Jak ewoluował “zawód” managera Klubu Fitness na przestrzeni lat, jakie wyzwania ze sobą niesie podjęcie tego stanowiska i w jaki sposób zachować work – life balance, opowiedziała Kinga Czajor-wieloletni manager Klubów Fitness.

Kinga, od wielu lat działasz w branży fitness. Znasz ten segment bardzo dobrze. Jak się zaczęła Twoja kariera?

Moja przygoda z branżą fitness zaczęła się tak naprawdę przez przypadek. Po pięciu latach spędzonych w branży odzieżowej, gdzie zajmowałam się zarówno sprzedażą jak również zarządzałam siecią sprzedaży jednej z większych sieci (na tamte czasy) dostałam propozycję pracy z branży fitness. Trafiłam do Jatomi i to była jedna z najlepszych zawodowych decyzji jakie dotąd podjęłam. Jako osoba doświadczona w sprzedaży, obsłudze klienta oraz zarządzaniu zespołem musiałam przenieść te doświadczenia na branżę fitness i trochę się w niej już zadomowiłam.

Objęcie funkcji managera Klubu to ogromne wyzwanie. Jak się odnalazłaś w tej roli ?

Manager klubu to dla mnie osoba nie tylko zarządzająca, ale również spinająca wszystkie działy. Z jednej strony musi pilnować strony biznesowej, ale z drugiej pamiętać o czynniku ludzkim, o swoich pracownikach i klubowiczach. Jest to ogromne wyzwanie. Jako osoba spoza branży musiałam bardzo dużo nauczyć się o specyfice tego segmentu. Początkowo poruszałam się nieco jak dziecko we mgle. Wiedziałam jak powinna wyglądać obsługa Klienta, jak sprzedawać, ale jak to przełożyć na branżę fitness – tego musiałam się nauczyć.

Niewątpliwie pomogli mi ludzie, których spotkałam na mojej fitnessowej drodze. Niektórzy nawet są na niej ze mną do dzisiaj. Zaczynając od  instruktorów i trenerów po osoby, które były moimi przełożonymi w początkowych krokach jeszcze w Jatomi. Nie będę ukrywać Jatomi było bardzo mocnym fundamentem mojej wiedzy i doświadczeniem, które wykorzystuję cały czas. Później mogłam te wiedzę tylko rozszerzać – tu muszę wspomnieć dwuletnią współpracę z Krzysztofem Pakulcem czy szkolenia, które odbyłam pod okiem Sebastiana Goszcza oraz Małgorzaty Piaseckiej – Mróz. Niewątpliwie eksperci od których warto czerpać wiedzę i  pozytywną energię.

Zarządzałaś kilkoma Klubami, przez te lata „zawód” managera ewoluował. Czego wymaga się od managera dzisiaj, a jak to wyglądało kilka lat temu, gdy zaczynałaś?

Miałam możliwość zarządzać zarówno klubami korporacyjnymi, jak również mniejszymi tzw. “niesieciowymi”. Pracowałam dla Jatomi Fitness, Gym For You, czy w tej chwili dla Saturn Fitness.

Oczywiście, każdy z nich się różni, każdy wymaga trochę innego podejścia. Powiem więcej, nawet kluby pod tą samą marką, ale znajdujące się w innych miejscowościach wymagają innych działań, innego sposobu komunikacji tych samych treści. Wynika to chyba ze specyfiki lokalizacji, mentalności mieszkańców, ale też z samej organizacji.

Dawniej było prościej. Nasycenie rynku nie było tak duże, brak było “wojny” cenowej, klienci nie wymagali od klubów tak dużo.

Aktualna sytuacja rynkowa i środowiskowa wymaga od managera na pewno większej elastyczności i nieszablonowego działania. Czasy typowego zbierania leadów, activity są już chyba dawno za nami. Tak samo jak praca “od-do”. W sytuacji coraz większej konkurencji na rynku, zarzucania potencjalnych klientów coraz niższymi cenami, jestem zwolennikiem tworzenia miejsc z tzw. atmosferą, do których przychodzi się nie tylko poćwiczyć, ale też spotkać, porozmawiać – takie, do którego chce się wracać, a gdy go nie ma, to tęsknimy.

