Tydzień temu, publikowaliśmy informacje o wielkim sukcesie sieci butikowych klubów fitness – Orangetheory. W połowie grudnia, również w Polsce pojawiła się możliwość wypróbowania zalet pomaranczowego treningu. O tym jak sobie radzą, czy łatwo jest wprowadzić nowy koncept do Polski oraz czym jeszcze nas zaskoczą, rozmawiamy w Radosławem Jarmułą, prezesem spółki TUF Fitness, odpowiedzialnym za wprowadzenie Orangetheory do Polski.

Panie Radosławie, w połowie grudnia otworzyli Państwo pierwszy klub Orangetheory Fitness w Polsce. Jakie są Państwa pierwsze wnioski?

Orangetheory Fitness to całkowicie nowy w Polsce koncept i format treningu. Decydując się na wprowadzenie nowej marki, wciąż zupełnie nieznanej w Polsce pomimo ogromnych sukcesów międzynarodowych, byliśmy świadomi wyzwań, które nas czekają.

Wciąż widzimy duże wyzwanie w zakresie edukacji na temat formuły pomarańczowego treningu, a także wykazania różnicy między butikowymi studiami fitness, a tradycyjnymi siłowniami typu big box. To naturalne, że w pierwszej chwili jesteśmy porównywani do najbardziej znanych konceptów sportowych, dlatego też zachęcamy wszystkich do wypróbowaniu treningu na własnej skórze i własnym… sercu.

W połowie lutego minęły dwa miesiące od otwarcia pierwszego studia, ale już teraz widzimy duże zainteresowanie zarówno potencjalnych klientów jak i otoczenia rynkowego. Najbardziej cieszy nas jednak to, jak szybko udało nam się zbudować więź z naszymi klubowiczami. Trenując w Orangetheory Fitness, nie są oni anonimowi – ani dla naszych trenerów, którzy znają dokładnie cele i motywacje każdego z uczestników, ale i dla siebie nawzajem – widzimy, jak stają się dla siebie systemem wsparcia i motywacji w walce o osiągnięcie celów.

Czy Polacy są gotowi na innowację treningową?

Polski rynek zdominowany jest przez duże, otwarte siłownie typu gym box oraz grupowe treningi fitness. Problemem tych pierwszych jest poczucie tłoku i zagubienia wśród innych trenujących, a drugich brak możliwości dopasowania zajęć do indywidualnych potrzeb uczestników. Polacy, są coraz bardziej świadomymi konsumentami segmentu fitness i tym samym otwarci na nowe formuły, jeżeli te spełnią ich oczekiwania. Klienci poszukują nietypowych rozwiązań, które pozwolą
na maksymalną personalizację treningu, zagwarantują szybko widoczne efekty, są wsparte nowymi technologiami, a jednocześnie dostarczają dodatkowych bodźców mobilizujących, takich jak możliwość rywalizacji pomiędzy uczestnikami treningu.
Orangetheory Fitness odpowiada na te potrzeby i tym samym wypełniło rynkową lukę, wprowadzając do Polski formułę godzinnego, indywidualnego treningu grupowego pod okiem trenera, technologii i najlepszego doradcy – własnego serca.

Jak trening Orangetheory Fitness wpisuje się w prognozowane trendy na rynku?

Widzimy, że rynek powoli zwraca się ku rozwiązaniom koncentrującym się na indywidualnych potrzebach trenującego – niewątpliwie dużą rolę odegrał tu błyskawiczny rozwój branży trenerów personalnych oraz influencerów fitness. Indywidualizm, personalizacja, to jednak coś, co Orangetheory Fitness ma wpisane w swoim DNA. Orangetheory Fitness powstało niemal dekadę temu właśnie dlatego, że żadne z oferowanych przez rynek rozwiązań nie było dopasowane do oczekiwań współczesnych klientów.

Orangetheory Fitness to trening w 100% oparty na nauce, gdzie zamykamy gwarancję maksymalnych efektów w 60-minutowych sesjach zajęciowych, podczas których można spalić nawet do 1200 kcal.
To rezultat trudny do osiągnięcia na tradycyjnej siłowni w tym samym czasie. Dodatkowo, dzięki efektowi EPOC możliwe jest spalenie dodatkowych 15-20% kcal nawet przez 36h po treningu.

Kluczowa jest technologia, czyli autorskie pulsometry, które są bazą dla filozofii pomarańczowego treningu. Nie chodzi o dystans, liczbę podniesionych kilogramów czy powtórzeń. Orangetheory Fitness stawia na najlepszy, naturalny wskaźnik efektywności wysiłku, czyli nasze serce. Właśnie dlatego nasz trening jest uniwersalny. Wykorzystujemy cechy i walory treningu grupowego. Danego dnia, na całym świecie, wszyscy klubowicze wykonują ten sam niepowtarzalny zestaw ćwiczeń, a jednocześnie dajemy trenerom i trenującym możliwość precyzyjnego dopasowania ćwiczeń i ich intensywności do indywidualnych potrzeb.

Filozofią marki jest dawać klubowiczom ładunek energii, co osiągamy poprzez tworzenie pozytywnej atmosfery fitness. Zapewne wielu czytelników Branży Fitness zgodziłoby się z tym, że duże, otwarte siłownie potrafią być onieśmielające – ciągłe kolejki, wieczny dystans między osobami początkującymi i bardzo zaawansowanymi oraz totalna anonimowość. To zniechęca do konsekwentności. Nasze studia fitness są butikami – w pojedynczym klubie może być zapisanych maksymalnie 700-800 osób, a na konkretnych zajęciach nigdy nie może uczestniczyć więcej niż 24 klubowiczów.

