Drodzy Państwo, zapraszamy na rozmowę z Łukaszem Balickim – właścicielem i pomysłodawcą firmy eFitness, będącej liderem wśród oprogramowania do zarządzania klubami fitness. Łukasz podsumuje mijający rok 2019, przedstawiając zmiany oraz zakres działań w ciągu całego funkcjonowania firmy.

 

 

Witaj Łukaszu, co słychać w eFitness?

Witajcie. Trochę żartobliwie odpowiem “niestety dobrze”. A tak naprawdę i na poważnie, to mamy bardzo dużo pracy dla obecnych Klientów, nie mówiąc o nowych. Według mnie, najważniejszy jest i zawsze będzie poziom obsługi. To właśnie dzięki temu mamy zapewnione bieżące działanie i kolejne referencje. Pamiętajmy, że cały czas działamy na rynku usług, gdzie tylko i aż najważniejsze jest bezpieczeństwo, stabilność i innowacyjność produktowa. Wszystko to mamy z nawiązką. Za chwile zapytasz pewnie o marketing, odpowiem z wyprzedzeniem – tak on też jest ważny. Nie zapominajmy jednak, że sztuczne kreowanie wizji bycia dwu czy nawet trzykrotnie większym i lepszym, w perspektywie czasu jest nie do dowiezienia i przynosi odwrotny efekt. Trzeba robić swoje i być tego pewnym,  a realne dane i wymierne efekty obronią się same.

Jesteście już na rynku 10 lat, kończycie niebawem Wasz jubileuszowy rok. Z perspektywy czasu, czy dużo się zmieniło?

Nawet bardzo. Pamiętam, gdy startowaliśmy równo z nami pojawił się pierwszy Android i przeglądarka Chrome, a Apple dodało do iPhone’ów 3 i 4 unikatową funkcję nagrywania video! Dla nas, w trakcie tych wszystkich lat najważniejsze było słowo retencja, dzisiaj tak popularne w branży. Dla mnie retencja to dbanie o relacje na wielu poziomach z wszystkimi tego zaletami i wadami. Po pierwsze, zawsze starałem się i będę starał, aby w pracy w eFitness wszyscy lubili to, co robią, przychodzili z radością do pracy, rozwijali się i z uśmiechem pomagali Klientom, gdzie każdy z nich jest tak samo ważny. Po drugie, dbanie o Klientów. Każdego dnia pracujemy z ludźmi i zawsze będziemy mierzyć się z wieloma wyzwaniami. Rozmowa jest ważna i to, w jaki sposób podchodzimy do rozmaitych zagadnień. Osobiście jestem dumny z tych 10 lat. Od poziomu garstki klubów korzystających z systemu, pamiętam jak na początku do klubu we Wrocławiu jechaliśmy z blachą szarlotki, dzisiaj jesteśmy liderem w naszej części Europy.

Jak świętujecie sukcesy w firmie w tym jubileuszowym roku?

Bardzo lubimy wyjazdy firmowe i spotkania w klimatach sportowych. A w tym roku mieliśmy ponad 10 eventów firmowych takich jak narty, rowery Single Track, kajaki, własną konferencję czy wyjazd do Tropical Island pod Berlinem w celu poznania w dużej skali technologii kontroli dostępu Gantnera z poziomu Klienta. Lubimy spędzać czas razem, nie tylko przed monitorami.

To całkiem sporo. Czy jest miejsce na więcej w kwestii rozwoju? Wydaje się, że robicie już tyle, że więcej się nie da. 

Oczywiście, że się da! Tak jak wspomniałem wcześniej, do rozwoju trzeba podejść odpowiedzialnie. Nie można szybko zatrudnić kolejnych 50 osób i oczekiwać, że organizacja będzie od razu efektywniejsza. Tak, nieustannie się rozwijamy. W tej chwili eFitness to już ponad 70 osób. Ludzie, zespoły i współpraca to nie matematyka biurek czy poziomów IQ. Nasz plan na przyszły rok to nowe biuro i kolejne zespoły gotowe do zadań specjalnych. Bardzo pomaga nam też nasza strategia zagraniczna. Jak kiedyś usłyszałem “nie lejemy konewką” po wszystkich krańcach globu. Uważamy, że bardzo dużo zadań i wyzwań jest blisko naszych granic. Po co rozciągać logistykę do granic możliwości i jeszcze operować w wielu kulturach i strefach czasowych? Przekładając to na rynek fitness – jeżeli masz możliwość rozwijania się w swoim regionie, po co wchodzić na kolejne kraje w różnych skrajnych językach? Czy jeden klub w każdym regionie geograficznym, wręcz kontynencie, ma jakikolwiek sens, nakładając miary ekonomiczne?

Jesteście już długo na rynku, to może znasz odpowiedź na pytanie,  kto właściwie jest liderem Polsce?

To bardzo trudne, ale też zarazem proste pytanie. Właściwa odpowiedź powinna być oparta jak zawsze o dane, bo tylko tego można być pewnym. Istotna jest też segmentacja rynku i specjalizacje poszczególnych rozwiązań. W każdym razie, w ramach prostych odpowiedzi, tak, liderem numer jeden w Polsce jest eFitness bez względu na kategorię i metodologię liczenia. eFitness według naszych szacunków obsługuje około 3 razy więcej obiektów niż każdy kolejny podmiot. Natomiast, gdy w Polsce mamy około 2500 obiektów fitness to w Europie jest ich wg Deloitte około 53 000. Trudno mówić tu o liderach, a jedynie o pretendentach czy liderach regionów, do których na pewno się zaliczamy choćby operując już na 11 rynkach.

Czy w pogoni za zagranicą nie zapomnieliście o Polsce?

