photo: vectorfusionart / Fotolia

Psychologia środowiska

Niedoceniony wpływ przestrzeni na człowieka

Dziś, aby zmotywować się do regularnych ćwiczeń, potrzeba czegoś więcej niż samej możliwości wykonania treningu na najwyższym poziomie, a projekty siłowni wykraczają daleko poza sferę czysto praktyczną.  Nic dziwnego, że kluby fitness w ścisłej współpracy z architektami wnętrz, proponują coraz bardziej luksusowe rozwiązania. Oprócz najnowszej technologii maszyn, odcisku palca, czy nawet serwisu private concierge, zapewniają swoim użytkownikom podróż po przestrzeniach, które nie tylko zachwycają oko, ale również działając na nasz układ limbiczny, niczym terapeuta, wyzwalają pozytywne emocje. Oryginalne kształty, pomysłowe przebieralnie, sceny świetlne, rozbudowane strefy relaksu…właściciele siłowni są gotowi na wiele, by przyciągnąć uwagę Klientów.

Emocje to fenomen XXI wieku. A architekci poprzez wykorzystanie technik neuronauk, psychologii, antropologii i socjologii, są w stanie nadać zupełnie inny (ukryty) wymiar projektowanej przestrzeni, a wszystko z myślą o jej uczestnikach.

Aranżacja wnętrza to pierwsza rzecz, na którą Klient zwraca uwagę wchodząc do siłowni. Mózg potrzebuje pół sekundy, aby przeanalizować środowisko, a informacje odbierane z receptorów przestrzennych odgrywają w tym momencie bardzo dominującą rolę. Wnętrze powinno przyciągnąć wzrok, zachęcić do wejścia, a następnie wciągnąć w swój wewnętrzny świat, do którego uczestnik będzie miał ochotę wrócić. W bardzo dużej mierze wpływ na to ma zaprojektowana przestrzeń, którą człowiek odczytuje na dwóch poziomach: metabolicznym i percepcyjnym. Wszystko, co ma wpływ na człowieka odbija się równocześnie na jego czynnościach fizjologicznych i psychologicznych, które przenikają się nawzajem. Udowodniono ścisłą zależność pomiędzy środowiskiem zewnętrznym, a wewnętrznym człowieka. Z jednej strony gruczoły wewnątrzwydzielnicze , tzw. endokrynne, mają wpływ na wszystko co dzieje się z ciałem, jak i stanowią biologiczne podłoże percepcji zmian zachodzących w środowisku. Z drugiej strony – środowisko, a tym samym przestrzeń, mają wpływ na nasz wewnętrzny system chemicznej kontroli organizmu. Uczeni A. S. Parkes i H. M. Bruce nazwali to zjawisko przewrotnie „egzokrynologią”. To co widzimy, słyszymy, smakujemy, dotykamy, doznajemy skórą i mięśniami, ma ścisły związek z naszym organizmem i oddziałuje na niego.

Wzrok jest najwyżej wyspecjalizowanym zmysłem człowieka i zawiera 18 razy więcej neuronów niż nerw ślimakowaty, przez co możemy przypuszczać, że oczy u przeciętnie czujnych osobników są ok. 1000 razy bardziej efektywne w wyłapywaniu informacji, niż uszy. Przestrzeń wizualna stanowi jedno z najważniejszych ogniw dla naszych bodźców. Muzyk mógłby się ze mną nie zgodzić. Jednak to radio, znacznie prostsze w budowie pojawiło się długo przed telewizją. Jako architekt, broniący wizualnej strefy naszego otoczenia, najczęściej powtarzam stwierdzenie, że dźwięk dociera do naszego ucha tylko z odległości 30 m, za to wzrokiem możemy „dosięgnąć gwiazd”…

Nasze postrzeganie przestrzeni, tzw. percepcja, wyzwala wysoce selektywne reakcje: poprzez „ciarki” i „wspomnienia”, aż po przekazy chemiczne w postaci hormonów działających na specyficzne komórki zaprogramowane na reagowanie.

Ukryty wymiar przestrzeni nie zawsze jest widoczny dla oka ludzkiego, jednak czujemy go na poziomie psycho-fizjologicznym. Dzięki temu siłownia może uwolnić nas od napięć, odseparować od domu, pracy, problemów, jak i zapewnić samoidentyfikację.

