Jak świat długi i szeroki co rusz ktoś wpada na genialny pomysł: „…a może by tak otworzyć siłownię? Jestem stąd, znam tu wszystkich nie może się nie udać. Wystarczy lokal i trochę sprzętu. Mam kolegów trenerów a produkt jest trendy…”

Tak najczęściej rozpoczyna się przygoda często początkującego w branży fit inwestora. I dobrze: dobry pomysł to połowa sukcesu. Jednak co dalej? Zaczyna pojawiać się szereg pytań:

  1. Czy moje miasto jest wystarczająco duże na taki biznes?
  2. Czy lepiej siłownię czy może klub fitness?
  3. Ile to może kosztować i skąd wziąć na to środki finansowe?
  4. Gdzie szukać lokalu i jaki będzie najodpowiedniejszy?
  5. Jaki sprzęt wybrać do mojego klubu?
  6. Czy to się w ogóle może opłacać?

Na te i wiele innych, równie ważnych pytań stawianych czasem przed a czasem już po podjętej decyzji o otwarciu klubu fitness postaram się odpowiedzieć w cyklu krótkich poradników dla początkującego w branży inwestora – ale nie tylko

Na samym początku skupmy się zatem na potencjale. Internet pełen jest informacji i badań statystycznych na temat rodzimego rynku usług fitness. Z jednej strony emanuje blaskiem branżowych wydarzeń, nowych, pięknych klubów fitness, sukcesami branżowych inwestorów i przedsiębiorców. Z drugiej strony uważny biznesmen znajdzie wiele informacji o kłopotach branży, zbyt wolnym na tle innych krajów europejskich rozwoju rodzimego fit biznesu, spektakularnych fitnessowych porażkach i upadkach, przejęciach, kłopotach finansowych. Krótko: każdy interes to ryzyko biznesowe, które musi być wkalkulowane w podjętą lub podejmowaną decyzję o przystąpieniu do konsumowania tego nawet małego, ale jednak kawałka fit biznesowego tortu. Żeby go zjeść, trzeba go jednak upiec, pokroić i podać. Najlepiej upiec według sprawdzonego przepisu. Tylko który przepis jest najlepszy? Nie ma jednej recepty na udany interes. Dlatego skupię się na bazie, podstawach pozwalających dać obraz najbliższej ale i tej dalszej, może rozwojowej przyszłości.

Każde miasto ma potencjał. Tylko jaki? W każdym mieście: czy to mniejszym, czy to większym znajdziemy popyt na usługi fitness. Pytanie czy aby na pewno ten potencjał jest wystarczający? Czy pozwoli na spełnienie misji przy jednoczesnym godziwym zarobku? Wszystko zależy czy wybierasz produkt dla określonego rynku czy uczysz rynek swojego produktu. Spróbujmy dla potrzeb tej krótkiej rozprawy przyjąć, że zamiarem jest otwarcie klubu fitness – dla znacznego uproszczenia chodzi o siłownię z salą przeznaczoną do zajęć grupowych. Przyjmijmy również, za najnowszym raportem przygotowanym przez Deloitte że 7,9% populacji wybranej miejscowości powinno statystycznie docelowo trafić do klubów fitness zlokalizowanych w mieście docelowym. Załóżmy również, że planujemy otworzyć klub w mieście, w którym mieszka 30 tysięcy osób oraz że jeden klub w miejscowości już działa. Pomijając jakość świadczonych tam usług przyjmijmy, że jest to klub o powierzchni 800 m2 gdzie zapewne uczęszcza od 1 do 1,5 os./m2 powierzchni (dla uproszczenia niech będzie to klub rentowny). Oznacza to, że nie mniej ne więcej klub posiada od 800 do 1200 klubowiczów (znów dla uproszczenia należy przyjąć, że są to tak osoby z zakupionym członkostwem jak i użytkownicy kart) co stanowi około połowy potencjału miejscowości, którą rozważamy jako potencjalna lokalizacja naszego upragnionego klubu.

30.000 mieszkańców x 7,9% (współczynnik penetracji rynku) = 2.370 potencjalnych klientów

Oczywistym jest, że maksymalnie upraszczam wyliczenia. Tak samo jak oczywistym jest, że na nasz biznes wpływ będą mieć również takie czynniki jak:

  1. Liczba średnich i dużych przedsiębiorstw w bezpośredniej okolicy
  2. Zasobność portfela mieszkańców miasta
  3. Stopa bezrobocia w regionie
  4. Liczba osób w wieku od 16 roku życia
  5. Liczba studentów
  6. Odległość dużych skupisk mieszkalnych od wybranej przez nas lokalizacji
  7. Warunki biznesowe najmu lokalu
  8. Przyjęta polityka cenowa
  9. Organizacja pracy zespołu w klubie
  10. I wiele wiele innych mniej lub bardziej wpływających na powodzenie naszego sukcesu

WAŻNE!

W dużej części w analogiczny sposób możemy podejść do sprawdzenia potencjału lokalizacji w dużym mieście. W takim przypadku pomiarowi podlega nie tylko potencjał samej miejscowości ale również, a może głównie potencjał najbliższego tzw. Catchment Area (obszaru zasięgu). Czasem jest to osiedle, czasem dzielnica, czasem obszar zabudowy biurowej.

Po pierwszych wyliczeniach rachunek wydaje się prosty: statystycznie nasz klub powinien zagospodarować pozostałą połowę populacji miasta aktywną fizycznie lub zamierzającą się zaktywizować. Taki wniosek to początek długiej i wyboistej drogi do wymarzonego celu ale bez niego decydowanie się na prowadzenie tego biznesu w wybranym mieście jest jak strzelanie kulą w płot. Owszem szczęście jest potrzebne, ale ono zwykło sprzyjać lepszym. Zatem zanim podejmiesz decyzję o zlokalizowaniu swojego klubu w wybranym mieście – policz. Magia liczb polega na tym, że one nie są nacechowane emocjami. Są suchym, twardym faktem, drogowskazem o ile używa się ich w sposób należyty.

Policzyliśmy już potencjał. Nie jest źle. Nos podpowiada mi, że z tej mąki będzie chleb. Ale zaraz zaraz, ile to będzie kosztować? Ile na tym można zarobić? Jak duży klub otworzyć? Jak powinien wyglądać? Kiedy inwestycja się zwróci? Niestety ale odpowiedź na powyższe pytania nie jest wcale łatwa. Natomiast wiele można przewidzieć, tyle samo można policzyć i zaplanować. O tym ile to może kosztować oraz skąd wziąć środki na inwestycję w kolejnej części poradnika fit inwestora.

Artykuł Eksperta:
Maciej Kowalski

Polecamy także:

Zwiększ retencję o 30% w Twoim klubie dzięki FitQuest!

kontakt@branzafitness.pl