2, a następnie została zmniejszona do 7m2. Dodatkowo nie wiedzieć dlaczego, podawało się to jako odległość względem całości kubatury budynku (oficjalna informacja od Polskiej Federacji Fitness), skoro od samego początku mówiło się o 7m2 w POMIESZCZENIU, czym zgodnie z definicją jest „wydzielona przegrodami budowlanymi przestrzeń w zakresie budynku”. Co spokojnie, bez prawniczego wykształcenia można uznać za daną salę.

W konsternacje wszystkich wprowadził fakt, że przy tej wytycznej sanepidu znalazł się dopisek “w zależności od powierzchni”, co w wolnym tłumaczeniu odnosiło się do tego, że niektóre sale są po prostu różnych wielkości, a zatem zdarzyć się może, że przy zachowaniu 1 osoby na 7m2, nie zachowamy np. proponowanego przez Sanepid dystansu społecznego – stąd ten ogólny zapis. Dlaczego reprezentacji środowiska proponowali zapis mniej korzystny dla przedsiębiorców z branży i czym się kierowali? Pisałem o tym tutaj: MOMENTAMI MAM WRAŻENIE, ŻE NIEKTÓRYM SIĘ ROLE POMYLIŁY I STALI SIĘ ZBROJNYM RAMIENIEM SANEPIDU – CZEKAM, AŻ ZACZNĄ DONOSIĆ NA PRZEDSIĘBIORCÓW..

Reasumując, nie ma przepisu, który mógłby karać za niezachowanie tej odległości pod warunkiem spełnienia tych elementów w wewnętrznej dokumentacji, o których wspominam szczegółów na nagraniu z webinaru, [hiperłącze] który możecie za darmo pobrać na grupie (mówię tam przez ok. godzinę, ciężko zmieścić to w 3 słowach) [hiperłącze] www.grupa.zarabiajnapasji.com. Fakt jest taki, że jeśli możesz się do czegoś dostosować jako przedsiębiorca i nie naraża Cię to jednocześnie na spore straty lub brak płynności, to warto się dostosować. Jeśli jest zgoła odmiennie, warto znać swoje prawa. Chociażby ustawę Prawo Przedsiębiorców z 2018, które jasno określa , kiedy można żądać od Ciebie poniesienia nieprzewidzianych kosztów, a kiedy nie – więcej w nagraniu.

MIT 5: Pleksi w recepcji, obsługa w maseczkach, obowiązkowe przyłbice, taśmy na podłogach

Poza kilkoma wyjątkami, jak wyspy usługowe w centrach nie było ustawowego obowiązku montowania zasłon z pleksi, które są często niepraktyczne, drogie, mało stabilne i wymagają ciągłego czyszczenia. Podobnie z przyłbicami, których popularność, wg danych zakupowych, wystrzeliły w górę, wcześniej będąc jedynie dodatkiem do zakupów budowlanych czy medycznych. Sprawa taśm na podłogach, które przyciągają więcej brudu niż dają pożytku, również nigdy nie była wymagana ustawowo. Warto też pochylić się nad kwestią tego, czy pracownicy obsługujący klientów muszą dusić się przez 6-8 godzin w maseczkach, które nierzadko już po 10 minutach noszenia im znacząco szkodzą. Co prawda rozporządzenie dało taką furtkę (by nosić), ale dało tak dużą ilość wyłączeń, że nawet bez stosownych oświadczeń mogliśmy oszczędzić pracownikom absurdu, który każdy z nich dostrzega już po godzinie obsługi w całym tym osprzętowaniu. W materiale video (webinar) wspomnianym wcześniej podawałem przynajmniej 3-4 sposoby na uniknięcie tego obowiązku z zachowaniem obiektywnych zasad bezpieczeństwa.

MIT 6: 30 000 kary od Sanepidu za nieprzestrzeganie wytycznych

Największym straszakiem na przedsiębiorców miały być kary lub ostracyzm społeczny. Zacznijmy od końca. Mówiono, że “jeśli to u Ciebie ktoś się zarazi, to wszystkich wyślą na kwarantannę, a Tobie wlepią karę”. To tak nie działa moi drodzy, zarówno kwestia kwarantanny jak i kar wygląda zgoła odmiennie, o czym również mówię w video. Tutaj skupie się już na samej karze administracyjnej. W tym artykule podawałem różnicę pomiędzy wytycznymi, a rozporządzeniem oraz tym na jakiej podstawie można nakładać kary administracyjne. Jest to Kodeks Postępowania Administracyjnego, a on ma pewne uregulowania. Również Sanepid działa w oparciu o ustawę o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która jasno pokazuje, że nie można nałożyć kary za wytyczne, a jedynie za złamanie ustawowego zakazu. Zatem jedyne co może Sanepid (już wiemy, że musi się zapowiedzieć, jeśli odpowiednio ich powiadomimy), to może w drodze decyzji nakazać nam (konkretnej osobie/placówce) daną czynność po uprzedniej, zapowiedzianej kontroli, a zatem często jakieś 30-40 dni od zajścia. Zrobi to w drodze decyzji administracyjnej, a ona (jeśli nie złamaliśmy żadnej ustawy) jest zaleceniem działań, które musimy wdrożyć. Nie nakłada się w związku z tym kary. Kara występuje dopiero jeśli się nie dostosujemy do tej indywidualnej, decyzji administracyjnej.

