Zapraszamy serdecznie na wywiad z Karoliną Grzechowską, Product Managerem produktów ortopedycznych oraz reumatologicznych na Polskę w międzynarodowej grupie Angelini Pharma.  Firma powstała we Włoszech na początku XX wieku, obecnie posiada oddziały w 17 krajach oraz globalną sieć dystrybucji. Prowadzona przez Prezesa Francesco Angelini, zatrudnia około 6000 pracowników. Grupa specjalizuje się głównie w takich obszarach terapeutycznych, jak: ból i stany zapalne, choroby ośrodkowego układu nerwowego, higiena jamy ustnej i ból gardła, ginekologia oraz dezynfekcja. Angelini jest liderem w sektorze leków bez recepty.

Pani Karolino, wprowadzają Państwo do sprzedaży nowy, innowacyjny suplement. Dla kogo jest on przeznaczony?

Piascledine to nie jest nowy produkt i nie jest to suplement diety, lecz lek dostępny w aptekach bez recepty. Na rynku polskim jest on dostępny od wielu, wielu lat. Jednakże do tej pory promocję Piascledine skupialiśmy jedynie na osobach starszych, gdyż choroba zwyrodnieniowa stawów (ChZS) była postrzegana jako „choroba starszych ludzi”. Ponadto leczyło się tę chorobę w momencie, gdy dawała już silne objawy, takie jak ból czy ograniczona ruchomość stawów, a takie pojawiają się zwykle po 50. roku życia. Teraz podejście jest inne, ponieważ więcej wiemy na temat tej choroby. Okazuje się, że im wcześniej rozpoczniemy leczenie, tym łagodniejszy będzie miała ona przebieg. Dlatego staramy się docierać do młodszych ludzi i edukować jak wygląda rozwój choroby zwyrodnieniowej stawów, jakie są czynniki ryzyka i jak można ją leczyć. Szczególnie, że oprócz metod niefarmakologicznych, na rynku polskim są dostępne leki, które nie tylko działają przeciwbólowo, lecz są w stanie spowolnić rozwój choroby zwyrodnieniowej stawów. Takim lekiem jest właśnie Piascledine.

Na rynku jest wiele suplementów na stawy. Czym Piascledine wyróżnia się na ich tle?

Po pierwsze, tak jak już wspomniałam, Piascledine jest lekiem, a nie suplementem diety i to już znacząco wyróżnia ten produkt. Z definicji: lek ma za zadanie leczyć, a suplement uzupełniać niedobory pewnych składników. Od suplementu diety nie oczekujemy efektu leczniczego. Leki posiadają odpowiednią standaryzację produkcji, dlatego mamy pewność, że informacja na opakowaniu jest zgodna z zawartością kapsułki czy tabletki, którą przyjmujemy. Ponadto, w przeciwieństwie do suplementu diety, każdy lek musi przejść kilka etapów skomplikowanych badań klinicznych, które potwierdzą jego skuteczność, bezpieczeństwo stosowania oraz jakość. Każdy lek jest również badany pod kątem działań niepożądanych, zatem mamy wiedzę czy możemy w naszym stanie zdrowia stosować dany lek bądź jakich ewentualnie skutków ubocznych możemy się spodziewać. Dzięki temu możemy podjąć świadomą decyzję czy korzyść ze stosowania leku jest warta ewentualnych niekorzystnych skutków. Niestety, w przypadku suplementów diety przyjmujemy produkt nie zdając sobie sprawy z tego jakie ewentualne skutki uboczne mogą się pojawić. Badania pokazują, że aż 11,1% konsumentów suplementów diety zgłasza działania niepożądane po ich zastosowaniu. Nie są jednak one nigdzie odnotowywane. Pytanie również czy wszystkie suplementy faktycznie zawierają te składniki, które są podane na etykiecie? W tym samym badaniu wykazano, iż w z 30 przebadanych probiotyków tylko 5 spełniało normy. Cytując artykuł z Dziennika Gazeta Prawna: „Wprowadzenie suplementów na rynek jest bardzo proste. Wystarczy powiadomić o tym Główny Inspektorat Sanitarny i już można rozpocząć sprzedaż. Nawet jeśli GIS będzie miał jakieś wątpliwości dotyczące produktu, cała procedura wyjaśniająca zajmuje mu 4-6 miesięcy. Około 80% zgłoszonych produktów jest obecnie badanych, ale to przeszkadza, by je sprzedawać. Tymczasem wprowadzenie leku na rynek zajmuje 20 lat, a OTC (produkty bez recepty) – dwa lata – mówi prof. Przemysław Kardas, kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej UM w Łodzi (…)” W związku z tym, wiele suplementów diety może zawierać w rzeczywistości inny skład, niż podany na etykiecie.
W przypadku leku mamy pewność, że kupujemy dokładnie to, o czym zapewnia nas producent, że skład, działanie i bezpieczeństwo leczenia zostały sprawdzone i przebadane.

Co wyróżnia Piascledine wśród innych leków?

