Od 6 czerwca zostały znów otwarte kluby fitness i studia treningu. Część z nich już prężnie działa, część jeszcze postanowiła poczekać. Postanowiliśmy dowiedzieć się jak wygląda sytuacja z perspektywy właściciela studia treningu. Zapraszamy na wypowiedź Tobiasza Dziurdziewskiego ze studia Transformers.

***

Rozpoczęcie pandemii i zamknięcie gospodarki przyszło dość niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba. Wiedząc, że coś się święci nie spodziewałem się takiego obrotu zdarzeń. Można byłoby się lepiej do tego przygotować. Zanim ogłoszono stan pandemii oraz zamknięcie siłowni, zdecydowaliśmy się uprzedzić rząd dosłownie o jeden dzień. Zdrowie naszych klientów jest najważniejszą wartością o jaką dbamy w naszym studiu. Nie chcieliśmy ryzykować. Pierwsze trzy tygodnie poświęciliśmy na remont i odświeżenie naszego studia. W tym celu wykorzystałem dyspozycyjność swoich pracowników.

Okazało się, że skrywają wiele talentów, a pierwszy okres zamknięcia wykorzystaliśmy na 5+. To był również czas dla mnie na przemyślenia, objęcie konkretnej taktyki i działania w kierunku nowej rzeczywistości. Mimo wszelkich starań, treningi online nie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem ale mimo wszystko spora ilość naszych klientów zdecydowała się na takie rozwiązanie. Dodatkowo, przez cały okres pandemii prowadziliśmy dwa razy w tygodniu zajęcia online dla całej grupy naszych podopiecznych.

Ten okres zdecydowanie był pod znakiem przetrwania. To był również czas na nowe inwestycje i przygotowanie się do wznowienia działalności. Jako manager studia nie mogłem narzekać na brak zajęć. Szybko zrezygnowałem z Netflixa i tracenia czasu. To był czas na nadrobienie zaległości z nawiązką. Jak okazuje się aktualnie, był to świetnie wykorzystany czas. Byliśmy od samego początku gotowi na powrót do rzeczywistości, utrzymywaliśmy kontakt z klientem oraz z pracownikami.

Jako studio treningu personalnego otworzyliśmy się w trzecim etapie. Właśnie mija miesiąc, który dał nam sporo energii i motywacji do pracy. Cały czas pracujemy nad powrotem pozostałych podopiecznych, ale zdecydowana większość już ćwiczy ze swoimi trenerami. Skorzystaliśmy również z wszelkich pomocy, o jakie tylko można było się starać. W ogólnym rozrachunku firma nie stoi nad przepaścią, a cały czas prężnie będzie się rozwijać, jak przez ostatnie 6 lat. Dużą zmianę widzę również po kandydatach do pracy. Pojawiło się kilka bardzo ciekawych osób, które widzę w swoim zespole.

Jeśli chodzi o obostrzenia to bardzo doceniam pracę Polskiej Federacji Fitness oraz Sebastiana Goszcza z Małgosią Piasecką-Mróz z Espresso Fitness Business Solutions. Myślę, że zdecydowana większość naszej branży jest im wdzięczna za dobrze wykonaną robotę. Nie tylko wskazywali nam odpowiedni kierunek działań, ale również motywowali i nie dali nam się poddać. Dobrze mieć kogoś za plecami. My właściciele często jesteśmy pozostawieni sami sobie.

W moim mieście (Leszno) nie było dużo zachorowań. To na pewno ma spore znaczenie w powrocie do fitnessu. Można powiedzieć, że zwykła codzienność okazała się bardziej doceniana przeze mnie i współpracowników. Klientom również bardzo brakowało ćwiczeń. Liczę, że do końca wakacji ruszymy pełną parą i mam nadzieję, że nic już nas we wrześniu nie zaskoczy. Wolę działać bardziej spontanicznie, choć mam już spore doświadczenie jeśli chodzi o kryzys gospodarczy. Mam 28 lat nigdy wcześniej tak dobitnie nie odczułem zahamowania gospodarki.

Cieszę się, że wszystko wraca do normy!

Polecamy także:

Just GYM Racibórz już otwarty!