źródło: media

Branża fitness jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się sektorów gospodarki. Nic więc dziwnego, że co rusz pojawiają się nowe formy ćwiczeń i zajęcia, które dominują na salach fitness. Eksperci przewidują, że znana od kilku lat “beer yoga” w roku 2022 powróci do klubów fitness jako forma regularnych ćwiczeń. Czy bywalcy siłowni pokochają te kontrowersyjne zajęcia?

Narodzona w Niemczech w roku 2016, piwna joga początkowo stanowiła rodzaj zabawy i miała udowodnić, że połączenie sportu z alkoholem jest możliwe. Zajęcia szybko podzieliły entuzjastów aktywności fizycznej, jednak ich kontrowersyjna forma przyciągała nową rzeszę ćwiczących.

Na czym polega piwna joga?

Zajęcia spopularyzowała berlińska szkoła BierYoga. To tam został opracowany zestaw ćwiczeń, jak zapewnia ich twórca – wcale niełatwych. Uczestnicy zajęć wykonują asany jogi, a poziom ich trudności podnosi konieczność trzymania w ręku lub na głowie butelki z piwem. Uczą się, jak wykonać to prawidłowo, aby trunek się nie wylał.

Spożywanie piwa w trakcie zajęć ma zredukować stres

Celem ćwiczeń jest „osiągnięcie wyższego poziomu świadomości” – informuje Jhula, jogin, który wdrożył tę aktywność. Instruktor twierdzi, że uczestnicy traktują treningi bardzo poważnie (inspiracją do zajęć była podobna aktywność praktykowana na festiwalu Burning Man, który odbył się w Stanach Zjednoczonych). Zaletą picia piwa w trakcie wykonywania ćwiczeń jest przede wszystkim redukcja poziomu stresu związanego z codziennymi obowiązkami domowymi i zawodowymi.

Część instruktorów wprost wyraża swój sprzeciw tłumacząc, że alkohol nie pozwoli na połączenie ciała i umysłu, co jest istotą uprawiania jogi. Upatrują w kontrowersyjnych zajęciach chęci rozgłosu i działań marketingowych.

Jak jednak przekonują eksperci, rok 2022 będzie przełomowym dla tej formy zajęć, mają one wrócić do klubów fitness i to z “wielkim przytupem”.