Każdemu z nas – trenerów – zależy, aby środowisko, w którym się poruszamy było profesjonalne, transparentne i przede wszystkim zdrowo konkurencyjne

Znajdujemy się w przede dniu znaczących zmian strukturalnych w sektorze sportu w Polsce. Takie wrażenie przynajmniej niesie za sobą ustawa o Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji z dnia 22 grudnia 2015 roku. Zgodnie z artykułem 106.1. niniejszej ustawy: Portal Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji oraz Zintegrowany Rejestr Kwalifikacji rozpoczynają funkcjonowanie nie później, niż po upływie 6 miesięcy, a cały system musi działać już w 2019 roku zatem zostało niewiele czasu, a sporo jeszcze przed nami do zrobienia. Jak wygląda realnie sytuacja „na dziś”? Odpowiedź jest długa i złożona, ponieważ wielowątkowość ustawy oraz działań z nią związanych powoduje jak zwykle wydłużanie zadań realizacyjnych. Pewne jest natomiast to, że ustawa niesie za sobą wiele możliwości, ciekawych rozwiązań, ale też pewne wątpliwości lub swego rodzaju pułapki. Jest na pewno szansą choćby na częściowe załatanie dziury powstałej w wyniku tzw. uwolnienia zawodów (w tym trenera). Najważniejsze jest jednak, aby faktycznie rozpatrywać nadchodzące czasy w kategoriach szansy, a nie zagrożenia. Każdemu z nas, trenerów, zależy, aby środowisko, w którym się poruszamy było profesjonalne, transparentne i przede wszystkim zdrowo konkurencyjne.

Wchodząca ustawa w żaden sposób nie cofa ustawy o tzw. uwolnieniu zawodów, jednak daje możliwość działania podmiotom zrzeszającym poszczególne grupy. Swoboda ta polega na umożliwieniu zrzeszania poszczególnych grup zawodowych w oparciu o wytyczne zarówno wewnętrzne i zewnętrzne. Jednak, aby wytyczne zewnętrzne zostały zatwierdzone musi dojść do wpisania danej grupy, kwalifikacji, zawodu etc. w Sektorowe Ramy Kwalifikacji. Proces ten zależy od sprzężonego działania różnych ministerstw, a w naszym trenerskim przypadku szczególnie Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ważne bowiem jest to, aby wytyczne i co za tym idzie opis kwalifikacji zatwierdzony był „odgórnie”. Na dziś znajdujemy się właśnie w tym punkcie – oczekujemy na urzędowe ruchy celem wpisania zawodu Trenera Personalnego w Sektorowe Ramy Kwalifikacyjne. W dużym skrócie tak wygląda sytuacja „na teraz”. W rzeczywistości proces ten trwa już wiele miesięcy. Wiele godzin spędzonych na konsultacjach w MSiT, niezliczone ilości spotkań z przedstawicielami branży na każdym szczeblu, konsultacje społeczne, propozycje implementacji i walidacji projektu to natomiast praca u podstaw, którą zespół ludzi musiał wykonać i wykonuje nadal. Celem tych działań jest nadanie kształtu naszej grupie – grupie specjalistów, profesjonalistów, ale też entuzjastów podążających do doskonałości i perfekcji w swoim fachu. Śmiało, z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż Trenerzy Personalni to już duża grupa społeczna. Teraz mamy stać się grupą zawodową, świadomi swoich praw, obowiązków oraz przywilejów. Nadszedł czas, aby nadać pewną dozę elitarności w nasze szeregi.

Realizując taki cel muszą zostać spełnione pewne warunki. Nadanie kształtu grupie, to nic innego jak opisanie konkretnych kwalifikacji trenera. Znając takie ramy, będziemy mogli sprecyzować kim właściwie jest Trener Personalny, czego można od niego oczekiwać, jakimi kompetencjami powinien się wyróżniać, jakie są jego obowiązki, a co wykracza już poza kompetencje. Oczywiście, jest to zadanie trudne, ale jak najbardziej realne. Wystarczy posłużyć się przykładem sytuacji w sąsiedzkich krajach zachodnich. Tam ten proces już trwa, jest w fazie silnej realizacji i zdał egzamin – funkcjonuje sprawnie, choć nadal ewoluuje. W Polsce również poczyniliśmy już duże kroki ku temu. Została opracowana robocza wersja Ram Kwalifikacji dla naszego sektora. Ustandaryzowana w odniesieniu do wymagań europejskich, ale równocześnie zachowując specyfikę zawodu w odniesieniu do rynku polskiego. Odbyło się to podczas spotkania szerokiego gremium – przedstawicieli sektora tzw. sportu powszechnego. Na wyniki tychże prac należy jeszcze poczekać, ponieważ wymaga to działania międzyresortowego.