Obecnie, na całe szczęście odchodzi się już od monotematycznego wyglądu placówek fitness, które niczym żółty kolor znanego supermarketu, stanowiły znak rozpoznawczy „sieciówek”. Okazało się jednak, że mało zróżnicowane wizualnie wnętrza, są za mało pobudzające i nie dają jego uczestnikowi żadnej okazji do wzbogacenia repertuaru doznań przestrzennych. Zubożałe przestrzenie tłamszą obecnych w nich ludzi, a o tyle jest to ważne, że zmysł przestrzeni człowieka jest ściśle związany z poczuciem własnego ja. Duża rola architekta sprowadza się do tego, by poszerzyć osobiste relacje człowieka z otoczeniem poprzez wprowadzenie różnorodnych elementów do stref, których funkcjonalność i wygląd były do tej pory sprowadzane do niezbędnego minimum. Oczywiście wystrój nie jest kwestią wyłącznie osobistego gustu. Całość musi być przemyślana i profesjonalna. Ówcześnie wnętrza przybierają już różne style, poprzez street art, dekonstruktywizm, art deco, aż po sztukę nowoczesną. Pojawiają się gry światła, kompozycje luster, murale wykonane przez lokalnych artystów, sztukaterie, czy rokokowe żyrandole, dzięki którym człowiek syntetyzuje doświadczenia oraz pozytywne doznania. W końcu widząc – uczymy się, a to, czego się nauczymy, wpływa na to, co widzimy.

Dobór tworzyw kreujących przestrzeń, np. cegieł, szorstkiego betonu, z przedziałami wpuszczonymi głębiej w jego powierzchnię, budzi w „gościach” pokusę, by przejechać palcami wzdłuż bruzd, tym samym zmuszając osobę do osobistego kontaktu z miejscem, pogłębiając jego doznania przestrzenne.

Ważne jest świadome wykorzystywanie wysokiej jakości materiałów, tj. skóry, stal czy materiały naturalne (drewno czy fornir). Przykładowo Japończycy doceniając wagę faktury, uważają, że świadczy to o trosce artysty zarówno o odbiorcę jak i sam produkt. Nie muszą być to od razu wysokobudżetowe rozwiązania. Czasami wystarczy postawić na kilka wyrazistych pomysłów. Sklejka, intensywny kolor, panel perforowany, kratownica, odkryta instalacja sufitowa, czy przemysłowa szlifowana posadzka betonowa, mogą również stworzyć odpowiedni klimat. Ale uwaga, nadmierna ilość połączonych ze sobą intensywnych barw i deseni, przytłoczy i zmęczy każdego, kto będzie na nie patrzeć. Czasami lepiej pójść za zasadą „Less is more”.

Dodatkowo możemy poszerzać przestrzeń wizualną za pomocą wrażeń kinestycznych, np. stosując celowo zaprojektowane nieregularne ścieżki komunikacji, dodatkowo spełniające funkcję galerii zdjęć związaną z historią sportu. Każda z fotografii stanowi formę „przystanku”.  Dzięki takiemu zabiegowi członkowie klubu nie tylko są obserwatorami, ale i serwujemy im odczucia, dodatkowo angażujące mięśnie.

Musimy odejść od dawnego poglądu na projektowanie przestrzeni, gdzie każdy dodatkowy element, odstający od podstawowych funkcji danego miejsca, odbierany jest, jako fanaberia. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że wiele osób nie traktuje odczuć subiektywnych, jako wiarygodnego źródła informacji. Można wymierzyć odległość, którą sięgamy ręką, gorzej, jeżeli mamy ocenić jak czują się dane jednostki w projektowanym otoczeniu. Na szczęście, w tym kierunku jest coraz więcej wykonywanych badań i analiz. Ostatnimi czasy doceniono niezwykłą wartość neuronauki, gdzie coraz częściej udowadniamy, że emocje wywarte przez wizualne bodźce mają na nas ogromny wpływ i mobilizują nas do wykonywania pewnych czynności.

Czy możemy zatem użyć pewnych architektonicznych sztuczek, aby wywrzeć większą motywację na osobach trenujących w danej przestrzeni? Jakie znaczenie ma wykorzystanie luster w pomieszczeniach, w których trenują mężczyźni?  Jaki jest związek pomiędzy kolorem dominującym we wnętrzu klubu fitness, a reakcjami psychofizycznymi osób w nich trenujących. O tym w drugiej części artykułu, na którą już teraz serdecznie zapraszam.

 

źródła:

  1. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4831862/#b6-ijes_07_03_220
  2. http://proceedings.spiedigitallibrary.org/proceeding.aspx?articleid=886621&resultClick=1
  3. „Ukryty wymiar „ E.Hall
  4. Augustyn Bańka „ Psychologiczna struktura projektowa środowiska”
  5. „Antropologia architektury” – zbiór prac.

Karolina Kocięda – Mgr inż architekt, ukończyła Wydział Architektury na Politechnice Gdańskiej. Od ponad 10 lat trenująca kulturystycznie, czynna zawodowo architekt wnętrz i manager. Studentka Psychodietetyki.

www.MagdalenaSzmidt.com/kontakt/