Od 6 czerwca zostały znów ruszyły kluby fitness i studia treningu. Część z nich już prężnie działa, część jeszcze postanowiła poczekać. Postanowiliśmy dowiedzieć się jak wygląda sytuacja z perspektywy właściciela studia treningu. Zapraszamy na wypowiedź Urszuli Kuśnierz ze studia Infinity Fitness w Krakowie.

***

Nasz klub wykorzystał czas pandemii na rozwój, porządki oraz drobne remonty i inwestycje.

Oprócz dostosowania klubu, by klienci czuli się bezpiecznie, wprowadziliśmy możliwość uczestnictwa w zajęciach fitness outdoor pod namiotem, które można zobaczyć na naszym Facebooku.

Długo przed otwarciem stworzyliśmy ankietę do naszych klientów i na podstawie ich odpowiedzi mogliśmy dostosować grafik zajęć, godziny otwarcia klubu, aby przetrzymać ten najtrudniejszy czas. W swojej ofercie mamy także transmisje zajęć on – line.

To, w jaki sposób dostosowaliśmy nasz kameralny 500m klub, można zobaczyć na filmie, który stanowi instruktarz dla naszych Klientów.
Znajduje się na naszym Facebooku.

Wciąż przekonujemy do tego, że można się w klubie czuć bezpiecznie, ale szanujemy także decyzje tych, którzy jeszcze czują strach.

Czas wakacji wykorzystujemy także na poszukiwanie nowych instruktorów, których będziemy mogli szkolić naszą wykwalifikowaną kadrą.

Czas pandemii był także czasem dokończenia inwestycji, która na rynku polskim jest innowacyjnym pomysłem i ciekawa jestem, jak się sprawdzi.
Znany co-working przekształciłam w co-gym.

Wyremontowany lokal wyposażony został w stanowiska dla trenerów personalnych i ich podopiecznych. Współpraca polega na takich samych zasadach jak co-working, czyli grupa instruktorów najmuje stanowiska na potrzeby swojej działalności. Wspólnie mogą organizować punkt obsługi klienta, dbać wspólnie o swój marketing oraz dzielić się dodatkowymi kosztami, przez co jest im łatwiej rozkręcić swoje firmy.

Polecamy także: 

Sonda: Perspektywa właściciela klubu fitness po zniesieniu lockdown