Poznaj Anię, która jest stałą klientką jednego z sieciowych klubów fitness. Być może nie raz minęliście się w szatni lub skrzyżowaliście spojrzenia w odbiciu lustrzanym. Nie, raczej tego nie pamiętasz, bo Ania to zupełnie przeciętna 30-latka. Ani za gruba, ani za chuda. Nie ładna i nie brzydka. Regularnie opłaca karnet, stara się brać udział w zajęciach fitness dwa razy w tygodniu i lubi „zameldować się” w klubie w mediach społecznościowych. Rzadko nawiązuje kontakt z innymi, ale za to bacznie im się przygląda. Sprawia wrażenie osoby, która koncentruje się na poprawnym wykonywaniu ćwiczeń, ale nie daj się zwieść, to tylko złudzenie! W jej głowie aż dudni od natrętnych myśli.

Ponieważ czytasz ten tekst na Facebooku, właśnie zaglądasz jak przez dziurkę od klucza w życia innych. Nie uciekaj! Wejdźmy głębiej.
Ania bierze udział w zajęciach „płaski brzuch”, które prowadzi instruktorka:

MAGDA

„Jakby miała dwójkę dzieci, tak jak ja, to ciekawe, czy chętnie nosiłaby krótkie topy. Gdybym ja pracowała w klubie fitness, to też bym tak wyglądała. I też bym była wesoła mając takie życie. Imprezy, drogie ciuchy i ten płaski brzuch!”

Po zajęciach Ania idzie na siłownię, bo jeszcze starczy jej siły na pobieganie po bieżni.

„Jak się chce mieć taki brzuch jak boska Magda, trzeba zasuwać!” – motywuje się myślami, choć jest wykończona po całym dniu spędzonym w pracy. Być może właśnie teraz Ania mija Cię, kiedy dokładasz sobie obciążenie na sztangę, ale robi to w pośpiechu, bo jesteś trochę straszny i nieprzystępny z tym pięknym, wyrzeźbionym ciałem. Trenerze, Wasza znajomość ma swój platoniczny ciąg dalszy – w głowie Ani.

Ciekawy? Zapraszam, zajrzyj.

WYRZEŹBIONY TRENER

„Boże, jaki facet! Nie to co mój Paweł! Takiego instruktora na pewno zawsze otacza wianuszek kobiet, a te treningi to tylko pretekst do umawiania się na randki (oczywiście ze śniadaniem!). Od rana do nocy spędza czas w siłowni, zarabia machając hantlami i ciągle przegląda się w lustrze. Taki to pożyje! A ja muszę siedzieć w biurze i przecież nie będę robić przysiadów w spódnicy ołówkowej, ani w nocy przygotowywać pięciu posiłków. Jestem pewna, że swojej kobiecie na pewno wylicza makro i zamęcza treningami. Z Pawłem przynajmniej mogę się odprężyć oglądając Netflixa i przegryzając orzeszki.”

Auć, zabolało? Poczekaj, to jeszcze nie koniec. Ania schodzi z bieżni i nie, nie jest to seksowny krok Scarlett Johansson, ale osuwająca się ze zmęczenia Bridget Johnes w szale odchudzania. Teraz wkurzasz ją jeszcze bardziej, bo jesteś taki wysportowany i uśmiechnięty, podczas kiedy ona walczy o oddech. Czas na łyk wody i szybkie przejrzenie tablicy na Facebooku.

SYLWIA

„O, to ta managerka klubu! Znowu była na jakimś szkoleniu. A wczoraj widziałam jak rozmawiała z instruktorką, która miał łzy w oczach. Obiecała, że na sali pojawią się nowe maty, bo są tak zniszczone, że nie da się ćwiczyć. I oczywiście, nadal są stare! Tak to jest, jak się jeździ po szkoleniach, pije kawki w Starbucksie, zamiast zająć się obowiązkami.”

Ania w pośpiechu bierze prysznic i wraca do domu. Zasypia w poczucia niespełnienia, lekkiego rozczarowania i przegranej. Przed nią kolejny, podobny dzień. Gdyby tylko przestała toczyć wewnętrzne monologi, zauważyłaby, że ma wspaniałe życie. Kochającego męża, dzieci, dla których jest piękna niczym Wenus. Z łatwością uczy się nowych rzeczy, ma za sobą kilka awansów zawodowych i nie dostrzega, że w każdej chwili mogłaby zmienić nie tylko miejsce pracy, ale i zawód. Owszem, waży więcej niż przed ciążami, ale dba o swoje ciało i jest zdrowa. Ba! Mogłaby nawet zostać instruktorem, gdyby tylko podjęła taką decyzję i rozpoczęła kurs. Jednak Ania tego nie widzi. Przysłania jej ekran smartfona. Aż chciałoby się ją uściskać i krzyknąć: „nażyj się!”.