W Orangetheory Fitness podchodzimy do każdego klienta indywidualnie, chcemy być jego przyjacielem, a jednocześnie stawiamy na budowę więzi między samymi klubowiczami. Dzięki temu nie przychodzą oni na zajęcia z grupą obcych osób, tylko ze znajomymi, z którymi mogą pozytywnie rywalizować w walce o realizację swoich celów treningowych. Ta bliskość, kameralność działa – zawsze jesteśmy dumni, gdy po zakończonych zajęciach, uczestnicy porównują między sobą generowane przez nasz system raporty z ich treningu, które dostają na maila zaraz po wyjściu z sali treningowej.

Ostatnio publikowaliśmy artykuł na temat rekordowych wyników Orangetheory Fitness na Świecie. Czy patrząc na trend i zamiłowanie do pomarańczowego treningu, planują Państwo dynamiczną ekspansję w Polsce, czy aktualnie obserwują Państwo rynek?

Wprowadzając markę Orangetheory Fitness chcieliśmy dać Polakom możliwość skorzystania z unikalnego treningu, doświadczenia i ogromnej energii tej marki. Dlatego w naszych planach jest otwarcie ok. 30 studiów w perspektywie kilku następnych lat w największych miastach całej Polski – w tym momencie pracujemy już nad drugim studiem Orangetheory Fitness, a w pierwszym każdego dnia przybywa klubowiczów.

Proszę powiedzieć naszym czytelnikom o nietypowej formie kary, którą stosują Państwo w stosunku do osób, które nie pojawiają się na treningu? Jak na nią reagują klienci?

Na całym świecie, we wszystkich studiach Orangetheory Fitness, obowiązuje zasada, że jeżeli klubowicz nie przyjdzie na umówione zajęcia i nie odwołał ich na 8 godzin przed ich rozpoczęciem, jego konto zostanie obciążone dodatkową karą, adekwatnie do zasad ustalonych w umowie.
Dla karnetów typu „open” jest to kwota 50 PLN. Oczywiście, wszyscy klubowicze są szczegółowo informowani nt. kary finansowej i zasadach jej naliczania przy podpisywaniu umowy. Co ciekawe, najczęściej reagują na ten zapis dosyć entuzjastycznie twierdząc, że „groźba kary” będzie dla nich dodatkowym narzędziem
do samodyscypliny, by nie odpuszczać treningów. Faktycznie, nasi trenerzy często słyszą od trenujących że są dni, gdy tylko ze względu na myśl o karze znajdowali siłę, by wstać na trening. Jak widać, twórcy Orangetheory Fitness dopracowali każdy szczegół, aby skutecznie wspierać klubowiczów.

Dlaczego warto zainwestować i wykupić karnet u Państwa?

Misją Orangetheory Fitness jest pomaganie w osiąganiu indywidualnych celów treningowych i dostarczanie pozytywnej energii do tego, by czerpać więcej z życia. Zdecydowanie zależy nam na tym, by nasi klubowicze wykorzystywali swoje karnety w 100% i widzieli efekty tam, gdzie to najważniejsze – po sobie, a nie po stanie portfela.

Trening Orangetheory Fitness czerpie z najlepszych cech treningu grupowego i personalnego. To połączenie treningu w grupie i treningu z trenerem personalnym, który poza prowadzeniem grupowego treningu wspiera, motywuje, omawia wyniki, zna indywidualne cele treningowe i czuwa nad ich skuteczną realizacją.Tak jak mówią nasi klubowicze – najbardziej cenią w pomarańczowych treningach to, że „jedyne”, co muszą zrobić, to przyjść na umówione zajęcia. W momencie, gdy przekraczają próg studio, przechodzą pod opiekę naszych trenerów i personelu, dzięki którym mają pewność, że w każdej minucie spędzonej z nami wiedzą co, a przede wszystkim dlaczego robią. Najważniejsze w modelu Orangetheory Fitness jest jednak to, że daje on nam czas i przestrzeń na zbudowanie realnej więzi z naszymi klubowiczami – znamy każdego z nich, wspólnie pracujemy nad realizacją ich aspiracji, potrafimy skutecznie motywować. Wierzymy, że Orangetheory Fitness tworzy wokół siebie pozytywną atmosferę, która nie tylko wspiera, ale sprawia, że każdy trening jest… przyjemnością. Jak powiedziała jedna z uczestniczek treningu – to jedyne zajęcia, podczas których można w 100% oderwać myśli od pracy i codzienności.

Czy czytelnicy branży fitness mogą liczyć na specjalną ofertę, bądź wejściówkę żeby zobaczyć Państwa klub?

Serdecznie zapraszamy czytelników Branży Fitness do skorzystania z bezpłatnego treningu testowego w Orangetheory Fitness. Sam zanim podjąłem decyzję o wprowadzeniu marki do Polski skorzystałem z kilku treningów i poznałem jego zalety. Potwierdzam, że wystarczą 2-3 treningi, aby na stałe zakochać się w pomarańczowym treningu. 😊

Dziękujemy 🙂

Polecamy także

Recenzja z wizyty w Orangetheory. Testujemy grupowy trening personalny

kontakt@branzafitness.pl