Czas zamkniętych klubów i wielu ograniczeń w życiu codziennym stawia przed nami nowe wyzwania. W ostatnich dniach śledzę uważnie branżę fitness, jak i pokrewne rynki, patrząc jak sobie radzą w tej niestandardowej sytuacji. Obawą, która przejawia się najczęściej jest oczywiście czas zmniejszonych przychodów (lub ich brak) oraz to, że będzie trzeba startować od zera. Ale czy na pewno?

Nie będę dziś poruszał kwestii finansowych. Jest to temat na tyle rozległy i na tyle złożony, że dyskusję na ten temat zostawię ludziom specjalizującym się w tej dziedzinie. Czas ograniczeń się skończy i będzie trzeba wrócić do normalności. Im szybciej uda nam się wystartować tym szybciej odzyskamy przychody i wrócimy na właściwe tory. Potrzebujemy do tego oczywiście kilku rzeczy.

Zaplanowana strategia – mamy teraz dużo czasu, aby planować swoje działania kiedy rząd powie “start” i rozpocznie się ponownie wyścig o klienta. Żeby mieć szansę na równą walkę z największymi potrzebujemy team, który nam w tym pomoże. Nie łudźmy się, nowi ludzie nie dadzą nam przewagi na starcie. Prowadzenie rekrutacji z wyprzedzeniem, do klubu fitness, który jest nieczynny to zadanie praktycznie niewykonalne. Nawet jeśli pozyskamy nowych ludzi, nie będzie czasu na prawidłowy onboarding, a to klucz do sukcesu. Musimy postawić na sprawdzonych pracowników, którzy znają nasze struktury, zadania, ofertę, a przede wszystkim ducha klubu i klientów. Dzięki nim wprowadzenie wcześniej zaplanowanych działań doprowadzi nas do założonych rezultatów. Dobrze, ale jak utrzymać zespół w trudnych czasach?

Wiele klubów z racji zamknięcia nie płaci swoim pracownikom. Zatrudnienie na umowach zlecenie, stawki godzinowe w rezultacie pozwalają na niewypłacanie pensji. Oczywiście, jeśli mamy możliwości wypłacania podstaw wynagrodzenia swoim pracownikom – róbmy to. Poczucie, że firma ich wspiera będzie niezastąpione i zwiększy ich lojalność. Natomiast musimy być realistami. Duża część klubów fitness nie płaci swoim pracownikom w tym okresie (pomijam tych, którzy w dalszym ciągu świadczą na rzecz firmy usługi, np. dostarczają treningi online dla klientów).

“Skoro nie płacę to nie mogę wymagać” usłyszałem w jednej z rozmów. Tak, nie możesz. Możesz za to prosić, angażować i zachęcać. W tym miejscu wyjdzie wasza wcześniejsza praca z zespołem. Jeśli macie zaangażowanych ludzi, zbudowaliście u nich poczucie odpowiedzialności za miejsce, w którym pracują, poznaliście ich, będzie wam dużo łatwiej współpracować w okresie przestoju. Swoją drogą, jeśli nie zrobiliście w/w rzeczy to czeka was jeszcze dużo pracy jako właścicieli/menadżerów klubów.

Przejdźmy do działań. Transparentne i szczere przedstawienie sytuacji to podstawa dalszych działań. Zespół musi być świadomy ograniczeń, które przed nimi stoją. Musimy zaplanować działania. Zaangażujmy ich w to. Poczucie współtworzenia, a co za tym idzie współodpowiedzialności za klub, zwiększy waszą wspólną efektywność. Pracujmy wspólnie nad pomysłami i rozwiązaniami problemów. Pracownicy znają wasze obiekty i klientów. Dzięki temu pomogą wam dobrać odpowiednie działania, a jeśli sami będą do nich przekonani, wdrożą je z dużo większą skutecznością.

Tylko czy to wystarczy? Nie. Żeby czegoś oczekiwać trzeba też coś zaoferować. W czasie gdy nasze głowy zajmują poszukiwania metod na przetrwanie kryzysu i szybki start po jego zakończeniu, nie możemy zapomnieć o ludziach. Jako ich przełożeni jesteśmy odpowiedzialni za ich rozwój, bo to jest też rozwój naszej firmy. Poświęćmy ten czas na wyszukanie materiałów, z których będą mogli korzystać. Wskażmy drogi jak mogą utrzymać płynność finansową mimo zamkniętych klubów. Dostarczmy im materiały szkoleniowe lub jeśli sami mamy taką wiedzę, to również stwórzmy szkolenia, z których będą mogli skorzystać.

Co w tym wszystkim jest najważniejsze? Działania te muszą być skierowane do nich, a nie na rzecz firmy. Pamiętajcie, że my tez musimy im coś dać, dlatego nie starajcie się wszędzie przemycać rzeczy, z których wy też skorzystacie. Podejdźcie do tych kwestii w sposób indywidualny, a zobaczycie jak dużą wartość stanowią wasi pracownicy. Nie zapomnijcie o podtrzymywaniu zwykłej relacji. Starajcie się stworzyć jak najwięcej normalności w tych nienormalnych czasach.

W trudnych chwilach powiedzenie “wszystkie ręce na pokład” jest jak najbardziej na miejscu. Możecie wyjść z trudnych sytuacji (nie tylko w czasach epidemii) razem dużo silniejsi. Siłą szefa jest jego zespół, a nie odwrotnie. Współpracujcie, wspierajcie i angażujcie, a przede wszystkim rozwijajcie swoje zespoły. Zyskacie dzięki temu team, który nie tylko zostanie z wami, ale będzie też waszym wsparciem.

Mam nadzieję, że wskazówki, które otrzymaliście pomogą wam wyjść obronną ręką z zaistniałej sytuacji. Nie poddawajcie się, a wyjdziecie z tego wszystkiego z silnym, stabilnym zespołem, któremu nie straszne już będą żadne przeszkody.

***

Piotr Błaszak

Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie ze specjalizacjami m.in. menadżer sportu i trener personalny. Ze sportem związany od dziecka, z branżą fitness od 2014 r. Na co dzień zarządza jednym z warszawskich klubów fitness oraz pomaga w rozwoju klubów sportowych na terenie całego kraju. Pracę opiera na ludziach i ich rozwoju.

 

 

 

 

Polecamy także:

 

Sytuacja podczas pandemii oczyma trenerów personalnych – co dalej z branżą fitness? cz.1