Piascledine jest jedynym lekiem dostępnym bez recepty z grupy leków tzw. SYSADOA (slow acting drugs in osteoarthritis, tj. wolnodziałające leki objawowe w chorobie zwyrodnieniowej stawów) i jedynym, który zawiera w swoim składzie opatentowaną mieszaninę niezmydlających się frakcji z awokado i soi tzw. ASU. (avocado soybean unsaponifiables, tj. niezmydlające się frakcje z awokado i soi). Pozostałe leki można kupić w aptece jedynie po okazaniu recepty od lekarza. ASU nie jest to po prostu olej (czy ekstrakt) z tych składników. Oleje zawierają zwykle mniej niż 2% frakcji niezmydlającej się. Ponadto każdy olej zawiera zupełnie inną mieszaninę niezmydlających się frakcji. Więcej o sposobie produkcji leku Piascledine można poczytać na stronie: https://zdrowystaw.pl/o-leku/, do czego serdecznie zachęcam.
Jakie jest działania niezmydlających się frakcji zawartych w Piascledine? Pobudzają one syntezę (tj. odbudowę) oraz zmniejszają degradację (rozkład) składników budulcowych chrząstki, takich jak proteoglikany (np. siarczan chondroityny, siarczan glukozaminy) czy kolagen typu II, przywracając ich fizjologiczne (zdrowe, „naturalne”) proporcje w stawie. Ma to kluczowe znaczenie w zapobieganiu chorobie zwyrodnieniowej stawów, w której dochodzi do zaburzenia równowagi pomiędzy procesami odbudowy i niszczenia chrząstki. Dzięki temu lek Piascledine, modyfikując strukturę chrząstki stawowej i osłabiając proces jej niszczenia, spowalnia dalszy rozwój choroby zwyrodnieniowej stawów, a także wpływa na naprawę i ochronę składników chrząstki. W konsekwencji lek Piascledine zmniejsza objawy tej choroby, takie jak ból czy problemy ze zmniejszoną ruchomością stawów. Badania pokazują, iż po zastosowaniu Piascledine pacjenci odstawili bądź ograniczyli stosowanie leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych średnio o około 60 tabletek (po 25 mg diklofenaku) miesięcznie.

Dlaczego zainteresowali się Państwo branżą sportową? Fitness?

O tym, aby zacząć docierać z produktem do młodych ludzi aktywnie uprawiających sport zaczęliśmy się zastanawiać już kilka lat temu. Mówi się, że „sport to zdrowie”, jednak często zbytnie obciążenie stawów bądź kontuzja mogą prowadzić do wcześniejszego rozwoju choroby zwyrodnieniowej stawów. Niegdyś świadomość jak wygląda patogeneza (mechanizm powstawania) choroby zwyrodnieniowej stawów była bardzo niska wśród klientów (pacjentów). Podejście do terapii ChZS było i często wciąż jest takie, że rozpoczynamy leczenie tej choroby w późnych stadiach, kiedy pojawia się ból stawów czy upośledzenie ich funkcji (np. czujemy, że niektóre ćwiczenia wywołują ból i nie jesteśmy w stanie wykonać już tylu powtórzeń jak kiedyś przez odczuwany dyskomfort). Po prostu pacjenci zgłaszali się do lekarzy zbyt późno, bagatelizując pierwsze objawy. Obecnie świadomość jest coraz większa. Społeczeństwo polskie mocno stawia na zdrowy styl życia i robi wszystko, aby wydłużyć swoją aktywność do późnych lat. Dzięki temu lekarze coraz częściej diagnozują i wprowadzają terapię choroby zwyrodnieniowej stawów u młodszych pacjentów. Sama miałam sytuację, gdy trafiłam do ortopedy, który we wczesnym stadium ChZS zalecił mi terapię SYSADOA. Dlatego też myślę, że to dobry moment, aby rozszerzyć edukację na temat choroby zwyrodnieniowej stawów również wśród młodych ludzi.

Jak Pani uważa, skąd wynika wzrost problemów ze stawami w społeczeństwie?

To nie jest tak, że w Polsce problem ze stawami jest większy niż w innych krajach. Choroba zwyrodnieniowa stawów to choroba cywilizacyjna z gamą wielu czynników ryzyka. Niestety jednym z nich jest wiek. Im jesteśmy starsi, tym stawy stają się „słabsze”, bo mechanizmy rozpadu zaczynają przeważać nad mechanizmami odbudowy i wszelkie procesy regeneracyjne są zaburzone. Kolejny czynnik ryzyka to płeć i niestety to znowu my kobiety „mamy pod górkę”. ChZS dużo wcześniej zaczyna dotykać właśnie nas i powinnyśmy mieć tego świadomość. Sport może stanowić kolejny czynnik ryzyka, jeśli nie uprawiamy go mądrze, pod okiem specjalisty bądź uprawiamy go w nadmiarze, np. wiążąc z nim swoją karierę zawodową. Znamy również schemat, kiedy przed wakacjami próbujemy zrzucić zbędne kilogramy i kilkukrotnie zwiększamy ilość ćwiczeń. Niestety nieprzygotowane na takie obciążenie mięśnie nie są w stanie ochronić stawów i może dojść do urazu. Zrzucając zbędne kilogramy, które również zbyt mocno obciążają stawy i stanowią kolejny czynnik ryzyka, warto pamiętać o tym, aby robić to pod okiem specjalisty. To tylko kilka czynników ryzyka. Niestety jest ich znacznie więcej. Temat ten został szeroko poruszony w artykule: https://zdrowystaw.pl/choroba-zwyrodnieniowa-stawow-czy-jestem-w-grupie-ryzyka/
Mam jednak nadzieję, iż dalsza edukacja i trend na zdrowy tryb życia, który obecnie panuje w Polsce, przyczynią się do większej świadomości wśród polskich pacjentów i choroba zwyrodnieniowa stawów rzadziej będzie kończyć się kalectwem czy operacją stawów.

Bibliografia:

  1. Charakterystyka Produktu Leczniczego Piascledine
  2. https://umed.pl/pliki/2018/05/DGP_2018_05_16_dziennik_gazeta_prawna.pdf
  3. https://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/epidemia-niezbadanych-suplementow-dlaczego-wciaz-nie-ma-nad,2568952,4199#commentsZoneList

Polecamy także:

BIOFITON – Wyjątkowa nowość na rynku !!!