Rozpoczynamy serię sond wśród instruktorów fitness, którzy przedstawia swoją opinie na temat wydarzeń w branży. Jako pierwszą poprosiliśmy o rozmowę Elę Przygrodzką, wieloletniego instruktora. Zapraszamy do lektury!

Jak postrzegasz obecną sytuację? Jakie widzisz szanse, a jakie zagrożenia dla Was – instruktorów?

Obecna sytuacja od początku była trudna, jednak teraz z perspektywy ludzi staje się jeszcze cięższa. Mieliśmy w sobie dużo wiary, optymizmu. Teraz widzę, jak powoli ta wiara ustępuje miejsca obawom. Kiedy ruszymy? Czy ruszymy? Kto straci pracę? Czy jeszcze będziemy w stanie zarobić? Jak przetrwać bieżący miesiąc? Podstawowe problemy, podstawowe obawy, strach zagląda nam wszystkim w oczy. Boimy się, więc tracimy energię i wiarę.

Bez tego – zaczynamy się gubić, nie wiemy, czy jeszcze mamy na co czekać. Może czas rozejrzeć się za inną praca? To nawet nie są bezpośrednio moje obawy – to jest to, co słyszę w codziennych rozmowach i spotkaniach ze znajomymi z branży. Większość z nas kocha tę pracę. Nie chcemy zmieniać zawodu. Ale nie umiemy się odnaleźć, bo nie mamy konkretów. Spekulacjom nie ma końca. Nerwom też. Coraz trudniej zmotywować, bo coraz mniej jest w nas poczucia, że to wszystko jest tylko czasowe. Zaczynamy sobie zdawać sprawę, że czeka nas nowa rzeczywistość. Tylko nie wiemy, czy jesteśmy na nią gotowi.

Na pewno zagrożeniem jest to, że nie wiemy, czy wszystkie siłownie i kluby, które istniały przed kwarantanna otworzą się ponownie. Tutaj również spekulacje nie pomagają, bo wprowadzają nerwową atmosferę. Dodatkowo, enigmatycznie określony “czwarty etap” odmrażania gospodarki może nastąpić za kilka tygodni, ale może też się bardzo przeciągnąć. I co wtedy?

Instruktorzy już teraz obawiają się cięć godzinowych i finansowych, zastanawiają się, czy nadal będą w stanie utrzymać się z fitnessu, czy jednak czas potraktować to jako pracę dorywczą. Wielu obawia się też, że kluby zrezygnują z oferty zajęć grupowych i skupia się wyłącznie na siłowni, a z kolei trenerzy podkreślają, że po epidemii trening personalny stanie się towarem ekskluzywnym i nie każdy będzie sobie mógł pozwolić na jego wykupienie. Najgorsza jednak pozostaje niepewność tego, czy i kiedy wrócimy na sale fitness, a także lęk przed nowymi restrykcjami sanitarnymi, które mogą okazać się barierą nie do pokonania dla niektórych klubów.

Jednak nie można być wyłącznie pesymistą. Da się znaleźć też jasne strony sytuacji. Wszyscy nauczyliśmy się czegoś nowego. Niektórzy odkryli, że praca przed kamerą jest dla nich stworzona. Inni – że potrafią przed kamerą też poćwiczyć, nie tylko na siłowni. A wszyscy nauczyliśmy się, że czasem jest naprawdę ciężko. Może dzięki temu z większą radością wrócimy na sale i do naszych zajęć, a może rozszerzymy działalność – mowię zarówno o indywidualnych przypadkach jak i o firmach – o zupełne nowe zajęcia online. Bo zdobyliśmy nowe umiejętności, rozwinęliśmy kreatywność i odkryliśmy, że prawie każdy trening można zrobić w domu.

Jak skomentujesz informacje o stopniowym odmrażaniu gospodarki?

Jestem rozczarowana – jak my wszyscy – tym, jak daleko w tyle pozostaliśmy względem innych branż w projekcie odmrażania gospodarki. Smutne, że w kraju, który jednak dobrze radzi sobie z koronawirusem i skutecznie z nim walczy, władza nie potrafi docenić jak istotna w naszym życiu jest aktywność fizyczna, spychając ją na szary koniec. Aktywność fizyczna nie tylko pomaga wielu ludziom w utrzymaniu formy czy kondycji, także rozładowuje napięcia i stresy, a nade wszystko wzmacnia naturalną odporność naszego organizmu.

