Rozmowa z Pawłem Ciszkiem, Prezesem Zarządu sieci Just GYM

Cel 10 klubów rocznie – to dosyć ambitny cel, zwłaszcza, że konkurencja na rynku jest duża, a gracze z segmentu low cost dynamicznie rozwijają się, stale poszerzając swoją siatkę klubów. Jaką strategię obrała nowa marka Just GYM, która na polskim rynku pojawiła się pod koniec ubiegłego roku? Jakie czynniki przemawiają za wyborem kolejnych lokalizacji? W których miastach pojawi się marka w najbliższej przyszłości? Na pytania odpowiedział Paweł Ciszek, Prezes Zarządu sieci Just GYM.

Panie Pawle, sieć JUST GYM to stosunkowo nowa marka. Z jakim odbiorem spotkaliście się wprowadzając kolejny model z segmentu low cost na polski rynek? Czym wyróżniacie się spośród licznej konkurencji?

Myślę, że low-price będzie lepiej pasował niż low-cost do projektu Just GYM, który to powstał  w 2017 roku dla wszystkich tych, którzy chcą być FIT za rozsądną cenę. Nie tylko dla tych, co mają wyrzeźbiony, płaski brzuch i duży biceps, lecz również dla tych którzy mają chęć zmiany codziennej rutyny, zmiany sylwetki, poprawy jakości życia. My dajemy możliwość rozpoczęcia procesu błyskawicznie przez 24 godziny, kupując karnet online bez długoterminowego kontraktu. Just GYM, to kluby nie tylko dla osób zaangażowanych, trenujących 5 razy w tygodniu i pilnujących restrykcyjnej diety, ale przede wszystkim miejsce gdzie można przyjść o dowolnej porze, by poruszać się dla zdrowia i wydzielenia endorfin, by czuć się lepiej. Cieszę się z faktu, że nasi klienci w ten sam sposób oceniają nasze obiekty chętnie je odwiedzając.

Nie mogę zgodzić się jednak z twierdzeniem „Wyróżnij się lub zgiń”, żeby wyróżniać się na siłę. Jeżeli model jest sprawdzony i funkcjonuje to nie ma potrzeby zbytnio ryzykować i wyróżniać się dla samego faktu, bo może to skutkować tym, że klient tego nie zaakceptuje. Dlatego należy bardzo delikatnie wprowadzać wyróżniki, które oczywiście posiadamy. Postawiliśmy przede wszystkim na jakość i kompletność sprzętu, dostępność (24h przez 365 dni ) i cenę (69 zł za miesiąc) oraz zachowaniu optymistycznego designu wnętrza.

Kluby Just GYM powstają głównie w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Czym kierujecie się przy wyborze lokalizacji?

Przy wyborze lokalizacji pod klubu fitness ważnych jest wiele czynników, zarówno makro ekonomicznych jak i technicznych. My jednak skupiamy się przede wszystkim na potencjale klienta i sile nabywczej danego miejsca. Nie bez znaczenia jest dla nas również, m.in. dostępność miejsc parkingowych.  Mieszkańcy największych miast mają już dostęp prawie do wszystkiego, także do wielu klubów fitness, dlatego postanowiliśmy wyjść z ofertą do mieszkańców miast mniejszych, zapomnianych przez konkurencję stawiając również na miasta liczące około 100 tys. mieszkańców.  Jednak długofalowa strategia naszego rozwoju będzie mieszana – obejmie zarówno duże ośrodki miejskie, jak i te mniejsze.

10 klubów rocznie to ambitny plan. Czy takie tempo uda się utrzymać? W których miastach marka Just GYM pojawi się w najbliższych miesiącach?

Tak, zakładamy w naszych kalkulacjach 10 klubów rocznie.  Oczywiście nic na siłę, to nie jest wyścig, bo tak jak wspomniałem wcześniej zależy nam na zrównoważonej mądrym rozwoju z dużym akcentem rentowności w każdym miejscu naszego biznesu. To sprawia że mocno zwracamy uwagę na biznes plan i jego wykonanie. Na pewno wkrótce pojawimy się w Zabrzu, Wrocławiu, Olsztynie, Opolu. Natomiast zawieramy już kolejne umowy na rok 2019 i 2020.

Wcześniej STEP ONE , teraz Just GYM… skąd pomysł na kolejną sieć? Polski rynek staje się coraz bardziej konkurencyjny i rozdrobniony. Czy Pana zdaniem jest jeszcze miejsce na kolejne wbrew pozorom podobne koncepty?

Nasz zespół brał udział i budował wiele różnych sieci w Polsce wobec czego wiemy w jaki sposób budować i zarządzać placówkami liczonymi nawet w kilku tysiącach. Tak zwaną “sieciowość” mamy w naszym DNA. Wracając jednak do fitnessu to biorąc pod uwagę poziom sieciowości w Polsce, który wynosi ok 8 % oraz strukturę rynku to myślę, że miejsca jest jeszcze sporo. Natomiast my robimy swoje wiedząc o tym, że na rynku fitness nieuniknione będą jeszcze akwizycje, konsolidacje czy upadłości zanim za 5-7 lat wszystko się ustabilizowuje a poziom sieciowości wskoczy na 25-30 % .

Jaki próg klubowiczów musicie osiągnąć, żeby lokalizacja była rentowna?

Każdy klub charakteryzuje się innym progiem rentowności, ponieważ nasze inwestycje traktujemy autonomicznie, analizując każdorazowo potencjał lokalizacji oraz inne czynniki, które to później przekładają się na wielkość obiektu oraz strukturę jego przychodów i kosztów. Uśredniając jednak możemy mówić tu o pułapie około 3.000 tysięcy klubowiczów.

Czy planujecie współpracę z systemami zewnętrznymi? Jeśli tak, to dlaczego? Jeśli nie to dlaczego?

Nie wykluczamy takiej współpracy, o czym świadczyć może fakt, że podpisaliśmy umowę z OK system aby obsługiwać ich użytkowników. Zdecydowanie jednak stawiamy na naszych, lojalnych klientów, którzy zapewniają nam możliwość szacowania i osiągania stabilnych przychodów.

W klubach Just GYM postawiliście na system operacyjny od eFitness. Z jakiego powodu? Czym kierowali się Państwo przy wyborze systemu do zarządzania klubem?

Mając doświadczenia z poprzedniego projektu – STEP ONE, który stworzyliśmy od podstaw we współpracy również z eFitness, kierowaliśmy się przede wszystkim niezawodnością i sprawdzonym działaniem. Nie bez przyczyny była również powszechność i znajomość programu w innych klubach fitness w Polsce, co pomaga nam w procesie rekrutacji i wdrażania nowo przyjmowanych pracowników.

Dziękuję za rozmowę.

Magdalena Szmidt

www.MagdalenaSzmidt.com/kontakt/