Jak stworzyć rentowną współpracę firmy cateringowej z siłownią. Czy na rynku jest jeszcze miejsce na nowe firmy i jak wybić się ze swoją ofertą opowiadają założyciele Projektu Karma – Ewa Sokołowska oraz Grzegorz Jóźwik.

W obecnym czasie nikogo już nie dziwi papierowa torba z jedzeniem o świcie. Wy natomiast zaczynaliście projekt, gdy nie było tak wiele firm na rynku i zadbaliście o rozpoznawalność swojej marki. Jakie były początki?

Projekt Karma od kilku lat działa w branży gastronomicznej. Zaczynaliśmy od produkowania dań, które dostarczaliśmy do sklepów oraz sprzedawaliśmy poprzez automaty vendingowe. Przez ten czas mieliśmy przyjemność współpracować z dużymi sieciami handlowymi, sklepami lokalnymi – osiedlowymi, gotowaliśmy wg wymagań eko, dostarczaliśmy nasze dania do korporacji, do sieci klubów fitness, obsługiwaliśmy eventy o tematyce prozdrowotnej.  Był to okres niezwykle dynamiczny. Uczyliśmy się, nabieraliśmy doświadczenia.

Musieliśmy dopasować się do zmiennych tendencji panujących na rynku oraz przewidzieć i spełnić oczekiwania konsumenta. Równolegle prowadziliśmy sklep internetowy, w którym Klient mógł kupić on-line dania z bogatej i zróżnicowanej oferty i zamówić je z dostawą do domu. Przez cały ten czas rozwijaliśmy produkcję i dystrybucję, a przede wszystkim mogliśmy udoskonalić naszą ofertę.

Mając umowy ze sklepami i z siłowniami działaliście na zasadzie „komisu”. Co się dzieje ze zwrotami? Jak minimalizowaliście straty?

Ta część naszej działalności była faktycznie mocno problematyczna. Z punktu widzenia komercyjnego okazała się ostatecznie nieopłacalna. Wpłynęło na to kilka czynników:

Po pierwsze: nasza wizja, czyli dostarczamy dania z krótkim terminem ważności bez konserwantów

Po drugie: nasze menu jest zdecydowanie fusion, eklektyczne oraz dynamiczne; mieliśmy ambicje żeby dania pudełkowe były mniej “oklepane”’ chcieliśmy przekonać klientów do różnych smaków i odważnych połączeń

Po trzecie: zupełna nieprzewidywalność procesu zakupowego klienta: to samo danie potrafiło się raz sprzedać niemalże w 100% a innym razem w ogóle

Jesteśmy osobami, którym zależy na świadomym podejściu do jedzenia, w tym również na tym żeby go nie marnować – całe niesprzedane, a nadal pełnowartościowe jedzenie przekazywaliśmy m.in. do kuchni caritas oraz do food sheringu – tym samym mogły korzystać z niego osoby, które tego potrzebowały.

Po kilku latach zdecydowaliście o wejściu na rynek diet pudełkowych, co było impulsem do podjęcia tej decyzji?

Nie nazwalibyśmy tego impulsem. Zależało nam po prostu na gotowaniu zgodnie  z naszą ideą: chcieliśmy dostarczać klientom świeże, nieprzetworzone dania oraz zróżnicowane menu – wszystkie te założenia mogliśmy realizować w cateringu dietetycznym . Mieliśmy również do wykorzystania bazę tysięcy przepisów i chęć, aby indywidualnie traktować każdego klienta.

Czy obecnie jest jeszcze miejsce na nowe firmy cateringowe? 