Jest przy okazji istotnym ogniwem gospodarki, bo przecież obiekty sportowe zrzeszają wielu pracowników i konsumentów. Generują zyski tak, jak każdy inny sektor gospodarki. Poza tym, prawdopodobnie i tak otworzymy siłownie i kluby fitness w nowym reżimie sanitarnym, a jeśli tak, to mogliśmy zrobić to nieco wcześniej. Dodatkowo, etap czwarty jest dla mnie bardzo “widmowy” dopóki nie usłyszę konkretnej daty. Jest to również utrudnienie w utrzymaniu tak pracowników jak i klientów – bo jak motywować ludzi, którzy nie widzą jasnych informacji?

Co zmieni się po zakończeniu pandemii? Jak będzie wyglądać nowa rzeczywistość dla branży fitness?

Na pewno zmierzymy się z nieznanym nam dotąd strachem. Jestem przekonana, że spora część społeczeństwa będzie miała obawy przed powrotem w miejsca, takie jak wielkopowierzchniowe kluby sportowe, gdzie mamy zgromadzenie dużej ilości ludzi w jednym miejscu. Naszym wyzwaniem będzie zapewnić takie środki higieny i bezpieczeństwa w obiektach, by klienci wracali ze spokojem, by czuli, że ich stan zdrowia jest dla nas ważny. Musimy też zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo pracowników. To oni są w tej chwili naszym największym kapitałem, to oni pomogą nam wrócić do stanu sprzed epidemii.

Liczymy na to, że nasi klienci, którzy tak jak instruktorzy i trenerzy tęsknią za treningami, wrócą mimo wszystko i przekonają się, że mogą spokojnie trenować. Obawy budzi sytuacja, w jakiej znajdzie się społeczeństwo. Jak wiemy, siłownia czy fitness to nie są podstawowe potrzeby ludzkie. Naszym wyzwaniem będzie więc również stworzyć konkurencyjną ofertę tak, by klienci mogli trenować, ale nie obciążali nadmiernie domowego budżetu. Czy nasza nowa rzeczywistość będzie taka, jak przed pandemią? Niestety, ale nie sądzę. Na pewno zmieni się ilość ćwiczących, pojawią się obostrzenia, być może zmieni się też ilość i rodzaje zajęć fitness, limit osób ćwiczących.

Prawdopodobnie, o czym już dziś rozprawiają głośno firmy z branży, zajęcia online będą się rozwijać dużo bardziej dynamicznie niż przed epidemią. Może niektórzy zamienią codzienne wizyty na siłowni na wizyty rzadsze i przeplatane treningami w domu. Ale to wszystko tylko spekulacje o plany. Najważniejsze to wrócić do klubów. Jestem pewna, że z każdym kolejnym wyzwaniem już sobie poradzimy.

Jakie są Twoje plany na przyszłość, jeżeli mówimy o pracy instruktora?

Moje plany na przyszłość… Jestem instruktorem fitness od kilkunastu lat i cokolwiek działo się w moim życiu, nie chciałam z tego rezygnować – również dlatego pozostałam w branży fitness. Zajmowałam różne stanowiska w różnych firmach i miastach, ale zajęcia fitness były dla mnie zawsze pewnym elementem stałym, odskocznią do której mogę wracać. Uwielbiam to robić i tym, czego dowiedziałam się o sobie podczas kwarantanny jest fakt, że fitness online nie daje mi takiej satysfakcji. Nagrywam zajęcia, by podtrzymać kontakt z klientami. Ale zdecydowanie planuje wrócić do pracy w klubie po otwarciu.

Wierzę, że kluby, w których pracuję. Wznowią zarówno działalność, jak i zajęcia fitness i wiem, że czeka nas ogrom pracy. Kolejny raz będziemy budować od zera: nowe grupy, nowi klienci, powrót stałych bywalców. Być może tworzenie nowych zajęć. Czeka nas wiele wyzwań.
Jakie by one nie były – klienci wrócą, a później przyjdą nowi. Obyśmy po kilku miesiącach od otwarcia klubów mogli powiedzieć, że wszystko to tylko wspomnienie.

Polecamy także:

Poziom aktywności fizycznej w Anglii przed wybuchem pandemii koronawirusa