Podczas wielu spotkań, konferencji w czasie dużych branżowych imprez, oprócz szerokiego poparcia inicjatywy, słychać było głosy o akcencie niepewności. Niepewność ta dotyczyła weryfikacji dotychczasowych „trenerów”. Jak już wcześniej napisano – wspólnie tworzymy narzędzie do uformowania elitarnej i profesjonalnej grupy zawodowej Trenerów Personalnych. Aby narzędzie mogło być wykorzystane, muszą być chętni do korzystania z niego. Dotykamy tutaj wymiaru podmiotowości i przedmiotowości opisanych działań. Podmiot, czyli Trener Personalny jest najważniejszy. Jest to szansa, aby uformowała się zdefiniowana grupa trenerska. Jest to szansa dla Trenerów, aby przynależeć do silnej grupy zawodowej. Dla trenerów aktywnych, fachowców, profesjonalistów nie istnieje, żadne ryzyko i niebezpieczeństwo niepowodzenia. Jest to natomiast wyzywanie dla osób, które chcą nazywać się trenerami, ale nie są w tym kompetentne. To jest idea, dać możliwość prawdziwym Trenerom odciąć się od grupy osób, które podszywają się pod nazwą naszej grupy zawodowej. Jeśli liczymy na akcentowanie swojego profesjonalizmu to właśnie to jest możliwość, aby postawić pierwszy krok i stanąć przed szeregiem.

Polski rynek Trenerów Personalnych potrzebuje pewnej standaryzacji. Płynność kompetencji jaką obserwuje się obecnie niestety wpływa niekorzystnie na wizerunek trenera. Przeprowadzone badania przez pracowników AWF Wrocław na temat pożądanych społecznie predyspozycji trenerów personalnych pokazują, że coraz większy odsetek polskiego społeczeństwa korzysta z usług trenerskich. Co więcej, ankietowani wyraźnie zaznaczyli, że coraz większą uwagę przywiązują do kompetencji trenera jedocześnie nie umiejąc ich dokładnie sprecyzować. Najistotniejsze jednak i również najbardziej zaskakujące wyniki dotyczyły oceny pracy podopieczny – trener. Ankietowani w wyniku wysokich wymagań trenerskich oraz jednoczesnym braku zaufania w ich kompetencje wybierali do realizacji swoich celów treningowych fizjoterapeutów! Kuriozalna sytuacja, ale prawdziwa. Jest to wynik pewnych oczekiwań społecznych, jednak nie popartych faktami. Kampania społeczna w poparciu fizjoterapeutów była bardzo skuteczna, ludzie wiedzą, czego mogą spodziewać się od fizjoterapeuty, czego mogą oczekiwać i wymagać. Osoba trenera niestety nadal pozostaje dosyć anonimowa, niesprecyzowana – co w konsekwencji nie daje żadnych gwarancji. To potwierdziły przytoczone badania.

Dzisiaj musimy podjąć ten trud, aby tak jak fizjoterapeuci, zaznaczyć swoje mocne stanowisko na rynku pracy, sformalizować swoje działania i dać gwarancję swoich kompetencji. Aby dokonać jakościowych zmian potrzebna jest współpraca, wzajemne wsparcie i chęci wszystkich zainteresowanych stron.

Nadchodzący czas to czas wielu możliwości. I w tym kontekście warto rozpatrywać te zmiany. Przy zaangażowaniu się środowiska trenerskiego możemy wspólnie stworzyć silne struktury, przejrzystą ścieżkę rozwoju, kwalifikacje zawodowe, które będą miały wymierny wpływ na jakość świadczonych usług, co realnie odbije się w codziennym funkcjonowaniu zawodowym każdego trenera. To możliwość zadbania o wysoką jakość zarówno treningu personalnego i przede wszystkim trenerów personalnych. Utworzenie zrzeszonej grupy zawodowej to pierwszy krok ku dbałości o jakość polskiego trenera. Zróbmy to razem – nie pozwólmy, aby wyręczył nas ktoś spoza naszego środowiska, bo w jedności siła!

 

Bartosz Groffik- Polski Związek Trenerów Personalnych

www.pztp.org

www.MagdalenaSzmidt.com/kontakt/