Wydaje nam się, że rynek nie jest jeszcze całkowicie nasycony. Cały czas jest na nim miejsce na nowe firmy. Jednocześnie pojawia się mnóstwo firm cateringowych, przy czym spora część z nich niestety psuje rynek oferując bardzo tanie diety wątpliwej jakości. Gotujemy już kilka lat i wiemy na pewno, że nie ma możliwości utrzymania wysokiej jakości diety przy cenie np.30 zł. dziennie. Są to firmy ukierunkowane bardzo często na “krótkoterminowego klienta”, który kupi dietę raz i już nie wróci. Żeby wybić i utrzymać się na rynku trzeba postawić na jakość i uczciwe traktowanie klienta.

Reklama jest skuteczna jeśli w jej efekcie klienci kupują nasze diety, a nie rozmawiają o nich bądź lajkują posty w Social Mediach

Jak poradziliście sobie w okresie lockdownu? Zauważalny był spadek, a może wzrost zamówień?

Okres lockdownu to nie był zły czas dla firm cateringowych. Początkowo odnotowaliśmy nawet wzrost zamówień. Biorąc pod uwagę narzucone ograniczenia diety pudełkowe były bardzo wygodnym rozwiązaniem dla sporej grupy osób. Negatywne gospodarcze skutki pandemii jeszcze przed nami i dlatego uważnie obserwujemy obecne tendencje i zachowania klienta.

Siłownie zabiegają o catering do swojej oferty. Czy z punktu widzenia właściciela jest to dla Was opłacalne czy stanowi formę reklamy?

Współpraca z firmami cateringowymi jest na pewno opłacalna, ale dla właściciela siłowni szczególnie w sytuacji, gdy dania brane są w “komis”. Z naszej perspektywy jest to problematyczne, szczególnie, gdy obciążają nas “zwroty”. Jeśli chodzi o reklamę –  nazwijmy rzecz po imieniu: reklama jest skuteczna jeśli w jej efekcie klienci kupują nasze diety, a nie rozmawiają o nich bądź lajkują posty w Social Mediach. Stąd jesteśmy sceptycznie nastawieni na propozycje utrzymane w duchu: zróbcie nam catering, to będzie dla was świetna forma reklamy. Zdecydowanie lepiej współpracuje się nam ze studiami treningu personalnego – mamy wrażenie że lepiej rozumiemy swoje oczekiwania, proces decyzyjny jest zdecydowanie szybszy, a współpraca oparta na konkretach przebiega bezkolizyjnie.

Projekt Karma działa wyłącznie na rynku lokalnym. Było to działalnie zamierzone od samego początku?

Tak zdecydowanie. W naszym przekonaniu stanowi to o jakości cateringu i jest zaprzeczeniem produkcji masowej. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi Klientami i każdego z nich traktujemy indywidualnie.

W związku z tym, że jesteś Trenerem Personalnym połączyłeś dla klientów obie te usługi, jaki jest odbiór?

Elementem stylu życia jaki staramy się propagować z całą pewnością jest jedzenie. Tym zajmujemy się już od dłuższego czasu. Drugim – obok jedzenia – elementem, który w istotny sposób wpływa na jakość naszego życia jest aktywność fizyczna. Jako że jestem trenerem personalnym pomysł na połączenie tych dwóch elementów był naturalny. Pomyśleliśmy, że warto jako dopełnienie naszej oferty przedstawić Klientom treningi personalne, plany treningowe, konsultacje z trenerem. Dzięki temu nasza oferta stała się kompletna.

Dieta pudełkowa obecnie to sposób na zdrowie czy jednak moda?

Wydaje nam się, że jest to kwestia bardzo indywidualna. Dla osób, które świadomie podchodzą do jedzenia dieta pudełkowa będzie sposobem na zdrowe odżywianie. Z kolei dla grupy odbiorców, którzy kierują się wyborami swoich ulubionych influencerów i tylko dlatego decydują się na zakup np. konkretnej diety – będzie to pewnie moda.

Dziękuję za rozmowę

Polecamy także:

NAJWYŻSZA JAKOŚĆ TAJEMNICĄ SUKCESU – Iga Piekarska-Kaczka, Olimp Labs