MIT 7: Dezynfekcja pomieszczeń kilka razy dziennie oraz obowiązkowe wyłączenie klimatyzacji

To jeden z przykładów, gdy na początku czerwca, wiele placówek działa bez podstawowych zasad higieny, odbierając klientom, którzy ledwo wrócili po lockdownie możliwość poczucia różnicy w komforcie ćwiczeń poza domem. Klimatyzacja była jedną z takich opcji, a co “sugerowano” byśmy zrobili? Zakręcili ją. A wystarczyło zażądać od właściciela budynku konserwacji (jeśli jest wymagana) lub po prostu działać tak, by klient maksymalnie poczuł różnicę, dla której warto ćwiczyć w klubie. Na mocy prawa nigdy nie zakazano korzystania z klimatyzacji, nie nakazano ozonowania pomieszczeń czy dezynfekcji ich po 4-5 razy dziennie. Niektórzy stosowali nawet mycie powierzchni sanitarnych co 2 godziny, co w niektórych przypadkach całkowicie mija się z możliwościami rentownymi klubu. Reasumując, mieliśmy jedynie dezynfekować. Pisemne harmonogramy czy nagminna dezynfekcja mogłyby być wprowadzone jedynie na mocy decyzji indywidualnej, ale do tego potrzebna byłaby podstawa prawna.

MIT 8: Zakaz pracy trenerów oraz zamknięcie szkół tańca

To jeden z ciekawszych przypadków, gdy właściciele placówek, którym nigdy nie kazano się zamykać… zamknęli się na własne życzenia. Wiele mniejszych placówek w branży działa w oparciu o PKD 85. a to, na mocy rozporządzenia nigdy nie zostało zakazane. W oparciu o to PKD działa wiele małych klubów, pojedynczych działalności trenerskich, szkół tańca, działalności edukacyjno-sportowych. Jak się okazuje te działalności cały czas mogły działać. Oczywiście mało kto wyobraża sobie otwarte komunikowanie takich działań na początku kwietnia, ale już w maju mogli stawać na nogi, pisałem o tym więcej tutaj.

Po raz kolejny potwierdza się reguła, że jako przedsiębiorcy sami zapłacimy za:

  • niewiedzę, bo nie możemy znać się na wszystkim
  • brak rzetelności ekspertów, bo nie mamy czasu ich weryfikować
  • brak obrotów, bo wyklejaliśmy taśmy na podłodze, zamiast martwić się o sprzedaż karnetów
  • brak edukacji społecznej i umiejętności powiązywania związków przyczynowo skutkowych
  • gnorancję oraz ślepą wiarę, że “ktoś chce dla nas dobrze”

Po raz kolejny potwierdza się powiedzenie, że “całe życie straszy się nas wilkami, a finalnie i tak zjada nas pasterz”. Jeśli macie dość takiego stanu, to zapraszam Was na grupę “Nowa rzeczywistość prawna”, gdzie uzbrajamy przedsiębiorców w wiedzę prawną – tam również całe nagranie z webinaru gdzie na podstawie danych rozwiewam wątpliwości odnośnie zagrożenia ze strony samego wirusa oraz tego jakie 2 determinanty wystarczyło zastosować i działać dalej.

***

Artykuł zawiera osobiste ogólne poglądy i opinie autora na poruszone zagadnienia i nie stanowi porady w indywidualnej sprawie, zaś autor, ani redakcja nie ponoszą odpowiedzialności za skutki działań podjętych w konkretnym przypadku na podstawie tych informacji.

Michał Kosel

Przedsiębiorca, dziennikarz, założyciel Fundacji ZarabiajNaPasji.com – przedsiębiorca, który od 10 lat udowadnia, że można tworzyć coś na własny rachunek tylko i wyłącznie w oparciu na pasji, zainteresowaniach i predyspozycjach i godnie z tego żyć. Autor dwóch książek (www.PracaPoStudiach.pl i www.PasjaUpada.pl). Jest wykładowcą na studiach licencjackich i MBA, na uczelni biznesowej ASBIRO w Warszawie, wykładowcą LEM przy Instytucie Misesa oraz doradcą na Uniwersytecie Opolskim w formie eksperta z sektora prywatnego. Dwukrotnie otarł się o bankructwo, zbudował 2 placówki taneczno-sportowe, nie mając złotówki na koncie.

 

 

Polecamy także:

Dlaczego PZU Sport? Nowa, ciekawa oferta benefitów sportowych