Podczas kiedy Ania śpi, opowiem Ci o Magdzie. Tej od płaskiego brzucha, pamiętasz? Przed wejściem na zajęcia musiała wziąć się w garść, bo dowiedziała się o chorobie mamy. Nie może pozwolić sobie na zastępstwo. Kiedy nie pracuje – nie zarabia. Magda nie pamięta już, kiedy ostatnio jadła pizzę. Boi się krytyki ze strony klientów, gdyby jej brzuch przestał być idealny. Jej przetrenowane ciało marzy o wakacjach, ale nie może sobie na nie pozwolić. Podczas zajęć odlicza minuty do końca i próbuje ukryć znużenie powtarzaniem wciąż tych samych komend. Z niepokojem liczy frekwencję na zajęciach, którą później porówna do innych godzin w grafiku. Od tego zależy, czy utrzyma pracę.

A teraz Ty, trenerze z boskim ciałem! Nie jest Ci łatwo utrzymać płynność finansową, prawda? Jej brak nie jest dobrym fundamentem do zakładania rodziny i brania kredytów hipotecznych. Masz dość postrzegania Cię przez pryzmat stereotypów, które urosły jak kula śniegowa wokół zawodu trenera. W klubie fitness spędzasz tak dużo czasu, że czasem zastanawiasz się, czy nie zainwestować w łóżko polowe. I masz już dość tłumaczenia się swojej dziewczynie, dlaczego naprawdę musisz trenować również z tą piękną blondynką. Czy czasem wydaje ci się, że życie byłoby łatwiejsze, gdybyś pracował na stacji paliw?

Sylwia. Tak, to silna babka. Musi taka być, bo jest tarczą dzielącą właściciela klubu od klientów. Dostaje po uszach z obu stron. Ona jednak nie może pozwolić sobie na łzy w szatni, podobnie jak Magda. Ma być opoką dla pracowników, niestety, dźwiga ich problemy na plecach. Słysząc zwrot „zmotywuj ich!” zaczyna ją mdlić. Jej życie prywatne tylko „zdarza się”, w przerwie między szkoleniami, zebraniami i czasem spędzanym w trasie. Sylwia chciałaby nie tylko być skuteczna, ale też lubiana.

Widzimy tylko to, co inni chcą nam pokazać. To nie jest gra pt. „Kto ma lepiej?”. Bo dobrze ma ten, który rozumie, że trzeba NAŻYĆ SIĘ – TERAZ! Jeśli coś Ci w tym przeszkadza – po prostu zacznij to zmieniać.

***

Artykuł eksperta

Marta Bukowska

Założycielka Pomorskiej Szkoły Fitness 4FIT, mentor i biznes coach dla trenerów personalnych i instruktorów fitness: http://www.martabukowska.pl. Socjolog ze specjalizacją doradztwo psychospołeczne (Uniwersytet Szczeciński) i antropologia współczesności (Uniwersytet Gdański), absolwentka 1,5 rocznych studiów podyplomowych Coaching z elementami psychologii (SWPS). Przez 6 lat prowadzi Studio Fitness & Pilates 4FIT i Szkołę Rodzenia Fajna Mama w Pruszczu Gdańskim, dzięki czemu rozwinęła swoją wiedzę na temat prowadzenia biznesu w branży fitness. Międzynarodowy instruktor bodyART® by Robert Steinbacher, międzynarodowy instruktor deepWORK® by Robert Steinbacher. Instruktor rekreacji ruchowej ze specjalnością fitness – nowoczesne formy gimnastyki, wydane przez MENiS, instruktor rekreacji ruchowej ze specjalnością fitness – ćwiczenia siłowe, wydane przez MENiS, instruktor sportu ze specjalnością pływanie AWFiS Gdańsk, wydane przez MENiS. Posiada licencję instruktora GYMSTICK® Polska Fundacja Aktywni. Jest absolwentką kursu Fundacji Rodzić po Ludzku ” Ćwiczenia fizyczne i oddechowe kobiet w ciąży”. Uczestniczka licznych międzynarodowych konwencji i warsztatów z zakresu Body & Mind, autorka książki pt. „Nieb@jka”.

 

Polecamy także:

W jaki sposób radzić sobie z SAMOTNOŚCIĄ SZEFA? – artykuł eksperta