Największym sukcesem managera i celem jego działań powinni być teraz zadowoleni klubowicze, którzy powiedzą o nas swoim przyjaciołom, znajomym czy rodzinie. Nie będzie tego bez obsługi na najwyższym poziomie, bez zauważenia potrzeb klubowiczów, bez rozmowy z nimi i poświęcania im czasu. Nie będzie tego bez pracowników, którzy przychodzą do klubu, bo go lubią, bo lubią w nim spędzać czas, a nie, że muszą – tu też podejście managerskie ewaluowało bardzo mocno. Zgrany i lubiący się team to najmocniejszy fundament dobrego klubu – do tego każdego dnia staram się dążyć. Niestety czasami muszę jako manager podejmować decyzje, które nie wszystkim się podobają, które nie zawsze są zrozumiałe – ale moja rola w tym, aby wytłumaczyć i wyjaśnić. Uważam, że coś co jest wyjaśnione jest łatwiejsze do akceptacji.

Jak wygląda Twój przykładowy dzień pracy?

Nie wiem, czy jest coś takiego jak przykładowy dzień pracy. Jestem w branży od siedmiu lat i powiem, że każdy dzień był inny. Oczywiście są pewne działania, które są stałe i niezmienne.  Dzień zaczynam zawsze od kawy, kilku słów zamienionych z recepcją. Do stałych obowiązków należą raporty, analiza dnia poprzedniego, realizacji założonych budżetów czy sprawdzenie frekwencji zajęć. Jestem typem cyferkowym, więc dużo analizuję, patrzę w którym kierunku powinniśmy iść. Każdego dnia staram się zamienić chociaż kilka słów z pracownikami, choć osobiście wolę ich nazywać współpracownikami. Pozytywne relacje w zespole są dla mnie bardzo ważne, dlatego staram się je pielęgnować. Oczywiście nie zawsze jest cukierkowo, ale nawet jeśli coś jest nie tak, staramy się to wyjaśniać na bieżąco.

Obchód klubu to kolejna stała czynność – oprócz weryfikacji czy wszystko jest w porządku, wykorzystuję ten czas na pobyt wśród klubowiczów, na rozmowę z nimi, wysłuchanie ich uwag i tych pozytywnych i tych negatywnych.  Czasami nawet ciężary trzeba posprzątać – tak dla przykładu. Każdego dnia muszę znaleźć czas dla pracowników i klubowiczów – Ci pierwsi to fundament na którym można stworzyć wyjątkowe miejsce, drudzy pozwalają nam się stawać coraz lepszymi i ciągle się rozwijać. Każdy dzień staram się planować, ale bywa, że moje plany muszę nagle zmienić – to bardzo dynamiczna praca. Praca w klubie fitness to taki “rollercoaster”. Przychodząc rano nigdy nie wiesz co dzień tak naprawdę przyniesie i jak się zakończy.

W branży fitness znajdziemy różne modele Klubów, jedne wykazują bardzo rozbudowaną strukturę zarządzania inne mniej lub są oparte wyłącznie na jednej osobie w postaci managera. Jak to oceniasz z perspektywy swojego doświadczenia?

Uważam, że to zależy od klubu. Kluby butikowe nie wymagają rozbudowanej struktury. W przypadku klubów wielkopowierzchniowych, które mają dodatkowe usługi typu squash, wellness tu potrzebne jest wsparcie dla managera – doba ma jednak tylko 24 godziny.

