Zdrobnienia i fachowe słownictwo to 2 czynniki, które mają ogromny wpływ na jakość twojej komunikacji werbalnej z klientami. Dotyczy to zarówno instruktorów fitness oraz trenerów personalnych, jak i działu obsługi klienta czy menedżerów. Generalnie wszędzie tam, gdzie pracujesz i rozmawiasz z ludźmi, zwracaj uwagę na to, jak mówisz, a nie tylko na treść.

Zdrobnienia

Kroczki i rączki w wydaniu instruktora fitness, brzmią mniej pewnie i mniej profesjonalnie. Podopieczny trenera personalnego, słysząc o ćwiczeniu na plecki i klateczkę może poczuć się nieswojo, bo przecież chce mieć solidnie zbudowane plecy i klatkę. Poza tym zdrobnienia są dłuższe, a szeleszczące dźwięki w tych słowach sprawiają, że trudniej jest Ciebie zrozumieć, zwłaszcza gdy Twoja dykcja wymaga poprawy.

O tym, by nie przesadzać ze zdrobnieniami, powinien pamiętać też dział sprzedaży, recepcjoniści, menedżerowie. Rozmawiaj śmiało o pieniądzach, nie o pieniążkach. Sprawdzaj dokumenty, a nie dokumenciki i nie proś o dowodzik.

Oczywiście nie popadaj w skrajność. Możesz podać klientowi kawę do stolika i prosić o schowanie torby do szafki w szatni. Po prostu stosujmy zdrobnienia tam, gdzie to konieczne, a nie na wszelki wypadek i dlatego, że chcemy być mili. Uprzejmość można okazać na 100 innych sposobów, a nadmiernie stosowane zdrobnienia mogą wzbudzić co najwyżej rozdrażnienie.

Omijając zdrobnienia nikogo nie zirytujesz, a używając ich możesz zniechęcić tych, którzy za nimi nie przepadają. Po co więc ryzykować? Ogranicz je, a będziesz brzmieć bardziej profesjonalnie i pewniej.

Fachowe słownictwo

Noga czy udo? Tylko udo, czy lepiej czworogłowy uda? A może powiedzieć klientowi, że na treningu będziemy pracować nad quadriceps femoris?

We wszystkim wskazany jest umiar. Zachowaj balans między słowami fachowymi, a tymi, które twój klient zna i rozumie. Czasami wystarczą proste terminy. Zastosuj pojęcia, które klient od razu sobie zwizualizuje, a na szczegóły przyjdzie czas.

To dotyczy nie tylko trenerów, ale także osób, które jako pierwsze rozmawiają z potencjalnym klientem klubu. Mówiąc na recepcji o Total Body Conditioning możesz wręcz odstraszyć osobę, która nigdy wcześniej nie ćwiczyła. Poza tym nie każdy stoi dobrze z językiem angielskim. Gdy klient cię nie zrozumie lub powtórzy nazwę łamaną angielszczyzną – możesz wprowadzić go w zakłopotanie. Tego lepiej unikaj.

Oczywiście możesz trafić na klienta świadomego, który zna angielskie nazwy zajęć i mięśnie po łacinie. To już Twoje zadanie, by wyczuć, zaobserwować i dopasować słownictwo do jego wiedzy i oczekiwań. Jeśli przesadzisz, to wcale nie będziesz brzmieć mądrze, a zarozumiale. Edukuj klientów, ale rób to z głową i wprowadzaj w świat zaawansowanego słownictwa z rozwagą.

Aby okazać profesjonalizm, wcale nie trzeba epatować trudnymi słowami, a uprzejmość i troska nie oznaczają stosowania zdrobnień. Zachowaj balans między słownictwem fachowym, a tym, które jest zrozumiałe dla Twojego klienta. Do tego ogranicz zdrobnienia, a zobaczysz, że twoje rozmowy będą przebiegać sprawniej, a Twój klient będzie czuł, że jest w dobrych rękach.

Autor:

Emilia Lis

W branży fitness od 2002 roku. Autorka bloga fitnessowo – biznesowego: emilialis.pl. Inicjatorka projektu „Komunikacja instruktora fitness z klientami”, obejmującego artykuły, filmy edukacyjne, szkolenia dla instruktorów i klubów. Przez 7 lat prowadziła własne studio w Szczecinie, a obecnie działa na rynku warszawskim. Instruktorka fitness i tańca. Absolwentka komunikacji w biznesie i psychologii biznesu dla menedżerów.
W życiu prywatnym i zawodowym ważny jest dla niej balans. Uwielbia indyjską kuchnię i uśmiechniętych ludzi, którzy zarażają pozytywną energią.

 

 

 

Polecamy także:

Nowa era branży fitness – 5 trendów na 2020 rok