źródło: materiały prasowe

Rządowe plany walki z czwartą falą pandemii przybierają na sile. Po burzy wywołanej spekulacjami na temat ograniczenia dostępu do usług obywatelom, którzy nie zdecydowali się na przyjęcie szczepionki, rząd zadecydował się oddać pałeczkę przedsiębiorcom.

Jak podała „Rzeczpospolita”, rządzący chcą scedować odpowiedzialność na pracodawców. W myśl tego rozwiązania, to oni mają zdecydować czy pracownik, który się nie zaszczepił, pozostanie na swoim stanowisku, zostanie z niego odsunięty do innych prac, aby oddzielić go od innych zaszczepionych pracowników oraz klientów, czy w najgorszym przypadku zostanie zwolniony.

Działania te mają uderzyć głównie w sektory związane z bezpośrednią obsługą klienta, czyli niemal w całą branżę fitness.

Wkrótce nie doświadczenie i kompetencje, a osobiste przekonania właścicieli klubów fitness i siłowni zadecydują o kadrze, jaką zastaniemy w obiektach.

Firmy, które wykażą zaszczepionych pracowników nie będą miały obostrzeń. Niezaszczepieni pracownicy mogą być przesuwani na inne stanowiska” – mówił w wywiadzie minister zdrowia Adam Niedzielski.

„Szukamy instrumentów motywacyjnych, które zachęcą do szczepień. Zanim pojawi się kwestia obowiązku, czy uprzywilejowanego dostępu do usług dla zaszczepionych chcemy mieć pewność, że wyczerpaliśmy potencjał zachęcania ludzi do szczepień. Forsowanie rozwiązań, które zwiększają presję na społeczeństwo jest przeciwskuteczne” – tłumaczył dalej szef resortu zdrowia.

Michał Dworczyk odpowiedzialny za program szczepień pytany o komentarz, odpowiedział: „My nie wykluczamy żadnych rozwiązań, biorąc pod uwagę to, że sytuacja może rozwinąć się bardzo różnie. Mamy nadzieje, że żadnych czarnych scenariuszy nie będzie w Polsce, ale musimy brać pod uwagę wszystkie możliwości (…) możliwość weryfikacji szczepienia przez pracodawców jest jednym postulatów formułowanych od wielu tygodni przez środowiska zrzeszające przedsiębiorców. Jest to jedno z rozwiązań, które jest analizowane”. 

Podczas wczorajszej konferencji, Minister Zdrowia podał, że dopóki w Polsce nie przekroczymy liczby 1000 potwierdzonych zakażeń koronawirusa dziennie, nie zostaną wprowadzone ograniczenia. To oznacza, że wkrótce poznamy ostateczne decyzje rządu i to, na ile będą odważne biorąc pod uwagę podział jaki obserwujemy w społeczeństwie.