Nowa rzeczywistość w jakiej przyszło nam funkcjonować to wyzwanie dla całej branży fitness. Również dla trenerów personalnych, którzy z dnia na dzień zostali pozbawieni miejsca wykonywania swojej pracy. Jak ten czas ocenia trener personalny Michał Dudek?

Od marca 2020r. z niewielkimi przerwami, branża fitness walczy o przetrwanie. Jak zmieniły się w tym czasie realia Twojej pracy, jako Trenera Personalnego?

Dla każdego z nas był to trudny rok. Wprowadzone obostrzenia i związana z nimi sytuacja w kraju spowodowała utratę wielu miejsc pracy w branży fitness. Pierwszym krokiem, jaki mogłem podjąć to szukanie rozwiązania jak pomóc podopiecznym. Od razu na myśl przyszły mi treningi w domu. Przedstawiłem więc pomysł klientom, abyśmy zaczęli trenować w warunkach domowych. Moi podopieczni, szybko przekonali się do takiej formy, choć początkowo pomysł wydawał się im mało realny i skuteczny. Udowodniłem im, że jeśli ma się chęci i motywację to z moją pomocą mogą osiągnąć zaskakujące efekty. Jako trener musiałem wyjść z inicjatywą zmiany miejsca treningów, formy prowadzenia, a także przekonać podopiecznych do trenowania w warunkach innych niż dotychczas.

Drugą zmianą, jaką zastosowałem było prowadzenie zajęć online, które wymagało większego samozaparcia i motywacji do aktywności u podopiecznych, ale była to również skuteczna alternatywa do realizacji wyznaczonych celów. Dla mnie osobiście, trudno było odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdy kluby zostały zamknięte, a ja nie mogłem normalnie pracować. Większą ilość wolnego czasu zacząłem więc poświęcać na własny rozwój, aby w przyszłości uniknąć niepotrzebnych zmartwień związanych z podobną sytuacją.

Czy rok 2020 z Twojego punktu widzenia dał jakąkolwiek możliwość rozwoju trenerom czy tylko niewielką szansę na przetrwanie?

Rok 2020 był wyzwaniem dla wszystkich trenerów, w szczególności pracujących w klubach fitness, które ograniczyły swoją działalność. Czas pandemii przyspieszył digitalizację naszej branży, zyskali Ci którzy już działali w sieci lub szybko zaadoptowali się do tego środowiska. Treningi online, ebooki, streaming zajęć stał się poniekąd jedyną formą zarobku dla trenerów personalnych. Inni postawili na treningi w plenerze, które dostarczyły nowych doświadczeń osobom do tej pory ćwiczącym wyłącznie w zamkniętych przestrzeniach.

Nie ukrywajmy, pandemia na pewno mocno pobudziła kreatywność trenerów do poszukiwania nowych rozwiązań, ale przede wszystkim pozbawiła pracy wiele osób!

Sport jest często ucieczką od problemów, pozwala rozładować negatywne emocje, których w 2020 roku mieliśmy aż nadto.

Działania, o których mówisz wymusiły również zmiany u Twoich klientów. Jak oni odnaleźli się w nowej sytuacji? 

Zdania były podzielone, ponieważ każdy z nich utracił przestrzeń, gdzie mógł odciąć się od codziennych problemów, aktywnie spędzić czas oraz realizować swoje wyznaczone cele. Inwestycja w dodatkowy sprzęt treningowy w postaci gum, hantli po części umożliwiła kontynuację ćwiczeń. Ci, którzy nie posiadali takiego sprzętu, zmuszeni byli trenować z własną masą ciała, co nie było już tak efektywne. Co ważne dla mnie, klienci zrozumieli, że dobry trening mogą również wykonać w warunkach domowych.

Czy możliwość treningów online pobudziła do aktywności nowe grupy społeczeństwa, osoby które wcześniej z różnych powodów nie korzystały z klubów fitness?

Uważam, że tak. Sport jest często ucieczką od problemów, pozwala rozładować negatywne emocje, których w 2020 roku mieliśmy aż nadto. W mojej ocenie treningi online mogły pozwolić na rozwój osobom mniej pewnym siebie, które krępowały się zaangażować w trening na siłowni. Był to dla nich przełomowy moment. Dostali wskazówki jak trenować w domowym zaciszu, a po otwarciu siłowni zapewne zajrzą do nich chętniej i z większą pewnością siebie.

Czy mimo całego trudu sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy widzisz pozytywne aspekty?

Jasne, że tak. Przede wszystkim to próba dla każdego trenera czy jest w stanie znaleźć rozwiązanie i dalej czerpać radość z bycia trenerem. Pandemia zweryfikowała naszą branżę. Cała ta sytuacja na pewno zapadnie mi w pamięć, a zwłaszcza treningi w temperaturze -5 stopni w garażu u mojej podopiecznej. Oznacza to, że jeśli się tylko chce i ma się jakiekolwiek chęci można dalej skutecznie realizować wyznaczone założenia, a miejsce i metoda nie ma większego znaczenia. Każde nowe wyzwanie rozwija mnie oraz wymusza na mnie dodatkową pracę, aby być coraz lepszym. I tak było w tym wypadku, gdzie mogłem również poświęcić więcej czasu na naukę w swoim zawodzie.

Pandemia była i w gruncie rzeczy dalej jest wyzwaniem, ale nie możemy się poddawać. Musimy walczyć, bo są ludzie, którzy nam zaufali, a my jako trenerzy nie możemy ich zawieść.

Czy miniony rok zmienił coś w Twoich planach rozwoju, jako Trenera Personalnego?

Miniony rok pokazał mi, że ze względu na okoliczności jestem w stanie znaleźć wyjście. Chciałbym w tym roku rozwinąć się jeszcze bardziej i zacząć promować w social mediach, przekazywać zdobytą wiedzę tym, którzy tego potrzebują i wspinać się na coraz wyższy szczebel w swojej branży.

Mimo całego trudu związanego z realiami życia w cieniu pandemii, jestem pozytywnie nastawiony. Praca sprawia mi niesamowitą satysfakcję widząc zmiany i biorąc czynny udział w metamorfozach podopiecznych. Pozytywne komentarze oraz zadowolenie z mojej pomocy napędzają mnie jeszcze bardziej do działania. Staram się dzielić dobrą energią z podopiecznymi, a także z każdej sytuacji wyciągnąć coś pozytywnego. Oczywiście tak jak każdy w branży czekam, aż kluby zostaną ponownie otwarte i zarówno my trenerzy jak i nasi klienci będziemy mogli bez ograniczeń realizować swoje działania i dbać o formę oraz zdrowie, co nigdy nie było tak ważne jak teraz.

Dziękuję za rozmowę!

Polecamy także:

Total Fitness

Sieć klubów fitness zapowiada wznowienie działalności!