Odwiedzając Kluby często spotykam się z bardzo młodymi osobami, które pełnią funkcję managera. Czy to sposób na oszczędności czy jednak Kluby stawiają na świeżość i kreatywność młodych osób?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Moim zdaniem, doświadczenie jest jednak kluczową sprawą w zarządzaniu klubem fitness. Widzę to po sobie. Na początku, choć wcale nie byłam “młodym” managerem pod kątem wieku pracowałam w inny sposób. Mój sposób zarządzania przez te lata trochę się zmienił. Jest to bardzo wymagające stanowisko, tu nie chodzi tylko o posiadaną wiedzę, tu chodzi o wielozadaniowość. Umiejętność podejścia do problemu czy zadania. Doświadczenie z jednej strony, z drugiej osobowość, sposób bycia, elastyczność – to są bardzo ważne aspekty które powinny być brane pod uwagę przy wyborze managera. Tu nie można być zero – jedynkowym. Czy to oszczędność? Chyba nie.

Ideałem by było połączenie młodości, świeżości z doświadczeniem i wiedzą. Młodzi ludzie w tej chwili mają dość duże wymagania finansowe, więc raczej nie jest to oszczędność. Zawsze twierdziłam, że wiedzę i doświadczenie trzeba cenić, ale trzeba też pozostać elastycznym i patrzeć w przyszłość – co mi może dać praca w danym miejscu. Może niekiedy finanse nie są najważniejsze i warto zrobić mały krok w tył w tym aspekcie, żeby później móc zrobić duży krok do przodu. Wydaje mi się, że myśląc “manager branży fitness” stereotypowo mamy przed oczami młodą osobę – ale czy tak musi być? Z mojej perspektywy, jeśli lubisz gdy każdy dzień jest inny, gdzie codzienność zaskakuje Cię na każdym kroku, gdy nie masz problemu z komunikacją i jesteś otwarty na innych, to wiek nie ma znaczenia, a wybór pozostawiam właścicielom klubów.

Praca managera Klubu Fitness to praca 24/7. Kluby są czynne po kilkanaście godzin dziennie lub całodobowo. Jak zachować work-life balance na takim stanowisku w dodatku w tak specyficznym i dynamicznym środowisku jak branża fitness?

Jeśli lubisz to co robisz to nie będziesz miał problemu z zachowaniem równowagi w aspekcie praca – życie prywatne. Jeśli lubisz to co robisz to dasz radę to pogodzić. Obejmując stanowisko managera klubu fitness musisz wiedzieć, że nie jest to spokojna praca za biurkiem przez 8 godzin po których wyłączasz telefon, odkładasz komputer i masz wolne. To faktycznie praca 24/7.

Osobiście staram się w każdym dniu mieć chwilę dla siebie, dla mojego syna. Do tego potrzeba dobrej logistyki i organizacji oraz fantastycznych przyjaciół i świetnych pracowników.  Nie ma rzeczy niemożliwych, ale to zależy w dużej mierze od naszego podejścia do tematu. Odebranie telefonu czy podjechanie na chwilę do pracy w weekend to nie jest strata całego weekendu, czy wolnego wieczoru w domu. Uważam, że zadaniowy tryb pracy w przypadku managera klubu fitness to świetne rozwiązanie – pozwalające zachować work-life balance.

Co Cię motywuje do pracy i gdzie widzisz siebie za 10 lat, dalej w branży?

Motywują mnie przede wszystkim ludzie. Uśmiech pracowników na dzień dobry, dobre słowo od klubowicza. Motywację czerpię też z konstruktywnej krytyki, gdyż wtedy mogę pracować nad sobą. Miło, jak przełożony zauważa pozytywne zmiany, nasze małe sukcesy, okazuje nam szacunek- to dodaje skrzydeł i chce się więcej.

Gdzie widzę siebie za 10 lat? Widzę siebie nadal pracującą z ludźmi i dla ludzi – od nich czerpię pozytywną energię. Jak mówią moi przyjaciele – moje ADHD chyba nigdy mnie nie opuści. Chciałabym dalej rozwijać się w branży fitness bo chyba to powoduje, ze mimo upływającego czasu czuje się nadal “fresh”.  Może jako szkoleniowiec z moich ulubionych tematów obsługi klienta i sprzedaży? Jedno wiem na pewno, chcę się nadal rozwijać i czerpać wiedzę od najlepszych w branży.

Dziękujemy za rozmowę

Polecamy także:

Innowacja w walce z depresją – biznes, który może pomagać w trakcie kryzysu