photo: congerdesign/pixabay.com

Rośnie popyt na raw water, czyli „surową” wodę

Czy to bezpieczne?

Rośnie popyt na nowy spożywczy hit prosto z Doliny Krzemowej. Niefiltrowana raw water, czyli „surowa” woda to najnowszy trend na rynku zdrowego odżywiania, a przynajmniej tak donosi New York Times i CNBC. Społeczeństwo jest gotowe płacić za luksus i naturalność, do końca nie zdając sobie sprawy z konsekwencji spożywania nieoczyszczonej wody źródlanej…

Według zwolenników raw water, czyli “surowa”, “nieprzetworzona” woda, wokół której rośnie niepokojące zainteresowanie za Oceanem, zawiera korzystne minerały, które są usuwane z oczyszczonej lub filtrowanej wody. Ponadto, jak przekonują raw water nie zawiera związków chemicznych, które występują w wodzie wodociągowej, tj. fluor i wszystkich niebezpieczeństw związanych z jej przepływem przez infrastrukturę ( ołowiane rury). “Surowa” woda sprzedawana jest na zachodnim wybrzeżu USA za równowartość niemal 150 złotych za 10 litrów.

Portal CNBC alarmuje, że spożywanie nieoczyszczonej wody źródlanej jest bardzo złym pomysłem. Nowy produkt może nie zawierać fluoru (który jak wiemy, od lat jest „lekiem kontrolującym umysł” i kartą przetargową teorii spiskowych), ale nadal może być zanieczyszczony chemikaliami, niebezpiecznymi bakteriami oraz… zwierzęcymi odchodami.

Raw water, wywodząca się z trendu zdrowej, surowej żywności, pojawiła się na rynku kilka lat temu, ale dopiero teraz zrobiło się o niej naprawdę głośno. Jak donosi New York Times, znalazły się start-upy, które mocno ruszyły z marketingiem rozpoczynając sprzedaż nieoczyszczonej wody źródlanej.