źródło: materiały prasowe

Historią Artura Ligęski w 2018r. żył cały fitnessowy świat. Przebywający wówczas w Zjednoczonych Emiratach Arabski trener personalny został skazany na dożywocie. Dzisiaj dowiadujemy się o jego śmierci.

Pochodzący z Podkarpacia trener personalny wyjechał w październiku 2017r. do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Rozpoczął tam pracę wspierając jeden z konceptów fitnessowych. W kwietniu 2018r. został zatrzymany pod zarzutem posiadania i zażywania narkotyków. Niedługo potem usłyszał wyrok dożywocia wydany przez sąd w Abu Zabi.

W walkę o uwolnienie Artura zaangażowali się polscy politycy. Europosłanka KO Elżbieta Łukacijewska, która wysłała pismo m.in. do prezydenta, premiera i ministra sprawiedliwości ZEA oraz ówczesny minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, który podjął rozmowy z ministrem spraw zagranicznych ZEA Abdullahem ibn Zajedem.

Artur Ligęska wyszedł z więzienia w maju 2019 roku. Od samego początku on oraz jego bliscy potwierdzali, że nie ma dowodów na jego winę. Jak sam przyznał, do więzienia trafił przez “chorą miłość syna szejka”. Jego uwolnienie miało związek z interwencją następcy tronu Muhammada ibn Zajeda an-Nahajana, który zaapelował o umożliwienie Polakowi powrotu do domu.

Po powrocie do kraju przyznał, że cudem tylko przeżył, a w izolatce w jakiej przebywał był torturowany, nie podawano mu leków i nie pozwalano się myć. Wtedy też zapowiadał walkę o odszkodowanie.

W wywiadzie jakiego udzielił naszemu portalowi w 2019 roku, Artur Ligęska wyznał:

“Wszystkim tym, którzy trzymali kciuki i wierzyli we mnie serdecznie dziękuję.

W 2006 roku założyłem firmę, której celem był rozwój profesjonalnego rynku fitness. Był to czas, kiedy klub fitness był czymś niezwykle rzadko spotykanym w Polsce, a klubów w Warszawie było tyle, co palców u jednej ręki. Uważam, że miałem duży wpływ na to, jak branża fitness wygląda obecnie. Pracowałem z inwestorami w Polsce i na Łotwie. Szkoliłem całe zespoły ludzi pracujących w klubach fitness na różnych stanowiskach, od Przemyśla po Szczecin i od Zgorzelca po Suwałki, jak również w Rydze.

Zrealizowałem setki, jak nie tysiące prelekcji i stworzyłem swój, wyjątkowy koncept fitness. Moją misją było otwieranie drzwi biznesowi fitness w mniejszych ośrodkach miejskich, szerzenie ducha sportu wszędzie tam, gdzie go fizycznie jeszcze nie było. Zrobiłem dyplom u Thomasa Plummera w Atlancie, uznawanego za twórcę branży fitness na świecie. W klubach tworzonych przeze mnie szkolenia prowadził właściciel najbardziej rentownych klubów fitness w USA, a kiedyś trener personalny Madonny, Rick Mayo.

Kochałem i kocham ludzi. Wiem, jak wielu z nich zmieniłem życie na lepsze. Dzięki mnie nabierali odwagi, rozwijali się, poznawali świat. Wydałem świetnie przyjętą książkę “Zmień Swoje Ciało”, dwie płyty z muzyką do klubu fitness. Dobro innych przedkładałem nad swoje, zapominając, że nie jestem robotem.

Nie miałem urlopu ponad 10 lat, w międzyczasie walczyłem z ciężką chorobą. Firma, która była moim marzeniem, zaczęła być olbrzymim obciążeniem. Do tego doszła bardzo niezrozumiała po dziś dzień postawa osoby, z którą prowadziłem spółkę. W efekcie nie wytrzymałem tego napięcia i presji. Podjąłem też kilka decyzji, które nie były do końca przemyślane.

W moim życiu dokonało się totalne bankructwo, w każdej materii życia. Szczerze mówiąc to ostatnich 6 miesięcy przed wylotem do Dubaju w ogóle nie pamiętam. Byłem wyczerpany do granic możliwości. Rękę podał mi wieloletni przyjaciel, na co dzień właściciel klubów fitness w 12 krajach na całym świecie. Znając mnie, moją wiedzę i doświadczenie zaproponował 2-letni kontrakt w Emiratach. Traktowałem ten wyjazd jako ostatnią deskę ratunku dla siebie, jako człowieka. 24 października 2017roku wyleciałem do Dubaju”.

Artur Ligęska został znaleziony w mieszkaniu w Amsterdamie. Miał 40 lat. Informację o śmierci potwierdzili bliscy trenera.