Absolutnie nie, wzmacniamy zespół dla obecnych Klientów, organizujemy spotkania, śniadania, blog, akcje z partnerami jak np. VISA, a przede wszystkim rozwijamy system o kolejne funkcjonalności według potrzeb polskich klientów. Polska jest i zawsze będzie najważniejsza. Nie wyobrażam sobie wychodzenia za granicę z rozwiązaniem jakiego nie udało Ci się wypromować w Twoim kraju gdzie startowałeś, gdzie ludzie pierwsi obdarzyli Ciebie zaufaniem.

Polska ważna, a czy zagranicą też odnosicie sukcesy?

Bardzo dziękuję za to pytanie. Jesteśmy “w trakcie osiągania” bardzo dużego sukcesu. Właśnie wdrażamy jedną z najszybciej rozwijających się sieci fitness w Europie na rynku niemieckim, która licząc ilość członków jest w pierwszej trójce w Niemczech i w pierwszej piątce w UE. Niemniej wg moich kryteriów, aby projekt się liczył, musi się zakończyć z sukcesem. Z rozpoczętymi, a nie ukończonymi projektami jest jak z dobrymi chęciami i piekłem.

Od pewnego czasu obserwujemy wzrost cen usług IT? Skąd te rosnące koszty?

To jest bardzo szerokie zagadnienie. Z jednej strony, znacząca jest rosnąca presja płacowa jakiej doświadczamy wszyscy, z drugiej strony –  my jako eFitness stawiamy na jakość, którą widać choćby w szybkości działania systemu. U Nas wiele zapewnia, ale i kosztuje, chmura Microsoft Azure. Warto dodać, że w branży fitness jako jedyni wykorzystujemy tak technologicznie zaawansowane narzędzie.

Dlaczego Klienci nie mogą mieć bazy danych u siebie?

eFitness jest systemem SaaS czyli Software as a Service, mówiąc krótko, usługą jest korzystanie z systemu informatycznego. Jak wiemy wszyscy, system informatyczny to dosyć skomplikowany produkt. Obecnie korzystamy z zaawansowanego technologicznie DataCenter i dzięki temu zapewniamy same korzyści dla Klientów. Dzięki Microsoft Azure i architekturze naszego systemu dane znajdują się tam gdzie powinny, a dodatkowo nie mamy ograniczeń geograficznych jeśli chodzi o obsługę klientów zagranicznych. Dzięki takim rozwiązaniom, klienci posiadają zawsze aktualne dane bez błędogennych synchronizacji i mogą korzystać z najbardziej aktualnej wersji systemu.

System eFitness jest duży, ale czy potrafi robić naprawdę wszystko? Klienci mają przecież bardzo różne potrzeby. W perspektywie czasu, czy chcecie być takim kombajnem do wszystkiego czy idziecie bardziej w integracje? 

Kombajnem już jesteśmy. Udało się nam stworzyć bardzo zaawansowane rozwiązanie, jednak integracje są nieodzowną częścią biznesu i pomagają tworzyć naprawdę wspaniałe rzeczy korzystając z wiedzy i doświadczenia innych. Tak, jesteśmy otwarci i technologicznie gotowi na skomplikowane procesy. Jednak muszę przyznać, zawsze kluczowy jest dialog dwóch stron. Pojawia się wiele tematów, pytań i wyzwań jak np. zgodność obiektów i architektury. Przewrotnie możemy to porównać to adoptowania nawigacji GPS dowolnej marki do dowolnego samochodu. Niby ma działać ale czy na pewno? W eFitnessie działa, bo już od 10 lat wiemy jak to robić i nie zamierzamy spocząć na laurach.

Nie myśleliście, aby stworzyć dwie wersje systemu? Takie rozwiązania są powszechne. 

O to pytano nas już wielokrotnie, a odpowiedź pozostaje niezmienna. eFitness jest jeden. eFitness jest stworzony dla klubów fitness. Każda funkcjonalność ma swoją historię, która wynika bezpośrednio z realnych potrzeb. Bardzo chcemy wszystkim zapewnić jak najwięcej funkcjonalności bez ograniczeń, tak aby obsługa klubowiczów była na najwyższym poziomie niezależnie od wielkości klubu i modelu biznesowego.

Wprowadzanie nowych funkcjonalności trwa długo. Macie duży, kompetentny zespół, czy nie można tego procesu przyspieszyć?

System jest coraz większy. Przez 10 lat doświadczeń wiemy, że najważniejsze to nie psuć, dopiero dalej jest budować. Nie sztuką jest wprowadzać nowe rzeczy, które ładnie wyglądają, ale albo niczemu nie służą, albo negatywnie wpływają na pozostałe procesy. eFitness jest przemyślany w każdym detalu, nie wszystko jest idealne, ale nadal pracujemy nad jeszcze lepszym funkcjonowaniem. Z naszej strony, produkcja oprogramowania jest bardzo sformalizowana, dbamy mocno o bezpieczeństwo i przewidywalność oraz spójność.

Zapytam przewrotnie, a może sklonować najlepszych pracowników to będzie szybciej?

Nie można, nad czym też ubolewam, niemniej każda z kluczowych osób szkoli już kolejne. Jesteśmy silnym, wspierającym się zespołem, z czego znów jestem dumny.

Czy plany na przyszłość to tajemnica?

Nie mamy co ukrywać. Chcemy po prostu robić swoje dalej, dbać o rozwój systemu, usprawnienia wewnętrznych procedur i pomaganie kolejnym Klientom w ich rozwoju. Chcemy być liderem w Europie. Niemniej wszystko w zgodzie z naszymi zasadami i bez jakiegokolwiek ryzyka dla działania systemu.

Zapraszamy do obejrzenia materiału video :

Polecamy także:

eFitness podbija kolejny rynek